Michał Dworczyk poinformował, że polskie organizacje działające na Ukrainie otrzymały telefony z pogróżkami. Europoseł PiS opublikował nagranie przekazane przez prezes jednej z polskich organizacji na Kijowszczyźnie.
W ostatnich dniach polskie organizacje działające na Ukrainie miały otrzymać telefony z pogróżkami. O sprawie poinformował europoseł PiS Michał Dworczyk, który opublikował nagranie przekazane mu przez prezes jednej z polskich organizacji na Kijowszczyźnie.
Obecna eskalacja wywołana przez władze ukraińskie nie tylko rodzi napięcie międzypaństwowe. Zaczyna budzić strach wśród zwykłych ludzi i może prowadzić do nieszczęścia. W ostatnich dniach szereg polskich organizacji na UA otrzymało telefony z pogróżkami, których cel był jeden –… pic.twitter.com/YWTNVsgfUZ
— Michał Dworczyk (@michaldworczyk) July 9, 2026
„Obecna eskalacja wywołana przez władze ukraińskie nie tylko rodzi napięcie międzypaństwowe. Zaczyna budzić strach wśród zwykłych ludzi i może prowadzić do nieszczęścia” — napisał Michał Dworczyk.
Nagranie z pogróżkami
Na opublikowanym nagraniu słychać anonimowy męski głos mówiący po ukraińsku. Mężczyzna używa wulgaryzmów i zarzuca Polakom, że przeszkadzają Ukraińcom w wejściu do Unii Europejskiej.
„Jeszcze raz wy, jeb**** skur*****, przeszkadzacie — no wy je**** skur****** po prostu głupio przeszkadzacie nam wstąpić do Unii Europejskiej. Wasz je******, kur**, Nawrocki z Kamyszem, skończone pedały! Już was nie potrzebujemy. Zamknijcie, kur**, swoje organizacje. Nie potrzebujemy waszych związków, waszej kultury na Ukrainie. Wstąpimy do UE nawet przez zniszczenie Polski, kur**! Jeśli będziecie nadal, kur**, coś szczekać o Ukrainie i nam przeszkadzać, ja wam, kur**, przypomnę, co mój dziadek, kur**, robił z wami na Wołyniu, kur**, w ubiegłym stuleciu. Wszystko zrozumiano?” — słychać na nagraniu opublikowanym przez Michała Dworczyka.
Według Dworczyka w ostatnich dniach pogróżki otrzymało wiele polskich organizacji na Ukrainie. Polityk wskazał, że ich celem miało być zastraszenie ludzi i eskalowanie napięcia.
Michał Dworczyk ocenił, że nie wiadomo, czy telefony były działaniem zorganizowanym, czy oddolną inicjatywą. W swoim wpisie odniósł się także do postawy ukraińskich służb.
„Nie wiem czy była to akcja zorganizowana za wiedzą, czy wręcz z inspiracji władz ukraińskich (SBU wszystko wskazuje na to, że zlekceważyło zgłoszenia dotyczące tych prowokacji), czy oddolna inicjatywa jakiegoś bandziora. Ale ta sytuacja, jak również inne zdarzenia dowodzą, że napięcie wśród zwykłych ludzi staje się groźne” — stwierdził polityk.
Europoseł napisał również, że napięcia widoczne są także w Polsce. Jako przykład przytoczył relację znajomej Ukrainki.
„Tak samo w Polsce, dzieją się niedobre rzeczy. Kilka dni temu usłyszałem od znajomej Ukrainki, dramatyczną historię jak jej dziecko zostało zwyzywane przez polskich rówieśników” — dodał.
W dalszej części wpisu Dworczyk ostrzegł, że utrzymywanie ostrego tonu debaty może doprowadzić do tragedii. Zaapelował do polityków, dziennikarzy i blogerów o opamiętanie.
„Jeżeli nie zapanujemy nad tym, jeżeli nie obniżymy napięcia, może dojść do tragedii. I dlatego należy apelować do wszystkich polityków, dziennikarzy, blogerów o opamiętanie. Dalsze ostre wypowiedzi – nieważne jak bardzo słuszne lub nie, prowadzą do dramatu. Czy naprawdę tego chcemy???” — napisał europoseł.
Dyskryminacja Polaków na Ukrainie
Były ambasador w Kijowie Bartosz Cichocki poinformował w czerwcu, że na Ukrainie trwa antypolska kampania, a tamtejsza debata publiczna nie dopuszcza polskich argumentów w sprawie UPA.
„W Polsce jest tego świadomość na takim poziomie ludowym, że polska mniejszość na Ukrainie w sposób systemowy, od góry, przez państwo ukraińskie, jest od 1991 roku dyskryminowana. Może nie dochodzi do ulicznych pobić, ale może dochodzi do czegoś gorszego. Wierni nie mają prawa odzyskać kościołów. Szkolnictwo polskie jest ograniczane i tak dalej” — powiedział Bartosz Cichocki w Radiowej Trójce.
„My tego nie podnosimy zazwyczaj na szczeblu państwowym w imię jakiegoś większego dobra, ale wszyscy którzy podróżują, którzy mają kontakty i rodzinne związki, wszyscy to doskonale wiedzą. Im bliżej granicy z Polską, tym gorzej” — dodał.
Pod koniec 2025 roku sprawę poruszył również prezes Pogoni Lwów, który mówił, że klub odczuwa napięcia polsko-ukraińskie, a przy politycznych sporach natychmiast słychać to podczas meczów
„Często jesteśmy wyzywani, a na Ukrainie są regiony, które faktycznie nas nie lubią i głośno wyrażają swoją niechęć. Na szczęście spora grupa fanów we Lwowie uważa nas za rdzenie lwowski klub i ściska za nas kciuki” — dodał. Zawodnicy, z uwagi na sytuację, unikają komentarzy dotyczących gry w polskim klubie.
Ze względów bezpieczeństwa klub nie podaje publicznie terminów rozgrywania meczów. Kibice dowiadują się o nich nieformalnie. W przeszłości organizowano transmisje internetowe, jednak obecnie – jak wskazują działacze – Pogoń nie ma środków nawet na tego rodzaju działania.
Kresy.pl/X






























