Komisja Europejska chce rozmawiać z polskim rządem o zniesieniu ograniczeń na import ukraińskich produktów rolnych. Unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen przekonuje, że utrzymywanie embarga zagraża rynkowi wewnętrznemu UE. Podobne ograniczenia utrzymują również Słowacja i Węgry.
W czwartek i piątek w Polsce unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen ma rozmawiać z przedstawicielami polskiego rządu o zakazie importu ukraińskich produktów rolnych, którego zniesienia oczekuje Komisja Europejska. Z informacji PAP wynika, że komisarz spotka się między innymi z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim i ministrem finansów Andrzejem Domańskim oraz wystąpi w Sejmie.
Czytaj też: Prawie 80 procent ukraińskiej żywności w polskich sklepach nie spełnia wymogów
Ograniczenia importowe mają być sprzeczne z umową o wolnym handlu Ukraina-UE
„Komisja Europejska jest w stałym kontakcie z władzami Polski, Słowacji i Węgier w tej sprawie, ponieważ ograniczenia importowe oczywiście stoją w sprzeczności z pogłębioną i kompleksową umową o wolnym handlu, którą zawarliśmy z Ukrainą” — powiedział unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen. Chodzi o porozumienie zawartą październiku zeszłego roku utrzymujące bezcłowy import m.in. zbóż, mięsa i nabiału.
Hansen zapowiedział, że podczas rozmów z polskimi ministrami będzie wskazywał na mechanizmy ochronne zapisane w umowie handlowej. Jego zdaniem obecne ograniczenia mogą mieć uzasadnienie polityczne, ale nie znajdują potwierdzenia w danych gospodarczych.
„Będziemy kontynuować dialog , ale przypomnę im również, że w ramach umowy o wolnym handlu mamy bardzo konkretne bezpieczniki, które zabezpieczają interes polskich rolników. Nawet jeśli te ograniczenia politycznie mają sens, to ekonomicznie nie” — powiedział komisarz.
Węgierski rząd ponownie zakazał importu produktów rolnych z Ukrainy w maju. Ograniczenia obejmują m.in. mięso, jaja, miód, warzywa, zboża, mąkę, nasiona słonecznika, olej i wino, ale nie dotyczą tranzytu przez terytorium Węgier.
Komisja nie przesądza dalszych kroków
Unijny komisarz nie chciał mówić, jakie działania mogłaby podjąć Komisja Europejska, gdyby Polska utrzymywała embargo na import ukraińskich produktów rolnych. Nie wskazał też, czy i kiedy Komisja mogłaby zdecydować się na wszczęcie procedury naruszeniowej wobec Polski.
Hansen podkreślił jednocześnie, że w rozmowie o handlu z Ukrainą należy uwzględniać nie tylko import do Polski, lecz także możliwości eksportowe polskich przedsiębiorstw. Jako przykład podał Podlasie i silny sektor mleczarski.
„Nie powinniśmy zapominać, że istnieje nie tylko import, ale także eksport. W Polsce odwiedzę chociażby Podlasie, które ma bardzo silne mleczarstwo. Tymczasem w ramach umowy z Ukrainą zliberalizowaliśmy eksport mleka w proszku, a także mleka fermentowanego, więc istnieje również ogromny potencjał zbytu dla polskich produktów” — zaznaczył komisarz.
Zakłócenia po liberalizacji handlu
Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Unia Europejska zliberalizowała handel z Ukrainą. W krajach sąsiadujących, w tym w Polsce, Bułgarii i Rumunii, pojawiły się wtedy zakłócenia na rynkach rolnych.
Hansen ocenił, że problem został rozwiązany przez pogłębioną i kompleksową umowę o wolnym handlu, która obowiązuje od listopada 2025 roku i przewiduje niższe kontyngenty.
„Zostały one jednak rozwiązane dzięki głębokiej i kompleksowej umowie o wolnym handlu (obowiązuje od listopada 2025 r.), która obecnie przewiduje znacznie niższe kontyngenty” — ocenił Hansen.
Obecnie Ukraina mierzy się z zagrożeniem dla swojego importu po rosyjskich atakach na porty na początku w czerwca. Według Ukraińskiej Konfederacji Rolniczej (UAK), cały eksport rudy żelaza i ponad 90 proc. ukraińskiej produkcji rolnej przechodzi przez porty obwodu odeskiego. Dochody ze sprzedaży produktów rolnych stanowią w warunkach wojny większość dochodów Ukrainy. W takim przypadku Kijów musiałby poszukać alternatywnych tras.
Spór o rynek wewnętrzny UE
Komisja Europejska uznaje, że jednostronne ograniczenia importowe stanowią zagrożenie dla funkcjonowania rynku wewnętrznego. Hansen argumentował, że polska produkcja rolno-spożywcza wymaga zarówno eksportu, jak i importu, a sprawne działanie rynku unijnego ma znaczenie dla całej Wspólnoty.
„Polacy nie zjedzą całej żywności, którą produkują; jest więc eksport i import. Sprawny rynek wewnętrzny jest siłą Unii” — powiedział komisarz.
Komisja Europejska deklaruje kontynuowanie rozmów z Polską w sprawie embarga na ukraińskie produkty rolne.
Ukraiński import a rynek wewnętrzny UE
Obawy dotyczące ukraińskiego importu opisywaliśmy już wcześniej, gdy nowa umowa handlowa UE z Ukrainą rozszerzyła bezcłowy import między innymi zbóż, mięsa i nabiału, a europejscy rolnicy ostrzegali przed napływem tańszej żywności.
Wśród przykładów podawali szybko rozwijający się ukraiński sektor mleczarki, zwłaszcza w zachodnich i centralnych regionach kraju, między innymi w obwodach lwowskim, zakarpackim i chmielnickim. W pierwszej połowie 2025 roku całkowita produkcja mleka na Ukrainie wyniosła 3,39 mln ton.
Wątpliwości dotyczą także kontroli jakości produktów trafiających z Ukrainy na rynek unijny. Jak informowały Kresy.pl, powołując się na analizę „Berliner Zeitung”, import jaj z Ukrainy do Unii Europejskiej gwałtownie wzrósł po otwarciu unijnego rynku, a w części dostaw wykrywano pozostałości zakazanych antybiotyków. Według tych ustaleń ukraińskie jaja mogą trafiać do konsumentów również pośrednio, jako składnik makaronów, wyrobów cukierniczych lub gotowych dań. W takich przypadkach kraj pochodzenia jaj nie musi być oznaczany, co utrudnia konsumentom ocenę, skąd pochodzi składnik produktu i w jakich warunkach został wytworzony.
Na początku tego roku Mołdawska Narodowa Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności wprowadziła czasowy zakaz importu z Ukrainy pasz dla drobiu oraz mięsa drobiowego, reagując na wykrycie niedozwolonych substancji w produktach sprowadzanych zza wschodniej granicy.
Kresy.pl/money.pl





























