Polskie służby namierzyły kolejnych czterech Ukraińców zamieszanych w sabotaż na polskiej kolei — wskazują doniesienia mediów. Funkcjonariusze znają ich personalia i miejsca pobytu.

Według środowych ustaleń Onetu dwaj obywatele Ukrainy podejrzani o przeprowadzenie na zlecenie Rosjan sabotażu na polskiej kolei mieli współpracować z większą grupą osób. Służby dotarły do kolejnych czterech mężczyzn, również Ukraińców, którzy przebywają obecnie na terenie Polski. Policja ustaliła ich personalia oraz adresy — wynika z nieoficjalnych informacji.

Z podanych w środę ustaleń dziennikarzy Onetu wynika, że działania sabotażowe nie były prowadzone jedynie przez dwóch Ukraińców, o których mówił we wtorek premier Donald Tusk. Śledczy trafili na trop czterech pomagających im osób. „Wszystkie te osoby są narodowości ukraińskiej i obecnie nadal są na terenie Polski. Policja zna ich tożsamość i adresy” – czytamy.

Sprawa dotyczy wysadzenia odcinka torów na trasie kolejowej Warszawa – Dorohusk w miejscowości Mika w powiecie garwolińskim. Uszkodzenia torowiska odnotowano także w innym miejscu tej samej linii, bliżej Lublina.

We wtorek premier Donald Tusk ujawnił w Sejmie, że za ostatnimi próbami sabotażu infrastruktury kolejowej stoją dwaj obywatele Ukrainy działający na rzecz rosyjskich służb. Mężczyźni zdążyli uciec z Polski, zanim zostali zidentyfikowani przez polskie służby.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powołał specjalny zespół śledczy, w skład którego weszli funkcjonariusze CBŚP, ABW oraz prokuratorzy Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Jak podkreślił, „to najlepsi i najbardziej doświadczeni śledczy oraz funkcjonariusze, którzy mają pełne wsparcie służb specjalnych i operacyjnych państwa”. Ich zadaniem jest dokładne ustalenie mechanizmu działania sprawców i doprowadzenie ich przed polski wymiar sprawiedliwości.

wiadomosci.onet.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , , , , ,
forma płatności