W pierwszej połowie 2025 roku zamknięto 19 oddziałów położniczych, a w kolejnych miesiącach liczba ta wzrosła do kilkudziesięciu, co doprowadziło do wdrażania porodów w izbach przy SOR-ach. Rządowe Centrum Legislacyjne wskazało, że takie rozwiązanie oznacza zróżnicowanie jakości opieki według miejsca zamieszkania i może naruszać konstytucyjną zasadę równego dostępu do świadczeń. Zastrzeżenia zgłosiły także Kancelaria Prezesa Rady Ministrów oraz samorządowcy i eksperci.

Z powodu zamykania oddziałów położniczych i malejącej liczbie porodów – Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzić rozwiązania zastępcze w postaci izb porodowych przy szpitalnych oddziałach ratunkowych i izbach przyjęć. W takich placówkach dyżurowałaby położna, która miałaby przyjąć poród albo zdecydować o przewiezieniu ciężarnej do szpitala specjalistycznego.

W 2025 roku w ramach nowych regulacji resort zdrowia przyjął kryterium odległości powyżej 25 km od najbliższej porodówki jako warunek oferowania porodów w izbach przy SOR-ach, uznając je za rozwiązanie optymalne i uzgodnione z ekspertami. W praktyce oznacza to, że w wielu regionach, gdzie wcześniej funkcjonowały oddziały położnicze, kobiety w ciąży kierowane są do punktów pozbawionych zaplecza typowego dla porodówek.

W trakcie uzgodnień przepisów Rządowe Centrum Legislacyjne zwróciło uwagę, że takie rozwiązanie prowadzi do zróżnicowania jakości opieki w zależności od miejsca zamieszkania. „Kobiety rodzące na SOR-ach będą mieć gorszą opiekę niż te, które trafią do porodówki” – stwierdzono. W ocenie legislatorów przesądzającym czynnikiem dla poziomu świadczenia nie byłby stan zdrowia pacjentki, lecz liczba kilometrów dzielących ją od oddziału ginekologiczno-położniczego, co uznano za sprzeczne z Konstytucją RP.

W ocenie RCL, przypominającej zapisy ustawy zasadniczej, władze publiczne mają obowiązek zapewnić równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, podczas gdy szpitale z izbami porodowymi przy SOR-ach, pod względem wyposażenia w sprzęt, dostępu do badań laboratoryjnych oraz personelu medycznego, oferują znacząco gorsze warunki niż pełnoprawne porodówki. W niektórych miejscach w Polsce kobiety muszą już pokonywać ponad 100 km, aby dotrzeć do najbliższego oddziału ginekologiczno-położniczego.

W czasie rządowych konsultacji podobne zastrzeżenia zgłosiła także zastępca koordynatora oceny skutków regulacji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Anna Lewicka, która sugerowała rezygnację z kryterium odległości jako podstawy różnicowania dostępu do świadczeń. Również samorządowcy i eksperci wskazywali, że o bezpieczeństwie pacjentek decyduje faktyczny czas dotarcia do szpitala, a nie sama liczba kilometrów.

W 2025 r., wraz z wdrażaniem nowego modelu, w przestrzeni publicznej narastała krytyka, że w izbach porodowych przy SOR-ach nie będzie lekarza, a w razie komplikacji konieczny będzie transport do najbliższej porodówki, co w warunkach zwiększonych odległości może wpływać na poziom bezpieczeństwa kobiet rodzących.

W 2025 roku informowaliśmy o cichej likwidacji porodówek. Do końca ubiegłego roku ze względów finansowych zamknięto kilkadziesiąt szpitalnych oddziałów w Polsce, w tym przede wszystkim oddziały położniczo-ginekologiczne. Ministerstwo Zdrowia proponuje w zastępstwie tworzenie punktów rodzenia przy szpitalnych oddziałach ratunkowych i izbach przyjęć.

Jako przykład podaliśmy m.in. przypadek szpitala w Bielsku Podlaskim, w którym oddział położniczo-ginekologiczny generował co roku około 4 mln zł strat. Dyrektor placówki Piotr Selwesiuk wyjaśnił, że przy bardzo małej liczbie porodów konieczne było utrzymywanie pełnego personelu medycznego i pomocniczego. „Nie może być tak, że lekarzy, położnych, pielęgniarek i pracowników sprzątających na oddziale jest trzy razy więcej niż rodzących kobiet. Mieliśmy kilka, maksymalnie kilkanaście urodzeń w miesiącu. Prawo mamy takie, że nawet w dni, kiedy nie ma żadnego porodu, na porodówce musi być zaangażowany cały personel” — powiedział Piotr Selwesiuk.

Na początku stycznia 2026 roku w Leżajsku na Podkarpaciu zakończył działalność oddział położniczo-ginekologiczny. Zamknięta placówka była wyposażona w komfortowe sale porodowe, w tym do porodu w wodzie, jednak w miejsce oddziału porodowego porody mają być przyjmowane na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, co zwiększyło dystans części rodzin do wyspecjalizowanej opieki okołoporodowej.

Czytaj także: Konfederacja krytykuje rząd za upadek systemu ochrony zdrowia. „Potrzeba reformy, nie kolejnych miliardów”

Według prognoz w Narodowym Funduszu Zdrowia w 2025 r. zabrakło 14 mld zł, a w 2026 r. ma to być 23 mld zł. W listopadzie prezes Naczelnej Rady Lekarskiej mówił o „bankructwie” NFZ i krytykował polityków za sposób nadzoru nad systemem.

Kresy.pl/Dziennik Gazeta Prawna

Tagi: , , ,
forma płatności