10 czerwca 1942 roku w KL Auschwitz II-Birkenau około 50 polskich więźniów z karnej kompanii podjęło próbę ucieczki po zakończeniu pracy przy rowie melioracyjnym. Wolność odzyskało 9 osób. W odwecie Niemcy następnego dnia zamordowali ponad 300 Polaków.
Jednym z więźniów, którym udało się zbiec, był August Kowalczyk, po wojnie znany aktor filmowy i teatralny. W chwili wybuchu II wojny światowej miał 18 lat. Zamierzał przedostać się do Francji, gdzie formowało się Wojsko Polskie, lecz został schwytany na granicy ze Słowacją. Po pobycie w więzieniu 4 grudnia 1940 roku trafił do Auschwitz.
„Oszalałe ze strachu mrówki biegają we wszystkie strony. Tak jawił mi się obóz. Postacie w pasiakach biegły, każda w swoją stronę. Nikt nie poruszał się w naturalnym rytmie. Jak w mrowisku. Okazało się potem, że wymyślony przez SS-manów regulamin obozowy nakazywał: więźniowie poruszają się w obozie «Laufschritt», czyli biegiem” — pisał Kowalczyk we wspomnieniach „Refren kolczastego drutu. Trylogia prawdziwa”.
27 maja 1942 roku Kowalczyk znalazł się w grupie 400 Polaków wysłanych do karnej kompanii. Byli to głównie mieszkańcy Warszawy i Krakowa. Niemcy co kilka dni wybierali spośród nich kilkanaście osób i rozstrzeliwali. Więźniowie postanowili uciekać, aby uniknąć śmierci.
10 czerwca, po zakończeniu prac w Birkenau, do ucieczki rzuciło się około 50 więźniów. Kilku Niemcy zdołali zawrócić, a trzynastu zastrzelono w czasie pościgu. Ostatecznie wolność odzyskało 9 osób, w tym Kowalczyk.
Po ucieczce ukrywał się niedaleko obozu, we wsi Bojszowy. Pomogli mu miejscowi Polacy, między innymi rodziny Lysków i Szklorzy. U Lysków spędził siedem tygodni na poddaszu. Dzięki pomocy ZWZ/AK otrzymał fałszywe dokumenty, przedostał się do Krakowa i spotkał z matką. Później działał w miechowskim oddziale AK.
Po wojnie Kowalczyk kierował między innymi Teatrem im. Adama Mickiewicza w Częstochowie i Teatrem Polskim w Warszawie. Występował w filmach i serialach, między innymi w „Chłopach”, „Janosiku”, „Polskich drogach”, „Tajemnicy Enigmy” i „Stawce większej niż życie”.
Przez prawie 30 lat jeździł z monodramem „6804”, którego tytuł nawiązywał do jego obozowego numeru. Ostatni, 6804. występ odbył w Auschwitz w 70. rocznicę ucieczki. Zmarł niespełna dwa miesiące później w oświęcimskim hospicjum, którego budowę zainicjował.
Czytaj też: Proces komendanta Auschwitz. Sprawa Rudolfa Hoessa przed Najwyższym Trybunałem Narodowym
Kresy.pl / IPN





