Co najmniej 14 osób zginęło, a 38 zostało rannych w zamachu bombowym na autostradzie w południowo-zachodniej Kolumbii. Doszło to niego nieco na miesiąc przed wyborami prezydenckimi.
Oficjalnie nikt nie przyznał się zorganizowania zamachu. Władze oskarżają o jego przeprowadzenie dysydencką frakcję Rewolucyjny Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), których dowództwo i większość członków w 2016 roku przystało na ugodę z rządem, kończąc walkę zbrojną i zakładając w 2017 roku nową partię – Rewolucyjną Alternatywną Siłę Ludową, prowadzącą legalną działalność polityczną. Jednak w dżungli broń utrzymała mniejszość członków organizacji.
Octavio Guzmán, gubernator departamentu Cauca, poinformował, że ładunek wybuchowy zdetonowano w sobotę na Autostradzie Panamerykańskiej, w sektorze El Tunel w Cajibio, zrelacjonowała Al Jazeera.
In Colombia, the number of victims of the terrorist attack has risen to 14 people
🔸 A powerful explosion shook the Pan-American Highway in Colombia. As a result of the incident, a passenger bus and dozens of cars were destroyed.
🔸 Colombian President Gustavo Petro blamed the… pic.twitter.com/B3Tzz3Nz3g
— Sprinter Press Agency (@SprinterPress) April 26, 2026
“Ci, którzy dokonali tego ataku są terrorystami, faszystami i handlarzami narkotyków” – skomentował prezydent Kolumbii, Gustavo Petro, który jako młody człowieka, w latach 80 XX wieku sam był członkiem podziemnej organizacji zbrojnej o zabarwieniu lewicowym. Petro wskazał jako człowieka odpowiedzialnego za zamach Ivana Mordisco, pod którym to pseudonimem ukrywa się Néstor Gregorio Vera Fernández dowodzący strukturą nazywającą się Centralnym Sztabem Generalnym dawnych FARC.
Liczba ofiar ataku może się zwiększyć bowiem jeszcze w niedzielę rano France24 podała, iż policjanci poszukują kilku osób, które mogły być na autostradzie w czasie eksplozji.
Wybuch był tak silny, że zniszczył kilka samochodów i busów, kilka innych zostało przewróconych falą uderzeniową. W jezdni powstał sporych rozmiarów krater, jak podała France24. Leżały na niej ciała ofiar przykrywane prześcieradłami.
Francuska telewizja podkreśla, że to tylko kolejny akt przemocy w całej fali jaka narasta przed wyborami prezydenckimi, jakie mają odbyć się w Kolumbii 31 maja.
W piątek doszło do zamachu bombowego na bazę wojskową w Cali, trzecim co do wielkości mieście Kolumbii, w którym ranne zostały dwie osoby. W ciągu ostatnich dwóch dni w dystryktach Valle del Cauca i Cauca miało dojść do aż 26 ataków, jaka podała France24.
Przemoc polityczna znalazła się w centrum uwagi w czerwcu ubiegłego roku, kiedy młody konserwatywny faworyt w wyborach prezydenckich Miguel Uribe Turbay został postrzelony w stolicy kraju.
Władze toczą obecnie negocjacje z największą po rozwiązaniu FARC oganizacją partyzancką kraju – Armią Wyzwolenia Narodowego (ELN).
france24.com/aljazeera.com/kresy.pl






























