3 stycznia 1944 roku, wraz z kolejnym uderzeniem ofensywy zimowej, oddziały Armii Czerwonej przekroczyły granicę dawnej Rzeczypospolitej.
Radzieckie wojsko przekroczyło linię graniczną z traktatu ryskiego 1921 roku nocą z 3 na 4 stycznia 1944 roku pod Sarnami na Wołyniu. Był to moment, który miał przynieść wyzwolenie spod niemieckiego terroru — szybko jednak okazało się, że wraz z czerwonymi sztandarami nadchodzi nowe zniewolenie.
Nowe więzienia i obozy
Za linią frontu pojawiały się struktury NKWD, otwierano więzienia i obozy, w których zamykano żołnierzy podziemia, urzędników i osoby podejrzewane o „wrogi stosunek” do nowej władzy. Rozbudowana sieć śledczych placówek i obozów — od Lublina po Rzeszów — stała się narzędziem masowych represji. Raporty pokazują skalę terroru: aresztowania, wywózki do łagrów, brutalne przesłuchania i egzekucje. Równolegle oddziały liniowe i formacje bezpieczeństwa pacyfikowały wsie, likwidując struktury Armii Krajowej oraz punkty lokalnego oporu.
Codzienność cywilów na „wyzwalanych” terenach szybko wypełniły strach i chaos. Z wielu regionów napływały skargi na rabunki, kradzieże inwentarza i gwałty, których dopuszczali się żołnierze sowieccy. W raportach Milicji Obywatelskiej zapisywano, że mieszkańcy wsi ukrywają się w zbożu, na strychach i w schowkach, a na drogach w biały dzień odbiera się ludziom zegarki, rowery i dobytek. Padały groźby w rodzaju: „wy polaczki, my was wsiech ubojom”, które jasno pokazywały, w jakiej roli czerwonoarmiści widzą miejscową ludność.
Wraz z postępem frontu „wyzwolenie” coraz wyraźniej przyjmowało formę nowej okupacji. Statystyki z Wielkopolski mówiły same za siebie: ogromny odsetek morderstw, napadów i gwałtów miał sprawców w mundurach Armii Czerwonej. Polskie władze i lokalne struktury bezpieczeństwa były wobec tego niemal bezradne — sprawców rzadko identyfikowano, częściej zaś chronił ich wojskowy parasol ZSRR.
Czytaj też: Sowieci założyli Polski Gułag
Smutny finał akcji „Burza”
Jednocześnie UB i NKWD prowadziły bezwzględną walkę z podziemiem, które nie godziło się na narzucony system. W oczekiwaniu na wejście Armii Czerwonej polskie podziemie zainicjowało bowiem akcję „Burza”. Była to zakrojona na szeroką skalę operacja Armii Krajowej, której oddziały miały występować przeciw Niemcom ramię w ramię z Sowietami, a następnie ujawniać swoje struktury jako prawowite władze polskie. Dowództwo AK liczyło, że pokaże w ten sposób, iż na wyzwalanych terenach istnieje lojalne wobec rządu w Londynie państwo podziemne. Rzeczywistość okazała się dramatycznie inna: po wspólnych walkach wielu żołnierzy AK zostało rozbrojonych, aresztowanych lub wywiezionych, a akcja „Burza” — zamiast potwierdzić suwerenność — stała się dla tysięcy z nich początkiem represji.
Kresy.pl / IPN
Czytaj też: Sowieci zostawili po sobie zdewastowane koszary









