Z początkiem nowego roku w Londynie ruszyły prace nad szeroką reformą zasad uzyskiwania prawa stałego pobytu. Proponowany model, określany jako „Earned Settlement”, zakłada odejście od dotychczasowej ścieżki i podzielenia migrantów na kategorie, a także wydłużenie czasu oczekiwania na prawo stałego pobytu.

W zależności od spełnianych kryteriów czas oczekiwania na prawo stałego pobytu ma wynosić 5, 10 albo nawet 15 lat. Standardowy okres wymagany do uzyskania prawa zostałby w większości przypadków wydłużony do 10 lat, natomiast krótsza ścieżka miałaby być dostępna wyłącznie dla osób spełniających określone warunki.

W modelu „zasłużonego osiedlenia” brane pod uwagę mają być m.in. poziom wynagrodzenia, stabilność zatrudnienia, wysokość składek National Insurance, stopień integracji oraz długość zamieszkania w Zjednoczonym Królestwie. W praktyce oznacza to premiowanie osób najlepiej zarabiających i pracujących bez przerw, co – jak wskazują organizacje zajmujące się prawami migrantów – może prowadzić do nierównego traktowania poszczególnych grup.

Najdłuższy, 15-letni okres oczekiwania na stały pobyt mógłby dotyczyć osób zatrudnionych na stanowiskach niewymagających wykształcenia licencjackiego, w tym pracowników opieki społecznej oraz gorzej opłacanych zawodów wykwalifikowanych. W tych przypadkach skrócenie ścieżki miałoby być możliwe po wykazaniu się dodatkowymi formami zaangażowania, takimi jak aktywność społeczna lub wolontariat.

Jednym z elementów budzących kontrowersje jest również rozważana możliwość przyznawania stałego pobytu z jednoczesnym zakazem korzystania ze środków publicznych, w tym świadczeń socjalnych i wsparcia mieszkaniowego. W praktyce oznaczałoby to wprowadzenie różnych klas prawa stałego pobytu, różniących się zakresem przysługujących uprawnień.

Zmiany w zasadach uzyskiwania prawa stałego pobytu mogą dotknąć także Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza tych, którzy przyjechali po brexicie na podstawie wiz pracowniczych lub dopiero planują migrację w ramach systemu wizowego. Reforma nie obejmie natomiast Polaków posiadających pre-settled status w ramach EU Settlement Scheme, wynikającego z umowy brexitowej. Dla tej grupy zasada pięciu lat pobytu do uzyskania settled status pozostaje bez zmian, ponieważ jest chroniona umową międzynarodową.

Warto jednak zaznaczyć, że saldo migracyjne Polaków jest ujemne, a liczba mieszkających na Wyspach szacowana jest na około 750 tys.

Konsultacje rządowe dotyczące proponowanych zmian w prawie migracyjnym mają potrwać do 12 lutego.

Cudzoziemcy stanowią coraz większą część populacji Wielkiej Brytanii

Według raportu Uniwersytetu Buckingham, w ciągu najbliższych 40 lat biali Brytyjczycy staną się mniejszością w Wielkiej Brytanii. Obecnie stanowią oni 73 proc. populacji, jednak prognozy zakładają, że do 2050 r. odsetek ten spadnie do 57 proc., a do 2063 r. poniżej połowy.

W ciągu najbliższych 25 lat liczba imigrantów urodzonych za granicą oraz imigrantów drugiej generacji wzrośnie z poniżej 20 proc. do 33,5 proc. W tym samym okresie populacja muzułmańska ma niemal potroić się, osiągając do 2100 r. poziom 19,2 proc. Zastosowane w raporcie współczynniki dzietności wynoszą: 1,39 dla osób urodzonych w Wielkiej Brytanii, 1,97 dla osób urodzonych za granicą, 2,35 dla muzułmanów i 1,54 dla niemuzułmanów.

W raporcie odniesiono się również do danych wskazujących, że już w 2022 r. Londyn i Birmingham stały się miastami, w których biali Brytyjczycy stanowią mniejszość. Według ONS, 46 proc. mieszkańców Londynu to osoby czarnoskóre i należące do mniejszości etnicznych. W Birmingham, według spisu z 2021 r., odsetek osób białych spadł z 57,9 proc. w 2011 r. do 48,6 proc.

W latach 2001–2021 odsetek osób urodzonych poza Wielką Brytanią w Anglii i Walii wzrósł z 9 do 17 proc.— oczekuje się, że ta tendencja znacznie przyspieszy w ciągu najbliższych dwóch dekad.

Choć liczba przybywających do Wielkiej Brytanii cudzoziemców spada, migracja netto pozostaje wysoka. W roku kończącym się w grudniu 2024 r. napływ netto wyniósł 431 tys., przy czym liczba emigrantów wzrosła o 11 proc., do 517 tys. Spadła natomiast liczba obywateli spoza UE+ przybywających na podstawie wiz pracowniczych (o 49 proc.) i studenckich (o 17 proc.), co przypisuje się zmianom legislacyjnym wprowadzonym na początku 2024 r.L

Londyn obiecuje zakończyć „nieudany eksperyment z otwartymi granicami”

W lipcu 2025 roku Wielka Brytania ogłosiła, że wdraża jako pierwszy kraj na świecie sankcje skierowane przeciwko organizacjom przestępczym zajmującym się nielegalnym przemytem migrantów. Osoby i podmioty zamieszane w ten proceder będą narażone na blokadę majątku oraz zakaz wjazdu na teren kraju.

Zgodnie z informacją przekazaną przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nowe środki obejmą członków grup przestępczych zajmujących się przerzutem ludzi oraz tych, którzy ich wspierają – w tym pośredników finansowych czy sprzedawców łodzi wykorzystywanych do nielegalnych przepraw przez kanał La Manche. Sankcje mają także na celu ograniczenie obrotu fałszywymi dokumentami oraz transakcji realizowanych poza oficjalnym systemem bankowym.

W maju zeszłego roku premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił zaostrzenie brytyjskich przepisów imigracyjnych, deklarując koniec tego, co nazwał „nieudanym eksperymentem otwartych granic”. Nowe regulacje mają ograniczyć dostęp do większości wiz i zaostrzyć warunki uzyskania obywatelstwa. Jego propozycje pojawiły się na krótko po tym, jak prawicowa, antyimigracyjna Partia Reform UK odniosła sukcesy w niektórych wyborach lokalnych i municypalnych w całej Anglii.

Dane pokazują, że migracja netto do Wielkiej Brytanii wzrosła ponad trzykrotnie w ciągu ostatniej dekady. Hindusi są największymi odbiorcami wiz do Wielkiej Brytanii. A w ostatnich miesiącach Amerykanie ubiegali się o obywatelstwo brytyjskie w rekordowej liczbie.

Planowane zmiany obejmują również zaostrzenie wymagań językowych – imigranci będą musieli wykazać się wyższym poziomem znajomości języka angielskiego przy ubieganiu się o określone kategorie wiz pracowniczych. Wydłużony zostanie także okres pobytu wymagany do uzyskania obywatelstwa – z obecnych pięciu do dziesięciu lat.

Rząd zamierza również ograniczyć możliwość zatrudniania cudzoziemców do zawodów niewymagających wysokich kwalifikacji. Przewiduje się, że nowe regulacje doprowadzą do około 10 proc. spadku liczby wydawanych wiz. W ocenie ekspertów osoby z tymczasowym statusem imigracyjnym będą musiały liczyć się z wyższymi kosztami i dłuższym okresem oczekiwania. System ten, choć mniej korzystny dla samych migrantów, przynosi wyższe wpływy do budżetu, m.in. na potrzeby ochrony zdrowia i szkoleń zawodowych.

Nowe przepisy obejmują wyłącznie legalne formy migracji. Równolegle większość Brytyjczyków – według badań opinii publicznej – opowiada się za bardziej zdecydowanymi działaniami przeciwko nielegalnej migracji, zwłaszcza przemytowi ludzi przez kanał La Manche. Jednocześnie wielu respondentów sprzeciwia się ograniczaniu liczby wiz pracowniczych w sektorach o niedoborach kadrowych, takich jak opieka społeczna.

W październiku 2025 roku Londyn ogłosił rozszerzenie współpracy w sprawie deportacji osób po nielegalnym przekroczeniu kanału La Manche na Niemcy, Belgię i Holandię. Podobne porozumienie obowiązuje już z Francją w ramach zasady „jeden za jednego”. Zgodnie z tym rozwiązaniem, za każdego migranta odesłanego przez Wielką Brytanię do Francji po negatywnym rozpatrzeniu wniosku azylowego, do Wielkiej Brytanii trafia osoba, której wniosek został pozytywnie zweryfikowany we Francji, przede wszystkim z uwagi na powiązania rodzinne.

W grudniu  Ministerstwo spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii ogłosiło wprowadzenie ograniczeń wizowych dla Demokratycznej Republiki Konga z powodu braku zgody jej władz na odbieranie swoich deportowanych ze Zjednoczonego Królestwa obywateli.

Sprzeciw społeczny wobec imigracji

Liczba osób, które uważają, że brytyjskość to coś związanego z autochtonizmem, wzrosła prawie dwukrotnie w ciągu dwóch lat, jak wskazują badania socjologiczne prowadzone w Wielkiej Brytanii w grudniu 2025 roku.

Około jedna trzecia respondentów (36 proc.) uważa, że ​​aby być prawdziwym Brytyjczykiem, trzeba się urodzić w Wielkiej Brytanii, w porównaniu 19 proc. respondentów, którzy odpowiadali tak w 2023 roku, jak wynika z sondażu YouGov przeprowadzonego w tym miesiącu dla think tanku – Instytut Badań Polityki Publicznej (IPPR). Wciąż jednak więcej respondentów uważa, że brytyjskość to kwestia wspólnie podzielanych wartości.

W ubiegłym roku w Zjednoczonym Królestwie doszło do wielu spontanicznych lokalnych wystąpień antyimigranckich i masowego marszu protestu w Londynie.

Kresy.pl/money.pl

Tagi: , ,
forma płatności