Rosjanie coraz częściej korzystają z VPN-ów, zapasowych telefonów i kilku komunikatorów naraz, aby obchodzić państwowe ograniczenia internetu. Według Reutersa zaostrzenie kontroli nad siecią doprowadziło do powstania codziennego „trybu obejścia”, w którym użytkownicy przełączają się między zagranicznymi aplikacjami, rosyjskimi usługami i narzędziami ukrywającymi lokalizację.
Jak podał Reuters, po nasileniu kontroli nad internetem Rosjanie próbują omijać ograniczenia dotyczące popularnych zagranicznych aplikacji, w tym WhatsAppa i Telegrama.
Rekord pobrań VPN
Część użytkowników włącza VPN, aby korzystać z zagranicznych komunikatorów lub zachodnich serwisów, a następnie wyłącza go, gdy chce wejść na rosyjskie strony bankowe, kolejowe albo handlowe, które blokują dostęp osobom używającym takich narzędzi.
Najbardziej widocznym skutkiem tej sytuacji jest gwałtowny wzrost liczby pobrań VPN-ów. Rosyjski dziennik biznesowy „Kommiersant”, powołując się na dane Digital Budget, podał, że w marcu 2026 roku pięć najpopularniejszych usług VPN pobrano z Google Play w Rosji 9,2 mln razy. To 14 razy więcej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. W ciągu 12 miesięcy, od marca 2025 roku do marca 2026 roku, łączna liczba instalacji tych usług miała wynieść 35,7 mln.
Rosyjskie władze próbują jednocześnie ograniczać korzystanie z narzędzi do obchodzenia blokad. Reuters wskazuje, że Roskomnadzor utrudnia dostęp do usług VPN, tworząc sytuację przypominającą grę w kotka i myszkę: użytkownicy instalują kolejne aplikacje, a regulator blokuje następne usługi. W lutym rosyjski sąd ukarał Google grzywną za dystrybucję VPN-ów w sklepie Google Play.
Ograniczenia uderzają również w rosyjskie firmy internetowe. Według „Kommiersanta” blokowanie dostępu użytkownikom z włączonym VPN-em odbiło się na ruchu w marketplace’ach. Niektóre serwisy, takie jak Wildberries, miały stracić w kwietniu około 10 proc. mobilnego ruchu.
Życie na dwa telefony
Reuters opisuje też praktykę rozdzielania życia cyfrowego między dwa telefony. Część Rosjan korzysta z jednego urządzenia do aplikacji zagranicznych i prywatnej komunikacji, a z drugiego do państwowo wspieranych rosyjskich usług. Szczególne znaczenie ma tu aplikacja MAX, należąca do rosyjskiej grupy technologicznej VK, właściciela m.in. serwisu społecznościowego VKontakte. Jej właściciel twierdził w maju, że ma ona ponad 85 mln dziennych użytkowników. Krytycy Kremla ostrzegają jednak, że aplikacja może być wykorzystywana do śledzenia użytkowników; VK temu zaprzecza.
Kreml tłumaczy ograniczenia potrzebą bezpieczeństwa i budowy „cyfrowej suwerenności”. Rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow wielokrotnie przekonywał, że kontrola internetu jest konieczna w warunkach konfrontacji Rosji z Zachodem w związku z wojną na Ukrainie. Jednocześnie sam Putin w kwietniu nakazał rządowi łagodniejsze podejście, mówiąc, że skupianie się wyłącznie na zakazach i ograniczeniach jest „kontrproduktywne”.
Według Reutersa zaostrzenie kontroli nad internetem powoduje jednak rosnącą irytację społeczną, szczególnie przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi. Ograniczenia utrudniają korzystanie nie tylko z komunikatorów i mediów społecznościowych, ale także z usług bankowych, transportowych, handlu internetowego i aplikacji nawigacyjnych.
Czytaj też:
The Atlantic: Putin nie może już ukryć wojny przed Moskwą
ISW: ataki Ukrainy pokazały słabość obrony Moskwy
Kresy.pl / Reuters / Kommiersant































