W domach jednorodzinnych pod Wrocławiem mieszkają po kilkadziesiąt osób, głównie imigranci – pracownicy tymczasowi. Mieszkańcy apelują do rządu o nowe przepisy, które uregulują ten niekontrolowany proceder.

Na przedmieściach Wrocławia, w domach, które pierwotnie miały służyć jednej rodzinie, dziś mieszka po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt osób. Przebywają tam migranci z Ukrainy, Gruzji, Białorusi, ale także migranci zarobkowi z Indii, Bangladeszu oraz Polacy spoza Dolnego Śląska – opisywał w poniedziałek serwis TuWrocław. Takie tzw. domy pracownicze stały się powszechnym zjawiskiem w powiecie wrocławskim – nie ma miejscowości, w której nie byłoby przynajmniej kilku takich kwater. Lokalni mieszkańcy skarżą się na uciążliwe sąsiedztwo i masowo podpisują petycję do premiera i parlamentarzystów.

Domy pracownicze powstają obecnie w całej Polsce, ale szczególnie dużo ich znajduje się wokół Wrocławia. Wynika to z obecności dużych zakładów przemysłowych i firm budowlanych, które oferując noclegi chcą przyciągnąć pracowników. Za łóżko w pokoju dwu- lub trzyosobowym firmy płacą średnio 800 zł miesięcznie. Często wykorzystuje się do tego prywatne domy, które zostają szybko przekształcone w prowizoryczne hotele robotnicze. Dla sąsiadów oznacza to hałas, poranne zbiorowe wyjazdy do pracy, wieczorne imprezy i pogorszenie warunków życia – jak mówi jedna z mieszkanek Długołęki: „Ruch zaczyna się grubo przed piątą rano (…) wieczorem imprezy na dworze do późnych godzin”.

Problem dotyczy nie tylko dużych miejscowości, ale też mniejszych wsi i osiedli. W Domasławiu, gdzie niedawno interweniowała policja, w jednym z takich domów mieszkało 97 osób. Wśród nich pięciu cudzoziemców nie miało legalnego prawa pobytu lub pracy, a u jednego z nich znaleziono nielegalnie posiadaną amunicję. Agencje pracy coraz częściej idą o krok dalej – kupują lub wynajmują całe nowe osiedla i umieszczają po 15–20 osób w jednym szeregowcu. „Powodują patologiczną gęstość zaludnienia” – alarmuje Tomasz Ostaszewski, radny powiatu i autor petycji, którą już podpisało ponad 700 osób.

Przeczytaj: Migracyjny rozjazd w statystykach. Niemcy przekazali Polsce prawie 900 migrantów, MSWiA mówi o 314

W petycji do władz państwowych mieszkańcy domagają się pilnych zmian w przepisach. Chcą m.in. wprowadzenia limitu osób, które mogą zamieszkiwać w jednym domu jednorodzinnym, oraz uzależnienia tego od stopnia pokrewieństwa. Wskazują również, że obecnie budynki te nie spełniają wymogów sanitarnych i przeciwpożarowych, a przekształcenia odbywają się poza jakąkolwiek kontrolą. Mieszkańcy żądają narzędzi prawnych dla gmin – takich jak możliwość kontroli, wydawania decyzji nakazowych czy uchwał lokalnych. Ostrzegają, że „de facto powstają getta pracownicze w środku osiedli domów jednorodzinnych”, co prowadzi do napięć społecznych i pogłębia dezintegrację.

Do sprawy odniósł się wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja). “Prawo budowlane i regulacje działalności hotelowej są dla Polaków. Imigranci mogą robić co chcą. I narastają problemy z takimi nielegalnymi hostelami, także wokół Szczecina, Warszawy i innych miast. Czas z tym skończyć. Jak Polak ma z nimi konkurować, jak oni koszty zamieszkania sobie podzielą przez 15 albo 30?” – podkreślił polityk na platformie X.

Zobacz: Imigranci zagrożeniem dla bezpieczeństwa? Konfederacja grzmi z Lublina

Czytaj także: Nielegalni imigranci przejmą mieszkania komunalne? Polityk PiS ostrzega

tuwroclaw.com / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności