Polski rynek stali mierzy się z gwałtownym wzrostem importu wyrobów z Ukrainy. Branża hutnicza alarmuje o zagrożeniu dla krajowej produkcji i apeluje do rządu o działania ochronne. W pierwszych pięciu miesiącach 2025 r. import stali z Ukrainy do Polski osiągnął już 583 tys. ton, co stanowi wzrost o 15 proc. rok do roku.
Branża hutnicza i dystrybutorzy alarmują, że bez wsparcia rządu oraz odpowiednich działań ochronnych, krajowa produkcja może zostać ograniczona lub nawet wygaszona. Sytuacja stała się przedmiotem apeli skierowanych do premiera Donalda Tuska przez przedstawicieli organizacji branżowych, związki zawodowe oraz prezesów hut.
Według danych przedstawionych przez Hutniczą Izbę Przemysłowo-Handlową (HIPH), w 2023 r. import wyrobów płaskich z blachy gorącowalcowanej z Ukrainy do Polski wyniósł 233 tys. ton, natomiast w 2024 r. wzrósł o 45 proc., sięgając 338 tys. ton. Szacunki na bieżący rok zakładają dalszy wzrost, nawet do 400 tys. ton. W pierwszych pięciu miesiącach 2025 r. import stali z Ukrainy do Polski osiągnął już 583 tys. ton, co stanowi wzrost o 15 proc. rok do roku.
Zobacz: Spadek zamiast prognozowanego wzrostu – polski przemysł znów nie dowiózł
W przypadku prętów zbrojeniowych, których import z Ukrainy jeszcze kilka lat temu był marginalny, w 2023 r. na polski rynek trafiło 23 tys. ton, a w 2024 r. już 56,5 tys. ton. W pierwszym kwartale tego roku import tych wyrobów sięgnął około 34 tys. ton, a w całym roku może przekroczyć 130 tys. ton. Udział ukraińskich prętów zbrojeniowych w krajowym rynku wzrósł z 10 proc. w 2024 r. do około 30 proc. obecnie.
Podobna tendencja widoczna jest także w imporcie rur stalowych. Z danych European Steel Tube Association (ESTA) wynika, że import rur bez szwu z Ukrainy do Unii Europejskiej wzrósł ponad dwukrotnie w ciągu dwóch lat – z 94 tys. ton w 2022 r. do 190 tys. ton w 2024 r. W przypadku Polski udział ten jest szczególnie widoczny, a kraj od lat pozostaje głównym rynkiem docelowym dla ukraińskiego eksportu stali do UE.
Warto przeczytać: Umowa o pracę dla cudzoziemca, zlecenie dla Polaka – nierówności na rynku zatrudnienia
Branża stalowa zwraca uwagę, że konkurencja ze strony ukraińskich producentów ma charakter asymetryczny. Firmy z Ukrainy korzystają z przewagi kosztowej – niższe ceny energii, pracy, brak opłat klimatycznych oraz wsparcie państwa przekładają się na niższe koszty produkcji. Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru, ostrzega: „Jeśli napływ tych produktów będzie tak duży, polskie zakłady będą musiały ograniczać albo nawet wygaszać produkcję”.
Oferty cenowe produktów stalowych z Ukrainy są często niższe nawet od kosztów wytworzenia wyrobów w polskich hutach. Średnia cena wyrobów płaskich z blachy gorącowalcowanej w pierwszym kwartale roku wynosiła 532 euro za tonę, co stanowiło 7 proc. poniżej średniej ceny importu z państw spoza UE i 28 proc. poniżej średnich cen rynkowych w Polsce. W przypadku prętów żebrowanych różnica w stosunku do krajowych producentów wynosiła około 20 proc.
Może Cię zainteresować:Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju przeznacza dotacje na rozwój ukraińskich biznesów w Polsce
Przedstawiciele HIPH podkreślają, że nadmierna koncentracja importu z Ukrainy w Polsce zagraża funkcjonowaniu krajowego przemysłu stalowego i zatrudnieniu. Dodatkowym problemem jest zakaz eksportu złomu stalowego z Ukrainy, kluczowego surowca do produkcji stali elektrycznej w krajach UE. Równocześnie obowiązująca liberalizacja handlu stalą z Ukrainą, czyli brak ceł i kontyngentów, została przedłużona o kolejne 3 lata bez uwzględnienia postulatów polskiej branży hutniczej.
Mirosław Motyka, prezes HIPH, zwraca uwagę: „Wspieranie Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji to wspólna odpowiedzialność całej Unii Europejskiej i krajów sojuszniczych, a nie tylko Polski. Obciążenie to powinno być realizowane w sposób odpowiedzialny i rozłożone sprawiedliwie na wszystkie państwa członkowskie, a nie skoncentrowane w jednym kraju”.
W związku z narastającymi problemami przedstawiciele branży stalowej, związki zawodowe i zarządy hut skierowali do premiera Donalda Tuska apel o pilne spotkanie i wypracowanie rozwiązań mających na celu ochronę krajowego rynku przed napływem taniej stali z Ukrainy. Wśród możliwych scenariuszy wymienia się również protesty na granicy w przypadku braku reakcji władz.
Kresy.pl/wnp.pl






























