Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich ocenił, że ewentualne zmniejszenie liczby amerykańskich żołnierzy na kontynencie nie zagrozi zdolnościom obronnym sojuszu.
Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie, gen. Alexus Grynkewich, oświadczył, że potencjalne ograniczenie liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Europie nie powinno osłabić zdolności obronnych kontynentu. Wypowiedź padła w siedzibie operacyjnego dowództwa NATO w południowej Belgii.
– „Jestem pewny zdolności Europy i Kanady. Jesteśmy dziś gotowi, by sprostać każdemu kryzysowi lub zagrożeniu” – powiedział czterogwiazdkowy generał, odnosząc się do obaw związanych z przyszłym zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w sojuszu.
Zobacz też: Hegseth ogłasza koniec „utopijnego idealizmu” w polityce bezpieczeństwa USA, wspomina o Polsce
Słowa Grynkewicha pojawiły się w momencie, gdy narasta niepokój wokół spodziewanego przeglądu obecności wojskowej USA w Europie, który ma zostać przedstawiony w ramach nowej strategii obronnej administracji prezydenta Donald Trump. Tzw. przegląd postawy obronnej jest powszechnie oceniany jako wstęp do przesunięcia części amerykańskich sił z Europy do regionu Indo-Pacyfiku.
Proces ten częściowo już się rozpoczął. W ubiegłym miesiącu Stany Zjednoczone wycofały około 800 żołnierzy z Rumunii. Decyzja ta spotkała się z reakcją władz w Bukareszcie, które zaapelowały do Waszyngtonu o jej cofnięcie. W Europie stacjonuje obecnie około 85 tysięcy amerykańskich żołnierzy, a możliwość redukcji tej liczby pozostaje przedmiotem szerokiej debaty politycznej i wojskowej.
Dyskusja wokół przyszłości amerykańskiej obecności w Europie wpisuje się w szerszą ocenę zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Sojusz pod rządami prezydenta Trumpa. Prezydent pozytywnie ocenił deklarację państw NATO dotyczącą zwiększenia wydatków obronnych do poziomu 5 procent PKB do 2035 roku. Jednocześnie w przeszłości wielokrotnie poddawał w wątpliwość znaczenie sojuszniczej zasady wspólnej obrony oraz naciskał na państwa europejskie, by ponosiły większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.
Wcześniej w tym roku sekretarz skarbu USA Scott Bessent mówił o ograniczonym zaangażowaniu militarnym Stanów Zjednoczonych w razie naruszeń granic Sojuszu. – „Teraz Władimir Putin zaczął podejmować działania na granicach NATO. Jedno mogę powiedzieć: USA nie będą angażować się wojskami ani w podobny sposób” – stwierdził.
Kresy.pl/POLITICO
































