Parlament Europejski zajmie się w czwartek przepisami o skanowaniu prywatnych wiadomości, określanymi jako Chat Control 1.0. Za pilnym trybem procedowania opowiedziała się większość europosłów, w tym delegacja Koalicji Obywatelskiej oraz część deputowanych wybranych z list PiS.
W czwartek Parlament Europejski ma głosować nad przywróceniem regulacji określanej jako Chat Control 1.0, czyli tymczasowego odstępstwa od dyrektywy ePrivacy, które pozwalało dostawcom usług komunikacyjnych na dobrowolne skanowanie prywatnych wiadomości użytkowników pod kątem materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.
Przepisy Chat Control 1.0 wygasły 4 kwietnia 2026 roku. Od tego dnia platformy utraciły podstawę prawną do skanowania prywatnych treści użytkowników z państw Unii Europejskiej w dotychczasowym zakresie. Obecne działania dotyczą powrotu poprzednich zasad, a nie nowego aktu prawnego. Osobnym procesem legislacyjnym pozostaje Chat Control 2.0, który nadal jest przedmiotem negocjacji.
Pilna procedura w Parlamencie Europejskim
1 lipca zawnioskowano o zastosowanie procedury pilnej, 2 lipca opublikowano stanowisko Rady Unii Europejskiej, a 6 lipca projekt trafił do Parlamentu Europejskiego w drugim czytaniu.
We wtorek 7 lipca europosłowie zgodzili się na szybki tryb procedowania. Za było 331 deputowanych, przeciw 304, a 11 wstrzymało się od głosu.
W głosowaniu nad pilnym trybem procedowania za przyspieszeniem prac opowiedziały się delegacje Koalicji Obywatelskiej, PSL, Nowej Lewicy oraz część deputowanych wybranych z list PiS.
Za szybkim trybem głosowali Adam Bielan, Joachim Brudziński, Małgorzata Gosiewska, Patryk Jaki, Mariusz Kamiński, Marlena Maląg, Bogdan Rzońca, Jadwiga Wiśniewska, Anna Zalewska oraz Kosma Złotowski. Beata Szydło i Dominik Tarczyński formalnie nie wzięli udziału w głosowaniu.
Jeszcze w listopadzie koalicja rządząca zapowiadała, że nie poprze unijnych przepisów umożliwiających skanowanie prywatnych wiadomości. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił wówczas, że priorytetem państwa pozostaje ochrona dzieci przed przestępcami seksualnymi, ale nie może się to odbywać kosztem podstawowych wolności.
Berlin również ogłosił, że nie poprze na forum Unii Europejskiej projektu rozporządzenia
Spór o prywatność
Oficjalnym uzasadnieniem regulacji jest walka z rozpowszechnianiem materiałów pedofilskich. Krytycy wskazują, że masowe skanowanie prywatnej komunikacji osób niewinnych oznacza poważne ryzyko dla prawa do prywatności i może oswajać obywateli z prewencyjną kontrolą korespondencji.
Chat Control 1.0 pozwalał dostawcom usług na skanowanie prywatnej komunikacji, ale nie nakazywał takich działań. W praktyce korzystały z tego głównie nieszyfrowane amerykańskie usługi, w tym Gmail, Facebook, Instagram Messenger, Skype, Snapchat, iCloud Mail i Xbox.
Regulacja nie oznaczała masowego odszyfrowywania komunikacji end-to-end. Organizacje broniące prywatności wskazywały jednak na ryzyko skanowania treści po stronie klienta, czyli jeszcze przed zaszyfrowaniem i wysłaniem wiadomości.
O unijnym rozporządzeniu pisaliśmy na portalu od kilku lat. Paweł Usiądek (Konfederacja) informował, że wprowadzenie nowych przepisów umożliwiłoby służbom odczytywanie wiadomości nie tylko po dotarciu jej do odbiorcy, ale również przed jej wysłaniem. „Oczywiście żaden pracownik bezpieki ich nie będzie w stanie przeczytać osobiście, dlatego spodziewać się można również prac nad specjalnym algorytmem sztucznej inteligencji, który będzie analizował każdego dnia nasze telefony w czasie rzeczywistym” – wskazał polityk.
Ponad 60 proc. zgłoszeń dotyczących nadużyć pedofilskich pochodziło z postów publicznych i masowej pamięci w chmurze. Po wygaśnięciu uprawnień do skanowania prywatnych wiadomości nie odnotowano znaczącego spadku liczby zgłoszeń. Około 50 proc. zgłoszeń trafiających z Chat Control 1.0 do niemieckiej policji federalnej było nieistotnych. Aż 75 proc. zgłoszeń nie było użytecznych operacyjnie.
Kresy.pl/niebezpiecznik.pl/Do Rzeczy































