Dowódca ukraińskiego 3. Korpusu Armijnego (dawn. Pułku Azow) Andrij Biłecki twierdzi, że Węgry szykują się, by w razie klęski Ukrainy zająć Zakarpacie. Uważa, że podobne plany może mieć też Polska.

W czwartek opublikowano obszerny wywiad wideo z Andrijem Biłeckim, dowódca 3. korpusu armijnego Sił Zbrojnych Ukrainy (wcześniej znanego jako pułk Azow). Zapytano go m.in., co sądzi o sytuacji na Zakarpaciu po tym, jak Ukraińcy ogłosili, że zatrzymali tam dwóch węgierskich szpiegów i do czego mogą szykować się Węgry.

Czytaj również: Węgry wydalają ukraińskich dyplomatów, w tle działalność szpiegowska

„To oczywiste, że oni nie są gotowi wtargnąć na Ukrainę… Oni rozważają wariant całkowitą utratę państwowości przez Ukrainę. Mają prosty plan, biorąc pod uwagę całą historię i to, że dla Rosji korzystnie będzie z kilkoma krajami zrobić to, co stało się z [II – red.] Rzeczpospolitą na początku II wojny światowej. Oni [Rosjanie – red.] wydzielą im Zakarpacie albo część Zakarpacia” – oświadczył płk. Biłecki (Biłećkyj). Dodał, że dla węgierskiego premiera byłoby „wielkie zwycięstwo”, jako częściowe odzyskanie terytorium, jakie Węgry utraciły po traktacie w Trianon. „To dla nich kluczowy mit narodowy” – skomentował.

„Oni [Węgrzy – red.] w oczywisty sposób nie szykują się do wojny. Przygotowują się, by w razie globalnej porażki Ukrainy zabrać swoją część” – oświadczył Biłecki. Jednocześnie, wyraźnie zasugerował, że nie tylko Węgrzy mają takie zakusy, lecz Polacy również.

„Z całym szacunkiem do innych naszych zachodnich sojuszników, powinniśmy zrozumieć, że są szanse, iż podobna historia może przydarzyć się z Rumunią albo Polską, albo z nimi oboma, a nie tylko z Węgrami. Oczywiście, oni takiego scenariusza póki co nie rozważają, w przeciwieństwie do Węgier. Ale w razie naszej słabości może tak się stać” – powiedział Biłecki (Biłećkyj).

Twierdził też, że ma informacje o tym, że „ostatnio wielu Węgrów na Zakarpaciu zaczęło się dość agresywnie zachowywać”. Oświadczył, że mówienie o jakiś rozmowach o sprawach dotyczących węgierskiej ludności autochtonicznej „jest zabawne”, bo „jest ich tam 60 tys. na 1,5 mln mieszkańców”. Dodał, że w jego oddziałach służą m.in. zakarpaccy Węgrzy – „oni normalnie walczą, bo to normalni Ukraińcy węgierskiego pochodzenia, jak lubią mówić”.

Dowódca 3. korpusu uważa też, że znane od starożytności resentymenty i pretensje terytorialne są aktualne również w XXI wieku i najskuteczniejszym remedium jest nie przegrać wojny.

W innej części rozmowy Andrij Biłecki wyraził przekonanie, że prawdopodobne, jak to określił – „podpisanie umowy „półkapitulacji” z Rosją teraz w nadziei na pokój doprowadzi do ogólnokrajowej depresji i zmniejszenia zdolności obronnych na Ukrainie. Wzywał, aby nie liczyć na gwarancje bezpieczeństwa ani na siły pokojowe. Jego zdaniem, jedyną możliwością zwiększenia skuteczności użycia Sił Zbrojnych Ukrainy jest postawienie armii rosyjskiej w sytuacji patowej, tzn. duże straty w przypadku braku postępów. Uważa, że wówczas Ukraina sama zadecyduje, jakiego pokoju potrzebuje.

Poniżej zamieszczamy wywiad od części, w której padają powyższe wypowiedzi.

Brygada Azow początkowo funkcjonowała jako milicja nacjonalistów, a potem batalion ochotniczy. Później oddział został przekształcony w pułk. Wszedł w skład Narodowej Gwardii Ukrainy. Jak informowaliśmy, członkowie Azowa posługiwali się symboliką nazistowską – w tym 36 Dywizji Grenadierów SS Dirlewanger, która pacyfikowała warszawską Wolę podczas Powstania Warszawskiego.  Z powodu neonazistowskich powiązań Azowa Kongres USA zadecydował w 2017 r., że środki z pomocy finansowej dla Ukrainy nie mogą być wykorzystywane przez tę jednostkę. Decyzje tę zmieniono dopiero w ubiegłym roku.

Na bazie Azowa powstała partia Korpus Narodowy z Andrijem Biłećkim na czele i organizacja paramilitarna Narodowe Drużyny. Jednym z punktów programu tego ugrupowania jest utworzenie związku państw o nazwie Międzymorze, w skład którego wchodziłyby m.in. Ukraina i Polska.

Na początku marca 2018 r. Korpus Narodowy zorganizował we Lwowie antypolski marsz związany z rocznicą śmierci kata Polaków, dowódcy UPA Romana Szuchewycza. Przeszedł on ulicami miasta pod hasłem „Miasto Lwów nie dla polskich panów”. Później „Azowcy” przeprowadzili kolejną akcję pod tym hasłem.

11 lipca 2018 roku w rocznicę krwawej niedzieli na Wołyniu na stronie Korpusu Narodowego ukazał się artykuł, w którym ludobójstwo na Wołyniu jest określone jako sztuczne i wymyślone przez stronę polską, a wszelkie polskie roszczenia w sprawie Wołynia są bezpodstawne. Proponują pociągnięcie Polski do odpowiedzialności za „zbrodnie na Ukrainie”.

Jeszcze w 2019 r. brytyjski Bellingcat twierdził, że ludzie Azowa zaangażowani są w działania polityczne. Według FBI, członkowie Azowa “uczestniczyli w szkoleniu i radykalizowaniu organizacji białych suprematystów z USA”.

YouTube / bukinfo.com.ua / Kresy.pl

Tagi: , , , , , ,
forma płatności