Władze Węgier nie wykluczają możliwości, że potężny pożar w rafinerii MOL, wykorzystującej rosyjską ropę, mógł być spowodowany atakiem z zewnątrz.
Ocenę taką premier Węgier Viktor Orbán ogłosił to po spotkaniu z ministrem spraw wewnętrznych Sándorem Pintérem, jak podała w czwartek agencja informacyjna TASS. „Wczoraj wieczorem wysłuchałem raportu ministra spraw wewnętrznych na temat incydentu w rafinerii Százhalombatta. Śledztwo jest w toku. Nadal nie wiemy, czy był to wypadek, awaria, czy atak z zewnątrz” – napisał na Facebooku Orbán.
Węgierski premier wwrócił uwagę, że ta rafineria, która przerabia głównie ropę naftową z Rosji, jest jednym z pięciu najważniejszych strategicznych przedsiębiorstw przemysłowych Węgier. „Minister spraw zagranicznych Polski doradził Ukraińcom wysadzenie rurociągu <<Przyjaźń>>. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie” – kontynuował Orbán.
Czytaj także: “To się nazywa Samoobrona”. Sikorski odpowiada szefowi MSZ Węgier
„Ceny benzyny już wzrosły. Poleciłem ministrowi gospodarki Mártonowi Nagyowi, aby negocjował z kierownictwem MOL i wyjaśnił, że firma nie może rekompensować utraconych zysków kosztem konsumentów poprzez podniesienie cen paliw” – ogłosił również Orbán, dla którego zbijanie kosztów podstawowych źródeł energii dla odbiorców indywidualnych jest politycznym priorytetem. Węgierskie gospodarstwa domowe mają mają energię elektryczną po jednych z najniższych cen w Unii Europejskiej.
W nocy 21 października w rafinerii naftowej Százhalombatta w komitacie Peszt, położonej około 30 kilometrów na południe od Budapesztu wybuchł poważny pożar. Produkcja w tej rafinerii, która wykorzystuje rosyjską ropę i dostarcza paliwo do krajów Europy Środkowej, została ograniczona.
Tego dnia do pożaru doszło nie tylko w węgierskiej rafinerii. W Rumunii, do eksplozji doszło w zakładzie Petrotel-Łukoil w Ploeszti. Wybuch nastąpił w przemysłowej sieci kanalizacyjnej podczas prac konserwacyjnych.
tass.ru/kresy.pl































