Dowódcy Sojuszu Północnoatlantyckiego sygnalizują możliwość zmiany reguł dotyczących użycia siły wobec rosyjskich naruszeń przestrzeni powietrznej. Dyskusja nasiliła się po serii incydentów z udziałem dronów i samolotów w Europie Środkowo-Wschodniej.
W ostatnich tygodniach w NATO narasta debata dotycząca obniżenia progu użycia siły wobec rosyjskich samolotów i dronów naruszających przestrzeń powietrzną państw członkowskich. Jeden z wysokich rangą dowódców sojuszu oświadczył, że rozważane jest zaostrzenie zasad, aby łatwiej było zestrzeliwać obiekty wrogie lub nieuprawnione.
Z informacji podanych przez „The Times” wynika, że zwiększono już nadzór w rejonie Morza Bałtyckiego. W tamtejsze wody skierowano fregatę obrony przeciwlotniczej oraz dodatkowe, nieujawnione systemy rozpoznania i obserwacji. Szczególnie państwa sąsiadujące z Rosją domagają się bardziej zdecydowanych działań i zmniejszenia ograniczeń w stosowaniu siły militarnej.
Na forum międzynarodowym głos zabrał prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs. Stwierdził on, że obecna misja „air patrol” w krajach bałtyckich powinna zostać przekształcona w pełnoprawną misję „air defense”. Oznaczałoby to nie tylko wzmocnienie obecności systemów obrony powietrznej w regionie, lecz także bardziej stanowcze zasady użycia siły.
Zobacz też: Media: Trzy rakiety NATO wystrzelone nad Polską
Obecnie podstawowym zadaniem patroli NATO jest eskortowanie rosyjskich samolotów poza granice przestrzeni powietrznej sojuszu, o ile nie stanowią one bezpośredniego zagrożenia militarnego. Admirał Giuseppe Cavo Dragone, przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO z Włoch, podkreślił, że rozważane rozwiązania są jedną z opcji, ale jego zdaniem jest jeszcze zbyt wcześnie, aby podejmować wiążące decyzje.
W ostatnim czasie odnotowano liczne przypadki naruszeń przestrzeni powietrznej. Drony i myśliwce rosyjskie wielokrotnie przekraczały granice Polski, Rumunii i Estonii. Zgłaszano także podejrzaną aktywność w pobliżu lotnisk i baz wojskowych w Danii, Norwegii, Szwecji czy na Litwie.
W reakcji na te wydarzenia prezydent USA Donald Trump wezwał sojuszników do zestrzeliwania naruszających samolotów. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte poparł takie stanowisko. Według mediów, dyplomaci z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec odbyli w Moskwie rozmowy z przedstawicielami Federacji Rosyjskiej, podkreślając, że zachodnie deklaracje nie są jedynie politycznymi hasłami.
„The Times” wskazuje, że szczególnie niebezpieczna była sytuacja z 10 września, kiedy około dwudziestu rosyjskich dronów wtargnęło do polskiej przestrzeni powietrznej. Część z nich miała kierować się w stronę bazy w Łasku pod Łodzią, gdzie stacjonują amerykańskie myśliwce F-35. Jak podkreślono, gdyby nie zestrzelenie części dronów, Rosja mogłaby wykorzystać kolejne ćwiczenia Zapad organizowane na Białorusi do zwiększenia presji na wschodnią flankę NATO.
Zobacz też: Rosyjskie drony nad Polską okazją dla Ukrainy? Analiza z ukraińskiego portalu
Kresy.pl/The Times































