Demonstracja przeciw przerwom w dostawach energii i niedoborom żywności w północnej części Kuby przerodziła się w akty przemocy. Protestujący zaatakowali siedzibę lokalnych władz partyjnych oraz kilka innych instytucji państwowych.

W mieście Morón na północy Kuby w nocy z piątku na sobotę doszło do gwałtownych protestów przeciw władzom. Demonstranci zaatakowali siedzibę Komunistycznej Partii Kuby, co państwowa gazeta „Invasor” określiła jako poważny incydent związany z narastającymi problemami gospodarczymi i energetycznymi.

Według relacji dziennika zgromadzenie mieszkańców rozpoczęło się w piątek późnym wieczorem jako pokojowa demonstracja przeciw częstym przerwom w dostawach energii elektrycznej oraz brakowi żywności. Sytuacja zmieniła się jednak nad ranem w sobotę, gdy część uczestników zaczęła dopuszczać się aktów przemocy.

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania przedstawiające duży pożar oraz osoby rzucające kamieniami w okna jednego z budynków. W tle słychać było okrzyki „wolność”. Agencja Reuters poinformowała, że nie była w stanie potwierdzić autentyczności nagrań, które według autorów mają przedstawiać wydarzenia w Morón. Miasto to znajduje się na północnym wybrzeżu Kuby, około 400 kilometrów na wschód od Hawany, w pobliżu kurortu turystycznego Cayo Coco.

Zobacz też: Trump: „Kuba też upadnie. To tylko kwestia czasu”

W ostatnich miesiącach presja gospodarcza na Kubę znacząco wzrosła. Stany Zjednoczone w 2026 roku zaostrzyły działania wobec Hawany po zatrzymaniu w styczniu prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, który był jednym z najważniejszych zagranicznych partnerów Kuby. Prezydent Donald Trump wstrzymał dostawy wenezuelskiej ropy na wyspę oraz zagroził nałożeniem ceł na państwa sprzedające Kubie surowce energetyczne.

Według władz kubańskich kryzys pogłębia niedobory żywności, paliwa, energii elektrycznej oraz leków. Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel poinformował w piątek, że jego rząd rozpoczął rozmowy z Waszyngtonem w celu złagodzenia napięć. Był to pierwszy raz, gdy Hawana oficjalnie potwierdziła prowadzenie takich konsultacji.

Gazeta „Invasor” podała, że „to, co początkowo rozpoczęło się pokojowo, po rozmowie z lokalnymi władzami przerodziło się w akty wandalizmu wobec siedziby miejskiego komitetu partii”. Dodano również, że „mniejsza grupa osób obrzuciła kamieniami wejście do budynku i rozpaliła ogień na ulicy z mebli znajdujących się w recepcji”.

Według relacji zniszczeniu uległy także inne obiekty państwowe w okolicy, w tym apteka oraz rządowy sklep spożywczy.

Protesty uliczne na Kubie należą do rzadkości, szczególnie gdy przybierają gwałtowny charakter. Konstytucja z 2019 roku przyznaje obywatelom prawo do demonstracji, jednak szczegółowa ustawa regulująca te kwestie wciąż nie została przyjęta, co pozostawia uczestników protestów w niejasnej sytuacji prawnej.

W ostatnim tygodniu w Hawanie niewielkie grupy mieszkańców protestowały przeciw długotrwałym przerwom w dostawach energii, uderzając w garnki i patelnie. Z kolei w poniedziałek studenci zorganizowali protest siedzący na schodach Uniwersytetu Hawańskiego po tym, jak władze zawiesiły zajęcia stacjonarne, tłumacząc decyzję niedoborem paliwa spowodowanym amerykańską blokadą naftową.

Niedobory paliwa doprowadziły także do poważnych ograniczeń w funkcjonowaniu transportu publicznego, co utrudnia organizowanie zajęć oraz dojazdy studentów i wykładowców.

Morón był również jednym z miejsc protestów podczas ogólnokrajowych zamieszek z 11 lipca 2021 roku. Były to największe demonstracje na Kubie od czasu rewolucji Fidela Castro z 1959 roku.

Kresy.pl/NBCNews

Tagi: , ,
forma płatności