Napięcia w Rogu Afryki rosną po tym, jak Erytrea stanowczo odrzuciła etiopskie twierdzenia, że ​​jej wojska operują na terytorium Etiopii.

To kolejny etap narastania napięć, który może na powrót ożywić wieloletnią wrogość między Etiopią a jej dawny regionem, który skutecznie wywalczył sobie secesję. Erytrea nazwała oskarżenia etiopskich władz „fałszywymi i sfabrykowanymi”. Wcześniej zażądały one wycofania sił erytrejskich, oskarżając je o wspieranie rebeliantów walczących z wojskami federalnymi, szczególnie w regionie Amhara, zrelacjonował portal Africa News.

Erytrea uzyskała niepodległość od Etiopii w 1993 roku po długiej wojnie domowej. Później dwa kraje stoczyły brutalną wojnę graniczną, w której zginęłyo kilkadziesiąt tysięcy osób.

Przez lata państwa pozostawały sobie wrogie, aż do wybuchu rebelii w północnej prowincji Etiopii, Tigraju, gdzie w 2020 roku posłuszeństwo wypowiedział Addis Abebie Tigrajski Ludowy Front Wyzwolenia (TPLF). Władze centralne toczyły wojnę z nim aż do 2022 roku. Przybierała ona zmienny obrót, a względne zwycięstwa Addis Abeba zawdzięczała wsparciu, jakiego udzieliła jej właśnie Erytrea.

Jej oddziały wkroczyły do Tigraju otwierając nowy front walki z separatystami tigrajskimi. Część komentatorów oskarżała wówczas Erytrejczyków o zbrodnie wojenne. Oskarżenia te podniósł po latach ich dawny sprzymierzeniec, premier Abiy Ahmed Ali, jak podało w zeszłym tygodniu BBC. Było to sygnałem ponownego wzrostu wrogości między sąsiadami.

Poza problemów z Tigrajem, gdzie TPLF rozpadł się na skonfliktowane frakcje, w Etiopii narasta obecnie przemoc ze strony bojówek grup etnicznych Amharów i Oromów. Z tej ostatniej pochodzi sam premier.

Według BBC, władze Etiopii mają podejrzewać Erytrejczyków o zmianę stron i nawiązanie porozumienia z frakcją TPLF oraz wspieranie milicji amharskich.

africanews.com/bbc.com/kresy.pl

Tagi: , , , , , ,
forma płatności