W Korei Południowej aresztowano lekarza, który przeprowadził aborcję w 9. miesiącu ciąży. Został on oskarżony o morderstwo. Aresztowano także dyrektora placówki medycznej, w której dokonano aborcji.
28 czerwca sąd okręgowy w Seulu zatwierdził nakaz aresztowania lekarza o nazwisku Shim oraz dyrektora kliniki o nazwisku Yoon w związku ze śmiercią 9-miesięcznego dziecka w Korei Południowej. Dziecko urodziło się żywe metodą indukcji porodu i zostało pozostawione bez opieki, co doprowadziło do jego śmierci. Obaj zatrzymani zostali oskarżeni o morderstwo. Prokuratura potwierdziła również, że w tej samej placówce medycznej przeprowadzano setki innych aborcji.
Sprawa nabrała rozgłosu po publikacji filmu na platformie YouTube przez kobietę związaną ze zdarzeniem, co zwróciło uwagę opinii publicznej ze względu na jej implikacje prawne oraz rzadkość tego typu przypadków w Korei Południowej. Śledczy poinformowali, że zgromadzili dowody wskazujące, iż dziecko żyło zarówno przed, jak i po zabiegu aborcji. Dodatkowo przeprowadzono przeszukania urządzeń elektronicznych kliniki i telefonów głównych podejrzanych w celu zgromadzenia dodatkowych materiałów dowodowych.
Koreańskie Stowarzyszenie Medyczne, największa organizacja lekarzy w kraju, wydało oświadczenie, w którym potępiło incydent. Wskazano w nim, że „płód w 36. tygodniu ciąży to dziecko, które mogłoby dobrze przeżyć, gdyby się urodziło, a przerwanie ciąży na tym etapie jest równoznaczne z morderstwem”.
Od 2019 r. w Korei Południowej obowiązuje niejednoznaczne prawo dotyczące aborcji. Trybunał Konstytucyjny orzekł wtedy, że całkowity zakaz aborcji jest niezgodny z konstytucją, co de facto zdepenalizowało tę procedurę. Jednak z powodu braku nowych przepisów jasno określających dopuszczalne granice aborcji, problematyka ta pozostaje w szarej strefie prawnej. W praktyce oznacza to, że dostawcy usług medycznych mogą być oskarżeni o morderstwo, jeśli przeprowadzą aborcję na późnym etapie ciąży lub zastosują metody uznane za niezgodne z prawem.
Wiele prób legislacyjnych zakończyło się niepowodzeniem. Wśród poruszanych tematów znalazła się m.in. kwestia terminu, do którego aborcja powinna być dozwolona. Część projektów ustaw proponowanych przez konserwatywnych polityków przewidywała możliwość aborcji do 10. tygodnia ciąży, natomiast projekty liberalne dopuszczały jej przeprowadzanie w późniejszych okresach.
Dodatkowo, w trakcie prac legislacyjnych Ministerstwo Bezpieczeństwa Żywności i Leków rozważało zatwierdzenie pigułki poronnej produkcji Hyundai Pharm, jednak proces ten również został wstrzymany ze względu na impas prawny.
Kwestia tzw. późnych aborcji w Korei Południowej pozostaje znacznie bardziej rygorystyczna niż w Polsce, gdzie konstytucyjnie panuje ochrona życia nienarodzonego. Przypadek Gizeli Jagielskiej, która podając zastrzyk chlorku potasu w serce, doprowadziła do śmierci 9-miesięcznego dziecka, zakończył się brakiem aresztowania.
Kresy.pl/koreatimes.co.kr































