W Moskwie i innych dużych miastach Rosji doszło do wyłączeń mobilnego internetu, które objęły także część usług komunikacyjnych i bankowości internetowej. Kreml uzasadnił te działania koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa. Zakłócenia dotknęły również przedstawicieli władz, a równocześnie Rosja nasiliła działania wobec popularnych komunikatorów.
We wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odniósł się do niedawnych wyłączeń mobilnego internetu w rosyjskiej stolicy i innych dużych miastach, wskazując, że działania te miały służyć zapewnieniu bezpieczeństwa i były prowadzone zgodnie z prawem.
Do największych zakłóceń doszło w czwartek i piątek w kilku dzielnicach Moskwy, głównie w południowej części miasta. Problemy z dostępem do internetu potwierdzili operatorzy łączności komórkowej, którzy wskazali, że zakłócenia wynikały z przyczyn zewnętrznych, a nie z winy dostawców.
We wtorek Dmitrij Pieskow przedstawił stanowisko władz w tej sprawie. „Wszystkie odłączenia i ograniczenia w komunikacji są przeprowadzane w ścisłej zgodności z obowiązującymi przepisami” — powiedział. „Wszystko to wiąże się z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa” — dodał rzecznik.
Według Pieskowa skutki tych decyzji dla przedsiębiorstw mają zostać poddane dodatkowej analizie, a w dalszej kolejności mają zostać zaproponowane rozwiązania dla zgłaszanych problemów.
W poniedziałek w centrum Petersburga również odnotowano brak dostępu do internetu mobilnego, co uniemożliwiało korzystanie z komunikatorów oraz bankowości internetowej. Zakłócenia objęły także przedstawicieli Kremla. Po rozmowie Władimira Putina z prezydentem USA Donaldem Trumpem połączenie podczas kontaktu doradcy Kremla ds. polityki zagranicznej Jurija Uszakowa z dziennikarzami zostało przerwane co najmniej trzy razy.
Podstawę dla czasowego odłączania internetu w Rosji stanowi decyzja zatwierdzona w lutym przez Władimira Putina. Zgodnie z nową ustawą operatorzy sieci komórkowych mogą ograniczać i zatrzymywać funkcjonowanie łączności telefonicznej i internetowej na polecenie Federalnej Służby Bezpieczeństwa.
W ostatnich tygodniach rosyjskie władze nasiliły również działania wobec popularnych komunikatorów. Kreml zapowiedział całkowitą blokadę Telegrama od 1 kwietnia, powołując się na niewypełnianie wniosków dotyczących usuwania nielegalnych treści. Ograniczenia komunikatora mają związek z przygotowaniami do mobilizacji i kontrolą przepływu informacji w armii. Wcześniej władze zablokowały WhatsApp, Facebooka i Instagrama.
Równocześnie rosyjskie władze promują wspieraną przez państwo usługę MAX.
W ocenie władz rosyjskich komunikacja na Telegramie, masowo wykorzystywana przez rosyjskich żołnierzy atakujących Ukrainę, może być przechwycona przez zagraniczne wywiady. Groźby wobec właścicieli Telegrama wpisują się w szerszą kampanię reżimu Putina przeciwko gigantom technologicznym. 12 lutego rosyjskie władze oficjalnie ogłosiły blokadę zachodnich serwisów cyfrowych jak YouTube. Ten serwis jest spowalniany już od połowy 2024 roku.
Kresy.pl/Reuters





























