Mimo, że przedstawiciel libańskich władz prowadził pod koniec ubiegłego tygodnia negocjacje z Izraelczykami, Tel Awiw nie zaprzestaje uderzeń na terytorium północnego sąsiada.
„Łączna liczba ofiar agresji od 2 marca do 18 maja przedstawia się następująco: 3020 męczenników i 9273 rannych” – podało w poniedziałek Ministerstwo Zdrowia Libanu, którego szacunki przytoczył portal France24. Według urzędu wśród ofiar jest 211 osób, które nie ukończyły 18 roku życia.
W dodatku wśród ofiar aż 116 stanowią pracownicy libańskiej służby zdrowia. Ma to związek z ponawianiem przez Izraelczyków ataków na raz ostrzelane cele, w chwili gdy pracownicy medyczni podejmują już na miejscu akcję ratowniczą.
Po tym, gdy 28 lutego USA i Izrael rozpoczęły agresję na Iran, w sojuszu z tym ostatnim wystąpiła organizacja libańskich szyitów – Hezbollah. Spowodowało to rozpoczęcie zmasowanych bombardowań terytorium północnego sąsiada przez Izraelczyków, a następnie wtargnięcie na jego terytorium przez izraelskie siły lądowe.
Od 16 kwietnia między stronami powinien obowiązywać rozejm, w praktyce jednak Izraelczycy kontynuują ataki niższej intensywności.
Izraelska armia okupuje również obszar Libanu wzdłuż granicy o szerokości od kilku do 10 kilometrów, obejmujący około 6 proc. terytorium tego państwa. Władze w Tel Awiwie nie zamierzają z niego ustępować tak długo, aż rząd Hezbollah nie zostanie całkowicie spacyfikowany.
Orientujący się na USA rząd Nawafa Salama uległ presji Waszyngtonu i zgodził się nawiązać z Izraelem bezpośrednie negocjacje. To pierwszy taki ruch libańskiej dyplomacji od 1993 roku.
W dniach 14-15 maja odbyła się kolejna, trzecia już runda tych rozmów. Nie osiągnięto żadnego postępu na drodze do pokoju poza przedłużeniem oficjalnego rozejmu o 45 dni.
france24.com/kresy.pl





























