„Marsz śmierci” pod Łomiankami – ostatni akord bitwy nad Bzurą

22 września 1939 roku pod Łomiankami rozegrała się ostatnia odsłona bitwy nad Bzurą – największej operacji zaczepnej Wojska Polskiego w kampanii wrześniowej.

Do miejscowości nadciągały rozbite oddziały Armii „Pomorze” i „Poznań”, wycofujące się spod Kutna i Sochaczewa. Ich celem było przebicie się do oblężonej Warszawy. Niemcy, świadomi znaczenia tego kierunku, rozlokowali w Łomiankach 30. Pułk Piechoty wzmocniony artylerią i oddziałami zmotoryzowanymi, tworząc skuteczną zaporę na drodze do stolicy. Polskiego uderzenia spodziewano się od strony Palmir.

Czytaj też: Bitwa nad Bzurą

Wieczorem 21 września w Palmirach pojawił się gen. Mikołaj Bołtuć, który miał objąć dowództwo nad resztkami Armii „Pomorze” i „Poznań”. Nie były to już pełne jednostki, lecz około pięciu tysięcy wycieńczonych żołnierzy – piechoty, kawalerii i taborów – pozbawionych ciężkiej broni, często bez amunicji.

Punktem zbornym stała się tamtejsza składnica amunicji, ale i ona znajdowała się w zasięgu niemieckiej blokady. Twierdza Modlin była z kolei przepełniona uchodźcami i nie mogła przyjąć kolejnych oddziałów. Bołtuć podjął więc jedyną możliwą decyzję – nocny marsz przez niemieckie pozycje w kierunku Warszawy.

Około drugiej w nocy 22 września ruszyły trzy kolumny. Pierwsze starcie zakończyło się powodzeniem – jedna kompania niemieckiej piechoty została rozbita, inna zmuszona do odwrotu. Przez krótką chwilę wydawało się, że plan przebicia się do stolicy może się udać. Jednak Niemcy przygotowali drugą linię obrony. Czekały tam karabiny maszynowe, moździerze i artyleria. Polacy wpadli w krzyżowy ogień, a od boku i tyłu uderzyły jednostki zmotoryzowane. W tym dramatycznym momencie zginął gen. Bołtuć, prowadząc żołnierzy do ataku na bagnety. Po jego śmierci dowodzenie przejął ppłk Jan Topczewski, któremu udało się z niewielką grupą dotrzeć do Warszawy.

Straty były ogromne – około 800 poległych i kilka tysięcy rannych (w części relacji pojawiają się wyższe liczby). Wspomnienia uczestników podkreślają, że oficerowie walczyli ramię w ramię ze swoimi podkomendnymi, nikt nie szukał schronienia z tyłu. Był to marsz śmierci, ale i symbol desperackiej woli walki.

Bitwa pod Łomiankami była tragicznym finałem operacji nad Bzurą i symbolicznym świadectwem, że polski opór trwał do ostatnich dni kampanii, nawet wtedy, gdy zwycięstwo nie było już możliwe.

Warto dodać, że do Warszawy przedarły się w poprzednich dniach m.in. oddziały 25. Dywizji Piechoty, grupa kawalerii gen. Romana Abrahama wraz z częścią Nowogródzkiej Brygady Kawalerii oraz pododdziały Podolskiej Brygady Kawalerii i 10. Pułku Strzelców Konnych. Oddział ppłk. Jana Topczewskiego, przebijający się spod Łomianek 22 września, był jednym z ostatnich, którym udało się dotrzeć do oblężonej stolicy.

Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności