Polskie służby mają mieć problem z monitorowaniem aktywności wywiadów państw sojuszniczych, których obecność wzrosła po eskalacji wojny na Ukrainie. Szczególną uwagę zwrócono na działania służb ukraińskich. W tle znajdują się próby werbowania Polaków wyjeżdżających na Ukrainę — wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie Polska stała się jednym z ważnych obszarów aktywności obcych wywiadów W Polsce aktywnie działają nie tylko służby Rosji, Białorusi i Chin. Znaczną aktywność prowadzą także wywiady państw sojuszniczych, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Ukrainy.
Służby amerykańskie i brytyjskie mają gromadzić głównie informacje dotyczące rosyjskiej strategii, uzbrojenia i technologii, a także przygotowują analizy związane z przyszłą współpracą gospodarczą oraz odbudową Ukrainy.
Może Cię zainteresować:
Siemoniak: Po co sojusznicy mieliby nas inwigilować, jak mogą zapytać
Rosyjscy agenci w polskich służbach? Były oficer ABW mówi o luce kontrwywiadu
Rozbudowane stacje przy ambasadach
Po 2022 roku zwiększyła się obsada stacji działających przy ambasadach. To komórki, które koordynują działania funkcjonariuszy wywiadów na terenie Polski — powiedział anonimowy oficer cytowany przez RP.
Według rozmówców gazety komórki tego typu zostały powiększone średnio dwu- albo trzykrotnie. Polskie służby nie są w stanie monitorować wszystkich spotkań prowadzonych przez funkcjonariuszy obcych wywiadów, ponieważ nie dysponują wystarczającą liczbą ludzi.
„Jeżeli spotkania funkcjonariuszy obcych służb odbywają się w ambasadach, a tak to powinno się odbywać, nie ma dla nas problemu. Kłopot jest wtedy, gdy dochodzi do spotkań z informatorami, w trakcie których przekazywane są materiały albo np. fałszywe dokumenty czy, nie daj Boże, broń na mieście” — powiedział jeden z oficerów.
W przypadku służb państw sojuszniczych polskie instytucje mają zachowywać większą ostrożność w reagowaniu na tego rodzaju aktywność.
„Machamy ręką, bo to są służby sojusznicze. Zresztą my też często tak samo robimy w ich państwach” — podkreślił rozmówca gazety.
Ukraińskie służby w Polsce
Największą aktywność w Polsce mają wykazywać służby ukraińskie. Ich działania koncentrują się na środowiskach rosyjskich i białoruskich, ale obejmują także obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski i pracują w polskich firmach lub urzędach.
„Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni” — powiedział kolejny oficer.
Polskie prokuratury prowadzą śledztwa dotyczące szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. Akty oskarżenia w takich sprawach mają być utajniane.
„Akty oskarżenia są utajniane przez prokuraturę, bo jakby nie mówić, to są nasi sojusznicy” — zapisano w materiale.
Próby werbowania Polaków
Ukraińskie służby mają także próbować pozyskiwać Polaków, którzy wyjeżdżają na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w sprawach biznesowych. Ten kierunek działań wskazuje, że aktywność wywiadowcza nie ogranicza się do obywateli Ukrainy przebywających w Polsce.
Według innego rozmówcy ukraińskie służby mają czasem posługiwać się metodami, które utrudniają identyfikację faktycznego zleceniodawcy działań.
„Służby ukraińskie niekiedy działają pod fałszywą flagą „biało-czerwoną”. Posługują się też polskimi dokumentami” — poinformował inny rozmówca.
Aktywność innych wywiadów
Na terenie Polski aktywne mają być również wywiady niemiecki i francuski. Ten ostatni ma prowadzić intensywne działania lobbingowe. Wzmożona aktywność służb sojuszniczych jest związana z położeniem Polski, jej rolą logistyczną wobec Ukrainy oraz znaczeniem informacji dotyczących wojny, uzbrojenia i przyszłych projektów gospodarczych.
Kresy.pl/Rzeczpospolita































