Bitwa pod Szczekocinami, stoczona 6 czerwca 1794 roku, była jedną z kluczowych, a zarazem najbardziej tragicznych potyczek insurekcji kościuszkowskiej.
Starły się w niej siły polskie pod dowództwem Tadeusza Kościuszki z przeważającymi wojskami rosyjsko-pruskimi, dowodzonymi przez króla Prus Fryderyka Wilhelma II oraz rosyjskiego generała Fiodora Denisowa. Nierówność sił, potężna przewaga artyleryjska nieprzyjaciela i strategiczne błędy sprawiły, że starcie zakończyło się dotkliwą klęską wojsk powstańczych.
Siły polskie liczyły niespełna 15 tysięcy żołnierzy, wśród których znajdowały się oddziały kawalerii oraz około 6 tysięcy rekrutów. Piechota była zorganizowana w trzynaście „starych” batalionów oraz trzy nowo utworzone bataliony Grenadierów Krakowskich. Jednym z dowódców tych ostatnich był bohater spod Racławic, Bartosz Głowacki. Kawalerię tworzyły 47 szwadrony, a całość wspierały 33 działa średniego kalibru.
Król Prus, Fryderyk Wilhelm II, dysponował armią liczącą 17,5 tysiąca żołnierzy, w skład której wchodziło 18 batalionów piechoty, 27 szwadronów jazdy oraz aż 64 działa. Rosjanie wystawili natomiast siły w liczbie około 9,5 tysiąca żołnierzy, obejmujące 13,5 batalionu piechoty, 34 szwadrony jazdy, pięć pułków kozackich oraz 70 dział.
Polacy starali się zapobiec połączeniu sił rosyjskich i pruskich, jednak swoich przeciwników dopadli zbyt późno. Mimo rad doświadczonych oficerów, jak Adam Poniński i Eustachy Sanguszko, Kościuszko nie zdecydował się na odwrót, obawiając się chaosu w szeregach.
Bitwa rozpoczęła się około godziny 10:00 atakiem pruskiej artylerii na lewe skrzydło powstańcze. Początkowo Polakom udało się odeprzeć natarcie, zdobyć działa i rozbić piechotę przeciwnika. Kontratak, dowodzony przez generałów Józefa Wodzickiego i Jana Grochowskiego, niemal zakończył się sukcesem – niestety, nieprzyjaciel posiadał znaczne rezerwy. Po ciężkich walkach, podczas których zginęli obaj polscy generałowie, sytuacja na polu bitwy zaczęła się pogarszać.
Czytaj też: Chłopi nie znali słowa PARDON. Tak wygraliśmy pod Racławicami
Najbardziej dramatyczne momenty miały miejsce w centrum natarcia, gdzie kosynierzy i piechota polska próbowali wykorzystać lukę w szyku prusko-rosyjskim. Kontratak I Regimentu Piechoty został zatrzymany przez artylerię, a późniejszy atak polskiej kawalerii – rozbity przez szarżującą jazdę rosyjską. Pomimo bohaterskiej obrony i odparcia kilku natarć, los bitwy był już przesądzony.
Zginął Bartosz Głowacki
Kosynierzy, m.in. z 1. Pułku Grenadierów Krakowskich, osłaniali odwrót. W ich szeregach znajdował się bohater spod Racławic – Bartosz Głowacki. Ciężko ranny podczas walki, zmarł trzy dni później w Kielcach.
Historycy różnie oceniają straty poniesione w bitwie. Sam Kościuszko szacował je po stronie polskiej na około tysiąc osób, z czego połowę stanowili zabici, a połowę ranni pozostawieni na polu walki. Wśród poległych znalazło się około 20 oficerów, w tym wspomniani wcześniej generałowie Wodzicki i Grochowski.
Dla porównania, straty pruskie wyniosły 680 zabitych i 540 rannych. Rosjanie nie podali oficjalnych danych, jednak można przypuszczać, że ich straty były co najmniej porównywalne do tych poniesionych przez Prusaków.
Szczekociny okazały się ciosem wojskowym i moralnym. Klęska oddała inicjatywę w ręce Rosji i Prus. Po bitwie polskie oddziały wycofały się w kierunku Kielc przez Chęciny, Małogoszcz i Oksę.
Kresy.pl / Gazeta Częstochowska
Czytaj też: Nasza Wieża Eiffla: Panorama Racławicka









