Według nowego raportu Uniwersytetu Buckingham, w ciągu najbliższych 40 lat biali Brytyjczycy staną się mniejszością w Wielkiej Brytanii. Obecnie stanowią oni 73 proc. populacji, jednak prognozy zakładają, że do 2050 r. odsetek ten spadnie do 57 proc., a do 2063 r. poniżej połowy.
Autorem analizy jest prof. Matt Goodwin, który oparł swoje prognozy na danych Urzędu Statystyk Narodowych i wynikach spisu powszechnego. W raporcie zatytułowanym „Zmiany demograficzne i przyszłość Zjednoczonego Królestwa” przewiduje się, że do końca stulecia 60 proc. mieszkańców kraju będzie miało co najmniej jednego rodzica imigranta lub nie urodzi się w Wielkiej Brytanii. Odsetek populacji urodzonej w kraju ma spaść z obecnych 81 proc. do 39 proc.
Analiza wskazuje również, że do 2079 r. cała populacja osób białych, w tym białych Brytyjczyków i innych białych mieszkańców, stanie się mniejszością. Prof. Goodwin szacuje, że do końca stulecia biali Brytyjczycy, których rodzice również urodzili się w Wielkiej Brytanii, będą stanowić jedynie jedną trzecią ludności kraju.
W ciągu najbliższych 25 lat liczba imigrantów urodzonych za granicą oraz imigrantów drugiej generacji wzrośnie z poniżej 20 proc. do 33,5 proc. W tym samym okresie populacja muzułmańska ma niemal potroić się, osiągając do 2100 r. poziom 19,2 proc. Zastosowane w raporcie współczynniki dzietności wynoszą: 1,39 dla osób urodzonych w Wielkiej Brytanii, 1,97 dla osób urodzonych za granicą, 2,35 dla muzułmanów i 1,54 dla niemuzułmanów.
Goodwin zaznacza, że te zmiany demograficzne „stawiają poważne pytania o zdolność naszego kraju i naszych przywódców do zjednoczenia ludzi wokół wspólnego poczucia tożsamości, wartości, stylu życia i kultury”, dodając, że „większość mieszkańców tych wysp nie będzie mogła prześledzić swoich korzeni w tym kraju dalej niż na jedno, dwa pokolenia wstecz”.
W raporcie odniesiono się również do danych wskazujących, że już w 2022 r. Londyn i Birmingham stały się miastami, w których biali Brytyjczycy stanowią mniejszość. Według ONS, 46 proc. mieszkańców Londynu to osoby czarnoskóre i należące do mniejszości etnicznych. W Birmingham, według spisu z 2021 r., odsetek osób białych spadł z 57,9 proc. w 2011 r. do 48,6 proc.
W latach 2001–2021 odsetek osób urodzonych poza Wielką Brytanią w Anglii i Walii wzrósł z 9 do 17 proc.— oczekuje się, że ta tendencja znacznie przyspieszy w ciągu najbliższych dwóch dekad.
Choć liczba przybywających do Wielkiej Brytanii cudzoziemców spada, migracja netto pozostaje wysoka. W roku kończącym się w grudniu 2024 r. napływ netto wyniósł 431 tys., przy czym liczba emigrantów wzrosła o 11 proc., do 517 tys. Spadła natomiast liczba obywateli spoza UE+ przybywających na podstawie wiz pracowniczych (o 49 proc.) i studenckich (o 17 proc.), co przypisuje się zmianom legislacyjnym wprowadzonym na początku 2024 r.
Niezależnie od tego, rząd brytyjski ma trudności z kontrolą migracji nielegalnej. 1 czerwca br. odnotowano rekordowy dzienny napływ migrantów przez kanał La Manche – 1194 osoby na 18 łodziach, co zwiększyło łączną liczbę przybyłych w 2025 r. do 14 811. To o 42 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
W Gravelines, na północy Francji, francuscy policjanci nie interweniowali, gdy migranci wchodzili do morza i wdrapywali się na pontony. Brytyjski minister obrony John Healey skomentował sytuację jako „naprawdę poważny problem” i zaznaczył, że „Wielka Brytania straciła kontrolę nad swoimi granicami w ciągu ostatnich pięciu lat”.
W 2023 r. Wielka Brytania zobowiązała się do przekazania Francji 480 mln funtów w ciągu trzech lat na przeciwdziałanie przeprawom, w tym 175 mln funtów w bieżącym roku. Pomimo tego, politycy opozycyjni i przedstawiciele ugrupowań opozycyjnych krytykują skuteczność współpracy z Francją oraz działanie obecnego rządu.
Londyn obiecuje zakończyć „nieudany eksperyment z otwartymi granicami”
W maju premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił zaostrzenie brytyjskich przepisów imigracyjnych, deklarując koniec tego, co nazwał „nieudanym eksperymentem otwartych granic”. Nowe regulacje mają ograniczyć dostęp do większości wiz i zaostrzyć warunki uzyskania obywatelstwa.
Jego propozycje pojawiły się na krótko po tym, jak prawicowa, antyimigracyjna Partia Reform UK odniosła sukcesy w niektórych wyborach lokalnych i municypalnych w całej Anglii.
Dane pokazują, że migracja netto do Wielkiej Brytanii wzrosła ponad trzykrotnie w ciągu ostatniej dekady. Hindusi są największymi odbiorcami wiz do Wielkiej Brytanii. A w ostatnich miesiącach Amerykanie ubiegali się o obywatelstwo brytyjskie w rekordowej liczbie.
Planowane zmiany obejmują również zaostrzenie wymagań językowych – imigranci będą musieli wykazać się wyższym poziomem znajomości języka angielskiego przy ubieganiu się o określone kategorie wiz pracowniczych. Wydłużony zostanie także okres pobytu wymagany do uzyskania obywatelstwa – z obecnych pięciu do dziesięciu lat.
Rząd zamierza również ograniczyć możliwość zatrudniania cudzoziemców do zawodów niewymagających wysokich kwalifikacji. Przewiduje się, że nowe regulacje doprowadzą do około 10 proc. spadku liczby wydawanych wiz. W ocenie ekspertów osoby z tymczasowym statusem imigracyjnym będą musiały liczyć się z wyższymi kosztami i dłuższym okresem oczekiwania. System ten, choć mniej korzystny dla samych migrantów, przynosi wyższe wpływy do budżetu, m.in. na potrzeby ochrony zdrowia i szkoleń zawodowych.
Nowe przepisy obejmują wyłącznie legalne formy migracji. Równolegle większość Brytyjczyków – według badań opinii publicznej – opowiada się za bardziej zdecydowanymi działaniami przeciwko nielegalnej migracji, zwłaszcza przemytowi ludzi przez kanał La Manche. Jednocześnie wielu respondentów sprzeciwia się ograniczaniu liczby wiz pracowniczych w sektorach o niedoborach kadrowych, takich jak opieka społeczna.
Kresy.pl/telegraph.co.uk





























