Niemieckie władze badają serię cyberataków wymierzonych w polityków, dziennikarzy i przedstawicieli wojska. Według informacji przekazywanych przez rządowe źródła, za operacją może stać Rosja.

Śledztwo prowadzi Federalna Prokuratura Niemiec, która analizuje przypadki domniemanego szpiegostwa z wykorzystaniem komunikatora Signal. Ataki nie polegają na bezpośrednim przełamywaniu zabezpieczeń, lecz na wykorzystaniu technik phishingowych. Agencja AFP podała w niedzielę, powołując się na niemieckie źródła rządowe,  że zdaniem władz w Berlinie za wspomnianymi działaniami względem niemieckich polityków stoi Rosja.

Hakerzy rozsyłają spreparowane wiadomości, podszywając się pod wsparcie techniczne komunikatora. Nakłaniają użytkowników do podania kodu PIN, kliknięcia w link lub zeskanowania kodu QR. W ten sposób sami użytkownicy umożliwiają dostęp do swoich kont, a napastnicy przejmują czaty oraz mogą działać w grupach pod fałszywą tożsamością.

Według doniesień mediów, wśród celów ataków znalazły się m.in. minister budownictwa Verena Hubertz oraz minister ds. rodziny Karin Prien. Wcześniej informowano również, że ofiarą kampanii phishingowej padła przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner, zajmująca jedno z najwyższych stanowisk w państwie.

Komunikator Signal był wykorzystywany przez czołowych polityków do wewnętrznej komunikacji, w tym w ramach grup obejmujących kierownictwo CDU z udziałem kanclerza Friedrich Merz.

Już wcześniej niemieckie służby, w tym Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Technologii Informacyjnych, ostrzegały przed trwającą kampanią, określając ją jako „prawdopodobnie prowadzoną przez sterowanych przez państwowy podmiot cybernetyczny”.

Podobne incydenty odnotowano także w Holandii, gdzie władze wskazały na Rosję jako możliwego sprawcę. Niemieccy śledczy na razie nie przedstawili oficjalnych wniosków dotyczących źródła ataków.

Zobacz też: Ludzie Trumpa dyskutowali atak na Jemen na komunikatorze – przy udziale dziennikarza

dw.com / Kresy.pl
Tagi: , , , ,
forma płatności