Podczas głosowania w Sejmie nad poprawką, która miała zrównywać banderyzm z nazizmem i komunizmem, poseł Konfederacji Sławomir Mentzen opowiedział się przeciwko.
W piątek w Sejmie procedowano projekt ustawy o zmianie niektórych przepisów w zakresie weryfikacji prawa cudzoziemców do świadczeń rodzinnych oraz pomocy udzielanej obywatelom Ukrainy w związku z trwającym tam konfliktem zbrojnym. Projekt budził szczególne emocje z powodu zgłoszonej poprawki.
Poprawka ta zakładała wprowadzenie przepisu zakazującego propagowania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej ideologii banderyzmu. Jednocześnie miała ona zrównywać banderyzm z nazizmem i komunizmem, stawiając wszystkie te ideologie w jednej kategorii zbrodniczych systemów.
Głosowanie w tej sprawie podzieliło posłów. Za przyjęciem poprawki opowiedział się klub Prawa i Sprawiedliwości, jednak propozycja nie uzyskała większości. Wśród przeciwników znalazły się całe kluby Lewicy oraz Polski 2050, a także niemal całe Polskie Stronnictwo Ludowe. Jedynym wyjątkiem wśród posłów PSL był jeden parlamentarzysta, który zagłosował za wprowadzeniem zakazu.
Najwięcej komentarzy wzbudziła jednak decyzja lidera Konfederacji, Sławomira Mentzena. Jego stanowisko okazało się nieoczekiwane w kontekście wcześniejszych deklaracji.
Zmiany obejmują także ograniczenia w dostępie do części świadczeń zdrowotnych dla dorosłych obywateli Ukrainy, takich jak programy zdrowotne, rehabilitacja lecznicza, leczenie stomatologiczne czy programy lekowe. Jednocześnie utrzymano możliwość bezpłatnego korzystania z większości świadczeń medycznych. Ustawa przewiduje również przedłużenie legalności pobytu uchodźców z Ukrainy do 4 marca 2026 r.
Oprócz łatwiejszego dostępu do świadczeń publicznych, Ukraińcy mogą liczyć w Polsce na inne, liczne przywileje. Przykładowo, lekarze z Ukrainy mogą podejmować pracę w Polsce bez odbycia obowiązkowego stażu, bez konieczności zdania egzaminu oraz bez potwierdzenia znajomości języka polskiego.
Zobacz: Lekarze mówią o ukraińskiej „turystyce medycznej” do Polski
Projekt został przedstawiony przez rząd po tym, jak prezydent Karol Nawrocki na przełomie sierpnia i września ogłosił, że nie podpisze wcześniejszej nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Prezydent zaproponował własne rozwiązania, które również zakładały powiązanie świadczenia „800 plus” z pracą, jednak jego projekt nie był procedowany w Sejmie, ponieważ marszałek Sejmu Szymon Hołownia zwrócił projekt do Kancelarii Prezydenta.






























