Podczas niemal sześciogodzinnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego omawiano m.in. wschodnie kontakty Włodzimierza Czarzastego. Obrady zakończyły się sporem między premierem a prezydentem, a szef rządu opuścił spotkanie przed jego zakończeniem. Do przebiegu posiedzenia odnieśli się także marszałek Sejmu i przedstawiciele rządu.
W środę podczas trwającego niemal sześć godzin posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego omawiano udział Polski w Radzie Pokoju zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa oraz unijny program pożyczek na zbrojenia SAFE. „Nasze stanowisko wobec Rady Pokoju jest ostrożne. Dzisiaj Rada ds. Pokoju wydaje się przedsięwzięciem bardzo innowacyjnym i oryginalnym, ale nie wszystkie aspekty tego przedsięwzięcia odpowiadają Polsce” — powiedział premier Donald Tusk.
„Wiele państw też ma podobne wątpliwości i znaki zapytania. Polska pozostanie otwarta na różne propozycje, ale one muszą być bezpieczne dla Polski” — dodał premier. Jednocześnie podkreślił, że „Polska była, jest i będzie wiernym, lojalnym, pewnym, obliczalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych”.
Szef rządu zaznaczył również, że „Polska nie będzie jednak wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie. Powiedziałem to panu prezydentowi w sposób jednoznaczny. Mam wrażenie, że on ma jakieś odmienne stanowisko w tej sprawie”. Dodał, że „relacje sojusznicze nie mogą polegać na tym, że ktoś nieustannie potakuje”.
Podczas posiedzenia prezydent Karol Nawrocki poruszył także kwestię kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego w Moskwie. „Poinformowałem prezydenta, że nie będę brał udziału w dyskusji na temat kontaktów towarzyskich pana marszałka Włodzimierza Czarzastego, bo uważam, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego to nie jest miejsce, gdzie dyskutuje się na temat kontaktów tego czy innego polityka z tymi czy innymi ludźmi” — stwierdził premier.
Ocenił również, że „To było bardzo nieostrożne ze strony prezydenta, czynić takie zarzuty, że ktoś obraca się w takim czy innym towarzystwie. Będę na przyszłość radził panu prezydentowi, żeby nie używał takich argumentów, bo to obróci się przeciwko niemu”. W związku z tą sytuacją premier opuścił posiedzenie przed jego zakończeniem, a informacje w tej sprawie przekazał prezydentowi minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Szef rządu skrytykował również formułę obrad. „To nie pierwszy raz, kiedy jesteśmy świadkami takiej dziwnej formuły, że media są kiedy prezydent mówi, natomiast nie ma mediów kiedy można odpowiadać na pytania i wyjaśnić pewne wątpliwości. Wolałbym, że jeśli jest różnica poglądów, to żeby pan prezydent się zdecydował na ich wymianę” — stwierdził. Dodał także: „Dlaczego prezydent decyduje się na takie komfortowe dla siebie formaty? Nie wiem, ale się domyślam”.
Jednym z kluczowych punktów obrad był unijny program SAFE dotyczący pożyczek na zbrojenia. „Dzięki temu projektowi zbudujemy Tarczę Wschód, tarczę antydronową, będziemy mogli się zbroić w amunicję kaliber 155” — powiedział Donald Tusk, zaznaczając, że znaczna większość środków w ramach programu ma trafić do polskich firm. Wskazał również, że nie rozumie wątpliwości prezydenta wobec projektu. „Mam nadzieję, że te wątpliwości nie są wstępem do weta, bo potrzebujemy do tego ustawy. To by była niepowetowana strata” — dodał premier.
Dzień później marszałek Włodzimierz Czarzasty odniósł się do przebiegu posiedzenia i wyjścia premiera. „To była ustawka, która się nie udała” — powiedział. „Wiecie państwo o tym, że pan premier Donald Tusk miał podobne stanowisko i nie chcąc uczestniczyć w tej części wyszedł, bo nie uczestniczy się w ustawkach” — przekonywał. Dodał: „Ja powiem szczerze, musiałem zostać, bo punkt dotyczył mnie”.
Odnosząc się do własnej postawy podczas obrad, stwierdził: „Nie powiedziałem słowa w tej sprawie. Dlaczego? Dlatego, że nie uczestniczę w ustawkach. Nawet jeżeli muszę przebywać na terenie, kogoś kto ustawkę chce zrobić, to ja w tej ustawce nie będę uczestniczył”.
Prezydent, otwierając posiedzenie RBN, wskazał na konstytucyjny wymiar sprawy, podkreślając, że kwestia dotyczy standardów bezpieczeństwa państwa.
„Gdyby Pan Bóg zdecydował się odwołać z tego świata prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dzisiaj, to jutro obowiązki prezydenta sprawowałby pan marszałek Włodzimierz Czarzasty. Dlatego sprawa jest tak ważna i dlatego jest państwowa” – oświadczył Nawrocki, dodając – „Na litość boską, mamy prawo wiedzieć, czy marszałek ma dostęp do informacji ściśle tajnych w obliczu tego, co dzieje się w Rzeczpospolitej, a jeśli nie, to nie powinien być marszałkiem Sejmu”.
W styczniu w mediach opisano biznesowo-towarzyskie powiązania Włodzimierza Czarzastego i jego żony Małgorzaty ze Swietłaną Czestnych, obywatelką Polski o rosyjskich korzeniach, pracującą w domu aukcyjnym należącym do struktury największego rosyjskiego banku Sbierbank, pozostającego pod kontrolą Kremla. Swietłana Czestnych posiada udziały w spółce hotelowej PDK, w której funkcję wiceprezesa pełni żona marszałka Sejmu, a oboje są także akcjonariuszami podmiotu posiadającego pakiet większościowy tej spółki.
„Chcę to powiedzieć jednoznacznie. W czasie wojny za naszą wschodnią granicą, w czasie nasilonych działań hybrydowych, prób wpływu, presji dezinformacji, codziennej «baloniady», a więc hybrydowych ataków na teren Rzeczypospolitej Polskiej, tego co dzieje się na Morzu Bałtyckim, każda informacja budząca wątpliwości, co do potencjalnych kontaktów z obywatelami Federacji Rosyjskiej lub strukturami powiązanymi z rosyjskim państwem, dotycząca osób pełniących najwyższe funkcje, musi być rzetelnie wyjaśniona dla bezpieczeństwa Rzeczpospolitej. To jest kwestia procedur, to jest kwestia bezpieczeństwa. Państwo ma obowiązek działać prewencyjnie, zanim ryzyko stanie się faktem” – mówił prezydent Karol Nawrocki na posiedzeniu.
Może Cię zainteresować: Cenckiewicz obecny na posiedzeniu RBN bez dostępu do informacji niejawnych. Spór między rządem a Pałacem Prezydenckim
Kresy.pl/Wirtualna Polska/Do Rzeczy






























