
Alarm u rodziny prezydenta i „router cebula”. Nowe ustalenia w sprawie fałszywego zgłoszenia
/3 Komentarze/w bezpieczeństwo i obrona, Polska, Polska, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiSprawca fałszywego zgłoszenia dotyczącego mieszkania rodziny prezydenta Karola Nawrockiego miał wykorzystać technikę anonimizacji określaną jako „router cebula” — ustaliła „Rzeczpospolita”. Według dziennika śledczy badają też, czy autorzy alarmu mieli dostęp do komunikacji służb albo obserwowali ich działania na miejscu.
„Rzeczpospolita” podała we wtorek nowe informacje w sprawie fałszywego alarmu w mieszkaniu należącym do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Według ustaleń dziennika sprawca, chcąc ukryć swoją tożsamość, miał wykorzystać tzw. router cebulę, czyli technikę służącą do anonimizowania komunikacji w sieci.
Chodzi o sobotnie zgłoszenia dotyczące mieszkania matki prezydenta. Najpierw służby otrzymały informację o pożarze, a następnie o zagrożeniu życia dziecka. Po przybyciu na miejsce strażacy nie stwierdzili pożaru, ale po drugim zgłoszeniu podjęto decyzję o wyważeniu drzwi i wejściu do lokalu. W mieszkaniu znajdowały się jedynie zwierzęta.
Dzień wcześniej podobne fałszywe zgłoszenie dotyczyło adresu Sławomira Cenckiewicza, byłego szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Według „Rzeczpospolitej” w przypadku Cenckiewicza sprawcy mieli użyć poczty elektronicznej, natomiast przy zgłoszeniu dotyczącym mieszkania rodziny prezydenta wykorzystano telefon komórkowy.
Prokuratura potwierdza, że ustalono numer telefonu, z którego skorzystano przy zgłoszeniu. „Wiemy, na kogo jest zarejestrowany. Ustalamy, gdzie przebywa ta osoba i co ma wspólnego z tym zdarzeniem” — powiedział „Rzeczpospolitej” prok. Mariusz Duszyński, rzecznik gdańskiej prokuratury. Śledztwo w tej sprawie wszczęto w poniedziałek.
Według nieoficjalnych informacji dziennika służby podejrzewają, że fałszywe zgłoszenia dotyczące mieszkania rodziny prezydenta wysłano z wykorzystaniem techniki anonimizującej. Rozmówca „Rzeczpospolitej” ze służb tłumaczył, że „router cebula” może utrudniać ustalenie rzeczywistego adresu IP i miejsca, z którego wysłano wiadomość lub wykonano połączenie.
Gazeta zastrzega, że w takim przypadku służby mogą trafić nie na właściwego sprawcę, ale na osobę, pod której numer telefonu się podszyto. Podobna sytuacja miała wystąpić wcześniej w sprawie fałszywego zgłoszenia dotyczącego domu Tomasza Sakiewicza. Jedną osobę zatrzymano, ale następnego dnia zwolniono.
W sprawę fałszywych alarmów zaangażowane są Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz wojskowi. Według „Rzeczpospolitej” zgłoszenia zakwalifikowano jako sabotaż internetowy. Dziennik podaje, że przy pierwszych fałszywych alarmach sprawcy mieli wykorzystywać serwery w krajach skandynawskich, a przy kolejnych — serwery w Rosji.
Szczególne wątpliwości służb ma budzić sposób działania sprawców w Gdańsku. Według „Rzeczpospolitej” prowokatorzy nie tylko znali adres lokalu należącego do rodziny prezydenta, ale mieli też wiedzieć, że mieszkanie nie jest objęte ochroną SOP. Ich działania miały również sprawiać wrażenie, jakby na bieżąco reagowali na przebieg interwencji.
Drugi SMS wysłano około 15 minut po pierwszym zgłoszeniu. To właśnie informacja o dziecku, które miało nie dawać oznak życia, doprowadziła do decyzji o siłowym wejściu do mieszkania.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński opisywał w TVN24, że strażacy po przyjeździe na miejsce nie zauważyli dymu i zaglądali do mieszkania z zewnątrz. „Równolegle przychodzi drugie zgłoszenie, które mówi o tym, że jest tam osoba, która straciła funkcje życiowe” — relacjonował. Jak dodał, dowódca operacji podjął wówczas decyzję o otwarciu mieszkania ze względu na zagrożenie życia.
Według dziennika śledczy zabezpieczyli monitoring z okolicy, w tym z ulic i budynków. Ma to pomóc ustalić, czy ktoś obserwował działania strażaków i policjantów na miejscu.
„Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że w sprawach dotyczących dziennikarzy Telewizji Republika również pojawiały się powtórne zgłoszenia. Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny stacji, powiedział dziennikowi, że tak było m.in. w jego przypadku oraz u Michała Rachonia.
Ekspert cytowany przez gazetę ocenia, że seria fałszywych alarmów może wpisywać się w mechanizm wojny hybrydowej. Prof. Tomasz Safjański z Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej stwierdził, że takie działania mogą mieć na celu wywołanie chaosu, przeciążenie służb oraz podważenie zaufania do państwa.
„To klasyczny mechanizm wojny hybrydowej: wykorzystać procedury demokratycznego państwa przeciwko samemu państwu, przeciążać służby, wywoływać chaos i wzmacniać społeczne podziały” — powiedział prof. Safjański.
Zastrzegł jednak, że na obecnym etapie nie można publicznie i jednoznacznie przypisać sprawstwa Rosji bez twardych dowodów operacyjnych i technicznych. Według niego hipoteza o rosyjskiej inspiracji lub wykorzystaniu takich incydentów w działaniach hybrydowych powinna być jednak traktowana poważnie.
„Rzeczpospolita” podaje, że polskie służby na razie nie potwierdzają, iż za wszystkimi fałszywymi alarmami stoi ten sam sprawca ani że przesądzony jest trop rosyjski. Sprawa pozostaje w toku.
Zobacz: Niemieckie MSW: Rosja wykorzystuje gangi z byłego ZSRR do sabotażu i zabójstw
rp.pl / Kresy.pl






























