W zeszlym tygodniu doszło w południowo-syryjskiej prowincji Suwajda do walk między milicjami mniejszości druzyjskiej a sunnickimi klanami beduińskimi. W warunkach zawieszenia broni władze w Damaszku zdecydowały się wysiedlić te ostatnie.
Prowincja Suwajda jest od wieków bastionem ludności druzyjskiej – członków heterodoksyjnej sekty mającej luźne związki z islamem szyickim. Jednak w prowincji pojawiają się również klany wywodzące się z ludności pustynnej – beduińskiej. Seria utarczek i wzajemnych porwań doprowadziła 13 lipca do wybuchu nasilonych walk, które kosztowały życie co najmniej 260 osób. Przerwało je zawieszenie broni, przeforsowane w sobotę głównie przez USA.
W czasie eskalacji zbrojnej Ahmad asz-Szara, tymczasowy prezydent Syrii z ramienia Hajat Tahrir asz-Szam został upokorzny przez ataki Izraela nie tylko na kolumny podległych mu bezpośrednio sił, że też na pałac prezydencki i gmach Ministerstwa Obrony w samej stolicy. Wydaje się, że zawieszenie broni zaordynowane przez Amerykanów wymaga od niego dalej idących ustępstw.
Według poniedziałkowych doniesień Al Jazeery władze asz-Szary ropoczęły operację ewakuacji beduińskich klanów z Suwajdy. Pierwsze rodziny beduińskie wyjechały w poniedziałek autobusami i ciężarówkami, w asyście pojazdów Syryjskiego Arabskiego Czerwonego Półksiężyca i karetek pogotowia. Zostały przewiezione do stolicy sąsiedniej prowincji – Dary. Łącznie przesiedlonych ma zostać 1,5 tys. osób.
“W Suwajdzie jest siedem dystryktów zamieszkanych częściowo lub głównie przez arabskich Beduinów. Wszystkie są zagrożone – lub czują się zagrożone – a niektórzy z nich są gotowe opuścić te tereny [na własną rękę]” – powiedział lokalny korespondent Al Jazeery.
„Utworzyliśmy kordon bezpieczeństwa w okolicach Suwajdy, aby zapewnić jej bezpieczeństwo i powstrzymać tam walki” – powiedział minister spraw wewnętrznych Syrii Ahmad al-Dalati. Jak ocenił – „To utrzyma drogę prowadzącą do pojednania i stabilizacji w prowincji”.
Wcześniejsze konflikty nowej władzy z druzami doprowadziły już do tego, że część przedstawicieli tej społeczności wysuwała już hasła objęcia zamieszkanych przez nich terenów południowej Syrii kontrolą Izraela. Rząd Izraela groził interwencją w południowej Syrii w celu objęcia druzów swoją protekcją. Te groźby zostały zrealizowane obecnie.
Izraelczycy uderzyli na struktury, na czele których stoi asz-Szara, aspirujący do miana oficjalnych władz Syrii, mimo, że podjął on pufne negocjacje z Tel Awiwem będąc gotowym do ustępstw terytorialnych. Zbombardowali między innymi teren pałacu prezydenckiego i budynek Ministerstwa Obrony Syrii.
aljazeera.com/kresy.pl
































