Prezydent USA Donald Trump zaprosił swojego kazachskiego odpowiednika, Kasyma-Żomarta Tokajewa, do dołączenia do „Rady Pokoju”, która będzie nadzorować zarządzanie w Strefie Gazy. Tokajew już odpowiedział.
“Prezydent Kasym-Żomart Tokajew był jednym z pierwszych światowych przywódców, którzy otrzymali oficjalne zaproszenie do Rady Pokoju, a Kazachstan został jednym z jej członków założycieli. W odpowiedzi głowa państwa wysłała list do prezydenta USA, wyrażając szczerą wdzięczność i potwierdzając swoją zgodę na przystąpienie do tego nowego organu” – poinformował rzecznik kazachstańskiego przywódcy, Rusłan Żeldibaj.
Według słów rzecznika Tokajew “potwierdził gotowość Kazachstanu do wniesienia konstruktywnego wkładu w osiągnięcie trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie, wzmocnienie zaufania międzypaństwowego i promowanie globalnej stabilności” – zacytował we wtorek portal Fergana.
Powołanie Rady Pokoju, jako ciała mającego zarządząć Strefą Gazy przewidziano w prozumieniu pokojowym przygotowanym przez administrację Trumpa we wrześniu i zatwierdzonego w październiku przez Egipt, Katar i Turcję. Jedank z biegiem czasu Trump zaczął mówić o szerszym polu zainteresowania wymyślonej przez siebie rady.
W piątek prezydent USA ogłosił nazwiska swoich nominatów, choć nie wyczerpują one składu proponowanego ciała politycznego. W Radzie mają zasiąść sekretarz stanu Marco Rubio, specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff, były brytyjski premier Tony Blair, zięć Trumpa Jared Kushner i prezes Banku Światowego Ajay Banga.
Zaproszenie do Rady Pokoju dostał następnie szereg polityków, jak Władimir Putin, Aleksandr Łukaszenko, czy polski prezydent Karol Nawrocki.
Trump domaga się również wykładania pieniędzy w zamian za bezterminowe zasiadanie w tak pomyślanym organie.
fergana.news/kresy.pl
































