Aleksandr Łunin, żołnierz który walczył na Ukrainie i wystosował niedawno apel o spotkanie z prezydentem Rosji zniknął z pola widzenia. W jego domu przeprowadzono przeszukanie.
Jego żona, Tatiana, poinformowała o tym na TikToku 27 czerwca. Łunin dowiedział się o tym od swoich obserwatorów na Instagramie. Tatiana później usunęła post, ale nagranie udostępnił kanał na Telegram „Mobilizacja | Wiadomości | Co robić?”. W nagraniu Tatiana Łunina powiedziała, że funkcjonariusze policji przeszukali ich dom znajdując się we wsi Lizinówka w obwodzie woroneskim, a następnie skonfiskowali „wszystko, co znaleźli: pendrive’y, komputery, laptopy, dysk, coś jeszcze, nunczako” – zrelacjonował emigracyjny portal Meduza.io.
Łunina powiedziała, że jej męża nie było w domu – wyjechał do Moskwy dzień wcześniej. W nagraniu powiedziała, że Aleksander Łunin się z nią nie kontaktował, co sugeruje, że mógł zostać zatrzymany lub że był w podróży i nie miał z nią kontaktu.
Krótko po tym, jak Tatiana Łunina usunęła film z TikToka, napisała na VKontakte: „Przyjaciele! Rozumiem wasze obawy, sama się martwię. Sasza żyje i ma się dobrze, powiedział, żeby na razie nie publikować żadnych informacji, nie udzielać wywiadów, nie odpowiadać na komentarze. Po prostu czekamy”.
Aleksandr Łunin, który walczył w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, opublikował 25 czerwca na portalu społecznościowym apel do Putina. Łunin zażądał, aby prezydent spotkał się z nim na żywo na Kremlu i usłyszał „całą prawdę” o tym, co dzieje się w Rosji, w tym o problemach w armii. Łunin powiedział, że jeśli spotkanie zostanie odrzucone, „armia zwróci swoją broń przeciwko Kremlowi”.
Komentując apel Łunina, Kreml stwierdził, że nie widział samego filmu, ale uznał, że zawiera on „dość dziwne sformułowania”.
meduza.io/kresy.pl































