Podczas posiedzenia Rady Najwyższej Denys Szmyhal ocenił przygotowanie miast na rosyjskie uderzenia w system energetyczny. Były premier wskazał, że na tle Charkowa stolica okazała się znacznie gorzej zabezpieczona, co doprowadziło do przerw w dostawach prądu, ciepła i ciepłej wody.
Jak podała w środę agencja prasowa UNIAN, podczas posiedzenia plenarnego Rady Najwyższej na Ukrainie, Denys Szmyhal – były minister obrony i były premier, nominowany przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na stanowisko ministra energetyki – odniósł się do skutków rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną w okresie zimowym. W swoim wystąpieniu porównał poziom przygotowania Charkowa i Kijowa na uderzenia rakietowe oraz ataki z użyciem dronów.
Szmyhal stwierdził, że Charków był wcześniej przygotowywany do takich zagrożeń zarówno przez władze regionalne, jak i miejskie. Zwrócił uwagę na obecność mobilnych kotłowni oraz rozproszonej generacji energii. W odniesieniu do stolicy ocena była odmienna. „Charków się przygotowywał. Przygotowywały się zarówno władze obwodu, jak i miasta. Są mobilne kotłownie, jest odpowiednia, rozproszona generacja. Kijów, niestety, był przygotowany znacznie gorzej. Powiem wprost: w ogóle nie był przygotowany” – powiedział.
Według Szmyhala obecna sytuacja ma charakter nadzwyczajny i wymaga zastosowania rozwiązań kryzysowych. „Teraz będziemy musieli zastosować środki kryzysowe. Jesteśmy na to gotowi. Prezydent osobiście poświęca temu uwagę” – dodał podczas posiedzenia.
Do problemów doszło po nocnym ataku rosyjskich sił na infrastrukturę energetyczną stolicy 9 stycznia 2026 roku. Uderzenia doprowadziły do przerw w dostawach ciepła i ciepłej wody dla części mieszkańców Kijowa. Wprowadzono również awaryjne wyłączenia prądu na całym lewym brzegu miasta, a także w rejonach Peczerskim i Hołosijiwskim.
Trudna sytuacja w systemie energetycznym, spotęgowana silnym spadkiem temperatur, przełożyła się także na funkcjonowanie handlu. Część supermarketów była zmuszona do zamknięcia placówek w godzinach pracy. Informacje te pojawiały się w komunikatach przedstawicieli sieci handlowych oraz w relacjach użytkowników w Internecie. Rząd podkreślił jednak, że nie jest to zjawisko o charakterze systemowym.
Jak informował wcześniej portal Kresy.pl, w Kijowie 9 stycznia doszło do poważnych zakłóceń w dostawach ciepła po nocnym rosyjskim uderzeniu, w którym wykorzystano 242 drony i 36 pocisków rakietowych. Zgodnie z komunikatem ukraińskich sił powietrznych głównym celem ataku była stolica i jej okolice. W wyniku ostrzału uszkodzone zostały obiekty infrastruktury energetycznej oraz budynki mieszkalne. Zginęły co najmniej cztery osoby, a 19 zostało rannych.
Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował, że około 6 tysięcy bloków, czyli blisko połowa wszystkich budynków mieszkalnych w mieście, została pozbawiona ogrzewania. W warunkach temperatur spadających poniżej minus 10 stopni Celsjusza sytuacja znacząco pogorszyła warunki bytowe mieszkańców. Miasto zmaga się także z przerwami w dostawach wody oraz awaryjnymi wyłączeniami energii elektrycznej.
„Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najszybciej rozwiązać ten problem. Jednak połączony atak na Kijów minionej nocy był najbardziej niszczący dla krytycznej infrastruktury stolicy” – przekazał Kliczko. W kolejnym komunikacie zaapelował do mieszkańców, którzy mogą sobie na to pozwolić, o czasowy wyjazd z miasta do miejsc, gdzie dostępne są alternatywne źródła energii i ogrzewania. „Zwracam się do mieszkańców stolicy, którzy mają możliwość tymczasowego opuszczenia miasta i wyjazdu w miejsca z innymi źródłami prądu i ciepła, aby to zrobili” – powiedział.
Kresy.pl/UNIAN































