Rolnik z Węgrzynowa pod Trzebnicą został z 11 tonami śliwek po tym, jak firma ze Środy Wielkopolskiej nie odebrała zamówionych owoców. Straty mogły sięgnąć 36 tys. zł, jednak pomoc przyszła z internetu – tysiące osób przyjechały kupić owoce bezpośrednio od sadownika. Sprawa ujawniła działalność spółki widmo, wobec której od lat toczą się postępowania sądowe.
W zeszłym tygodniu opisywaliśmy sprawę rolnika Damiana Piecha z Węgrzynowa pod Trzebnicą, który został sam z 11 tonami śliwek po tym, jak klient nie odebrał zamówienia. Rolnik opublikował wtedy apel, prosząc o przyjechanie do jego gospodarstwa i zabranie owoców za symboliczną opłatą lub nawet za darmo, żeby się nie zmarnowały.
Do transakcji doszło na podstawie korespondencji mailowej i rozmów telefonicznych z osobą podającą się za przedstawiciela firmy Środmar sp. z o.o. ze Środy Wielkopolskiej – poinformowała „Gazeta Wyborcza”.
Sadownik przygotował towar zgodnie z ustaleniami, zatrudniając ośmiu pracowników i płacąc im 6 tys. zł. W czwartek wieczorem owoce były gotowe do odbioru. Tuż przed wyznaczoną godziną rolnik otrzymał wiadomość, że kontrahent „walczy ze spedycją” i odbiór zostaje przełożony na następny dzień. W piątek od rana próbował skontaktować się z kupującym, jednak bez skutku. O godz. 12:06 otrzymał SMS: „Za chwilkę oddzwonię”, lecz telefonu już nie było.
Śliwki, zerwane pod koniec sezonu, nie mogły długo czekać – każda godzina zwłoki groziła ich zepsuciem. W tej sytuacji do pomocy włączył się przyjaciel rolnika, Marcin Zuber, który opisał sprawę na Facebooku. Wpis w krótkim czasie udostępniło 7 tys. osób.
Już po kilku godzinach do gospodarstwa w Węgrzynowie zaczęli przyjeżdżać ludzie z całej Polski. Owoce sprzedały się bardzo szybko – prawie tysiąc skrzynek rozeszło się w 4,5 godziny.
Firma Środmar, która wysłała do rolnika mail z zamówieniem, poprosiła o wystawienie faktury, dzięki czemu udało się ustalić jej dane. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” próbowali się z nią skontaktować – bezskutecznie. Dzwoniono pod podane numery telefonu i wysyłano wiadomości e-mail, lecz nikt nie odpowiedział.
Z informacji Portalu Rejestrów Sądowych wynika, że wobec spółki Środmar toczyło się 13 postępowań, głównie dotyczących braku składania sprawozdań finansowych. W uzasadnieniach sądowych zapisano: „Spółka nie prowadzi działalności gospodarczej od 2017 r. Jest zatem wysoce prawdopodobne, że spółka jest podmiotem martwym”.
W 2024 r. w spółce doszło do zmian – 1 lutego pojawił się nowy zarząd, jednak kilka miesięcy później sąd wykreślił nową prezes z rejestru, ponieważ była wcześniej skazana za oszustwa i wyłudzenie kredytu. W rezultacie firma została bez zarządu. Z tego powodu Sąd Rejonowy w Środzie Wielkopolskiej ustanowił dla niej kuratora.
Radca prawny Mateusz Zawodny, pełniący tę funkcję, przekazał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że dokumenty w sprawie jeszcze do niego nie dotarły, ale może chodzić o ustalenie nieważności umowy dotyczącej wyzbycia się majątku. Wyjaśnił, że jego zadaniem jest poszukiwanie kontaktu ze wspólnikami spółki, choć w praktyce zwykle nie udaje się ich odnaleźć.
Jak ustalili dziennikarze, spółka figuruje w rejestrze z adresem w Środzie Wielkopolskiej, jednak podawane numery telefonów nie istnieją. Urzędnicy miejscy potwierdzili, że pod tym adresem działał kiedyś sklep Piotr i Paweł prowadzony przez Środmar, ale placówka została zamknięta i od dawna nie funkcjonuje.
Mimo to osoba podająca się za przedstawiciela spółki kontaktowała się z rolnikiem, oglądała jego śliwki i zabrała jedną skrzynkę towaru. W wiadomości mailowej napisała: „Towar po oględzinach zaakceptowany do dalszej sprzedaży”. Po owoce jednak nigdy nie przyjechała.
W ocenie Damiana Piecha problem ma szerszy wymiar. W rozmowie z dziennikarzami powiedział, że w Polsce są setki podobnych przypadków i że „rolnicy pozostają bez realnej ochrony przed nieuczciwymi kontrahentami”.
Użytkownicy portalu GoWork pisali: „Zamawiają dużą ilość towaru, a później nie odbierają telefonów ani nie odpisują. Nie szanują ciężkiej pracy człowieka, dramat”. Inny komentarz brzmiał: „Mąż został oszukany, sprzedał towar, a nie zapłacili mu za niego, nie odbierają telefonów. Panią z transportu też oszukali”. Ogłoszenia dotyczące działalności spółki można nadal znaleźć w internecie, m.in. na giełdzie rolnej Igrit.pl, gdzie zamieszczono ofertę zakupu jajek w ilościach paletowych. Brak jednak kontaktu e-mailowego, a podany numer telefonu przekierowuje na automatyczną sekretarkę – relacjonuje „Wyborcza”.
Kresy.pl/Gazeta Wyborcza































