Zamknięcie reaktora Doel 2 kończy etap wygaszania starszych bloków jądrowych w Belgii i oznacza utratę około 15 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej. Władze zapowiadają zastąpienie wygaszanych mocy rozwojem odnawialnych źródeł energii oraz gazu, przy planowanym udziale OZE sięgającym połowy miksu do 2035 r.
W Belgii 30 listopada po pięćdziesięciu latach nieprzerwanej pracy wyłączono z eksploatacji reaktor Doel 2, jeden z najstarszych i kluczowych elementów tamtejszej energetyki jądrowej. Zamknięty blok, o mocy 445 MW, odpowiadał za około 15 proc. produkcji energii elektrycznej w kraju.
W latach siedemdziesiątych XX w. Belgia oparła swój system energetyczny na elektrowniach jądrowych, wśród których istotną rolę odgrywała elektrownia Doel. Reaktory Doel 1 i Doel 2, uruchomione w 1975 r., przez dekady dostarczały stabilną moc dla milionów odbiorców i pozwalały uniknąć emisji znacznych ilości dwutlenku węgla w okresie dominacji węgla i gazu w europejskiej produkcji energii. W 2003 r. parlament przyjął jednak pod naciskiem środowisk Zielonych ustawę o wygaszaniu energetyki jądrowej do 2025 r., wyznaczając daty graniczne dla poszczególnych bloków.
Czytaj również: Szwecja wraca do atomu. Historyczna decyzja o budowie małych reaktorów jądrowych
W ramach realizacji tej polityki Belgia wygasiła w 2022 r. reaktory Doel 3 i Tihange 2, w 2023 r. zakończyło pracę Tihange 1, a w styczniu 2025 r. wyłączono Doel 1. Obecne zamknięcie Doel 2 domyka ten etap, pozostawiając w krajowym systemie tylko nowsze reaktory Doel 4 i Tihange 3, których dalsza eksploatacja planowana jest do 2035 r., z możliwością przedłużenia pracy.
Proces wyłączenia Doel 2 przeprowadzono etapami. Wieczorem 30 listopada moc turbiny stopniowo zredukowano do zera, po czym reaktor odłączono od sieci energetycznej. Według przedstawionych planów demontaż instalacji ma ruszyć w 2029 r., po uzyskaniu wymaganych pozwoleń, natomiast pełna likwidacja obiektu jest przewidywana na lata 2039–2040.
Po stronie rządu decyzja o zamknięciu Doel 2 przedstawiana jest jako konsekwencja wcześniejszych zobowiązań legislacyjnych. „To nie jest decyzja obecnego rządu, ale zobowiązanie z lat minionych” — stwierdził w rozmowie z VRT NWS minister ds. energii Mathieu Bihet z ugrupowania MR. Jednocześnie w belgijskiej debacie publicznej narasta dyskusja o przyszłości dwóch pozostałych reaktorów. Politycy z N-VA, w tym burmistrz Antwerpii Bart De Wever, opowiadają się za rozpoczęciem rozmów z operatorem Engie oraz francuskim EDF na temat przedłużenia pracy Doel 4 i Tihange 3 nawet do 2045 r., co wiązałoby się z kolejnymi analizami prowadzonymi przez dwa do trzech lat.
Może Cię zainteresować: Kolejny kraj europejski chce zainwestować w energetykę jądrową
W planach rządu nowy model miksu energetycznego ma opierać się na odnawialnych źródłach, które do 2035 r. mają odpowiadać za około 50 proc. wytwarzania energii elektrycznej, przy wykorzystaniu morskich farm wiatrowych na Morzu Północnym, magazynów energii i tzw. inteligentnych sieci. Brakującą moc planuje się uzupełniać elektrowniami gazowymi, mimo że ten rodzaj wytwarzania wiąże się z wyższą emisją niż energia jądrowa.
Jednocześnie Belgia oficjalnie odeszła od planu całkowitego „wyjścia z atomu” i zostawia sobie filar jądrowy w postaci Doel 4 i Tihange 3. Przypominamy, że w maju belgijski parlament uchylił ustawę wycofującą ten kraj z energetyki jądrowej, którą przyjęto ponad 20 lat temu. Bruksela tym samym zezwoliła na budowę nowych reaktorów atomowych. Energia jądrowa nadal odpowiada za ok. 42 proc. produkcji energii elektrycznej w tym kraju.
Zobacz także: Słowacja buduje kolejny reaktor jądrowy. Polska wciąż czeka na pierwszy
Kresy.pl/Brussels Times/tysol.pl































