Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak powiedział, że ukraińska propozycja dotycząca włączenia do narodowego panteonu bohaterów wspólnych z Polską jest próbą odwrócenia uwagi od kultu UPA. „Teraz rząd w Ukrainie na plan pierwszy wysuwa generała, który walczył z Rosjanami, a my skupimy się na nim i zapomnimy o Banderze, Szuchewyczu, Klaczkiwskim” — mówił.
W sobotę Krzysztof Bosak podczas rozmowy w Kanale Zero odniósł się do wczorajszej rozmowy Radosława Sikorskiego z Andrijem Sybihą. Szef ukraińskiej dyplomacji zaproponował działania mające obniżyć napięcia w relacjach z Polską.
Miałyby one obejmować spotkania historyków oraz zwrócenie się do duchownych oby państw, żeby wykorzystali swój autorytet do prowadzenia dialogu. Według doniesień medialnych ukraiński polityk zasugerował też upamiętnienie generała Marka Bezruczki jako postaci łączącej historię Polski i Ukrainy.
„W swojej oficjalnej komunikacji minister Sybiha zachęcił do dialogu i jednocześnie nie wyszedł do dziennikarzy, nie odpowiedział na ich pytania. Napisał na swoich mediach społecznościowych, że nazwanie jednostki «Bohaterami UPA» nie było wymierzone w Polaków. Czyli to nadal jest ta bezczelna linia, zgodnie z która my mamy pogodzić się, że gloryfikowanie formacji odpowiedzialnej za wymordowanie ponad 100 tys. Polaków ze szczególnym okrucieństwem […], która to wszystko zorganizowała i metodycznie wykonała, nie jest przeciwko nam. To jest haniebna propozycja” – powiedział w wywiadzie lider Konfederacji Krzysztof Bosak.
🔴 Krzysztof Bosak:
“Nie możemy być głupi i naiwni, bo byliśmy państwem głupim i naiwnym wobec rządu na Ukrainie, podczas gdy oni mieli do nas podejście surowe, aroganckie, asertywne!
Dyplomacja ukraińska nie cofnęła się o krok. Bezczelna linia, że mamy się pogodzić, że… pic.twitter.com/eYEFuzy7iQ
— WolnośćTV (@WolnoscTV) July 4, 2026
W dalszej części rozmowy wicemarszałek podkreślił, że propozycje Sybihy miały tylko pozytywnie przedstawić Ukrainę na arenie międzynarodowej, ale ich celem nie była faktyczna deeskalacja konfliktu z Polakami.
„Wczoraj minister Sybiha robił gest nie do Polaków. On to robił dla otoczenia międzynarodowego, żeby przedstawić Ukrainę, która nie brnie w konflikt z Polakami, tylko wyciąga rękę. To jest moim zdaniem sztuczny, teatralny gest. Nie wiem, co padło w części zamkniętej. Widziałem, że był tam przewodniczący komisji spraw zagranicznych Paweł Kowal. Mam nadzieję, że na jakimś posiedzeniu komisji, otwartym, a może zamkniętym, że zostanie to omówione” – stwierdził.
Bosak dodał, że propozycja włączenia do ukraińskiego panteonu wspólnych bohaterów ma odwrócić uwagę od kultu Bandery.
„Teraz rząd w Ukrainie na plan pierwszy wysuwa generała, który walczył z Rosjanami, a my skupimy się na nim i zapomnimy o Banderze, Szuchewyczu, Klaczkiwskim, zapomnimy o wszystkich odpowiedzialnych za ludobójstwo na Wołyniu. Zapomnimy o ekshumacjach, ich blokowaniu administracyjnym, powiemy «a, super, fajnie». To jest trik stosowany przez polityków takiej orientacji probanderowskiej na Ukrainie od kilkunastu lat. Na zasadzie «Polacy, my mamy tutaj dla was jakiegoś Ukraińca albo kogoś z rodziny mieszanej, kto walczył z Rosjanami, skupcie na nim swoją uwagę, a nam zostawcie kwestię OUN-UPA», to jest taka nasza sprawa, tym się nie interesujcie»” – ocenił polityk.
„Nie możemy być głupi i naiwni, bo byliśmy przez ostatnie parę dekad jako państwo. Państwem głupim i naiwnym wobec rządu na Ukrainie, podczas gdy oni mieli do nas podejście właściwe dla swojej kultury politycznej, surowe, aroganckie, asertywne, nieodpuszczające o ćwierć milimetra do tyłu” – podsumował.
Czytaj też: „Przestańcie się płaszczyć”. Bosak apeluje do polskich polityków w sprawie Ukrainy
Kresy.pl/Kanał Zero






























