Do budynku Krajowej Rady Sądownictwa weszli przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości Waldemara Żurka i zażądali od ochrony wydania dostępu do biur. „[…] jestem zszokowana, że pan dyrektor z ministerstwa sprawiedliwości, sędzia, usiłuje wejść do pomieszczeń Krajowej Rady Sądownictwa pod nieobecność pracowników […]. Jest dla mnie to nieprawdopodobna sytuacja, nie wiem, czy nie dochodzi do czynu zabronionego przez sędziego – powiedziała szefowa KRS sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.
We wtorek po południu dwóch mężczyzn, w tym dyrektor z Ministerstwa Sprawiedliwości, próbowało wejść do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa w Warszawie, żądając od ochrony kluczy do pomieszczeń. Według relacji świadków ochrona początkowo odmówiła, jednak pojawiły się doniesienia, że dostęp do biur ostatecznie uzyskano. Członkowie KRS zaapelowali do ministra sprawiedliwości o odwołanie dyrektora Dominika Czeszkiewicza.
„Uzyskałam informację z ochrony, że dwóch panów zażądało kluczy do pomieszczeń KRS. Jeden z tych panów, to prawdopodobnie dyrektor z ministerstwa sprawiedliwości” – powiedziała szefowa KRS, sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka. „Takie zapowiedzi były, ale jestem zszokowana, że pan dyrektor z ministerstwa sprawiedliwości, sędzia, usiłuje wejść do pomieszczeń Krajowej Rady Sądownictwa pod nieobecność pracowników i kierownictwa Rady, a nie w normalnych kierownictwach urzędowania. Jest dla mnie to nieprawdopodobna sytuacja, nie wiem czy nie dochodzi do czynu zabronionego przez sędziego” – dodała.
Relacje medialne wskazują, że ochroniarze nie wpuścili początkowo mężczyzn do budynku i odmówili wydania kluczy. „Po południu pojawił się tutaj mężczyzna, prawdopodobnie wysłany przez «bodnarowców» z żądaniem wydania kluczy do KRS. (…) Został odprawiony. Można to traktować jako próbę sił, próbę przejęcia dokumentów” – relacjonowały media. Zdarzenie miało być „badaniem gruntu, sprawdzaniem reakcji ochrony”.
Jednak później pojawiły się informacje, że do pomieszczeń KRS ostatecznie udało się wejść. W akcji miało uczestniczyć dwóch mężczyzn, w tym Dominik Czeszkiewicz, dyrektor Departamentu Nadzoru Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości. – „Wiedzieli, gdzie leżą karty. Byli doskonale zorientowani w tym, jak działa KRS. Nie wiemy, kim był ten drugi osobnik” – przekazał sędzia Przemysław Radzik, odwołany przez Adama Bodnara zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. – „Pracujemy w tym budynku od 2018 roku. Od tego czasu taka sytuacja nie miała miejsce. I jeszcze, żeby to dotyczyło urzędnika państwowego wysokiego szczebla, to jest poza wszelkim wyobrażeniem” – dodał.
Według sędziego Piotra Schaba, całość wyglądała na „nieformalne wejście do KRS”. Zabezpieczenie monitoringu wymaga zgody uczelni, w której gmachu mieści się siedziba KRS.
Po zdarzeniu członkowie Rady wezwali ministra sprawiedliwości do natychmiastowego odwołania Dominika Czeszkiewicza ze stanowiska.
Resort sprawiedliwości analizuje scenariusz, w którym obecna Krajowa Rada Sądownictwa (KRS) zostałaby „wygaszona” uchwałą Sejmu. Na jej miejsce miałaby powrócić rada w składzie sprzed reformy z marca 2018 roku — informowała kilka dni temu „Rzeczpospolita”. Koncepcja ta została już przedstawiona przedstawicielom klubów koalicyjnych.
Zobacz: Minister Żurek rozważa kary finansowe dla „neosędziów”
Kresy.pl/dorzeczy.pl































