Urząd Regulacji Energetyki (URE) przekazał do budżetu państwa rekordową kwotę 309,7 mln zł w 2024 r., co oznacza wzrost w porównaniu do 274,2 mln zł rok wcześniej. Jednocześnie cena energii elektrycznej dla odbiorcy w gospodarstwie domowym była o 5,6 proc. wyższa niż rok wcześniej.

„W 2024 r. URE po raz kolejny zapewnił rekordowe wpływy do budżetu państwa, które osiągnęły blisko 310 mln zł i stanowiły 121 proc. założonego planu. Jednocześnie wydatki wyniosły niespełna 90 mln zł i były blisko trzyipółkrotnie niższe od wpływów zagwarantowanych budżetowi” – poinformowano w komunikacie urzędu.

W ramach działań wspierających sektor energetyczny, pomoc udzielona przez URE dla wytwórców energii odnawialnej, podmiotów energochłonnych, kogeneracji, rynku mocy oraz w ramach kontraktów publicznych wyniosła łącznie 18,8 mld zł.

W toku postępowań taryfowych URE zatwierdził dla spółek zajmujących się przesyłem, dystrybucją i obrotem energią elektryczną, gazem ziemnym oraz ciepłem przychody regulowane na poziomie ok. 128,9 mld zł. Regulator wskazał przy tym, że dołożył szczególnej staranności, by chronić odbiorców przed nieuzasadnionymi podwyżkami cen i stawek. Dzięki temu, jak zaznaczono, odbiorcy energii elektrycznej, ciepła i paliw gazowych zapłacili łącznie o blisko 13,85 mld zł mniej niż wynikało z taryf przedstawionych do zatwierdzenia.

Z danych URE opublikowanych pod koniec marca br. wynika, że średnia cena sprzedaży energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w 2024 r. wyniosła 0,83 zł za kWh, co oznacza wzrost o 5,6 proc. r/r.

„Średnia cena energii elektrycznej dla odbiorcy w gospodarstwie domowym, uwzględniająca opłatę za świadczenie usługi dystrybucji energii elektrycznej (obliczona na podstawie cen zawartych w umowach kompleksowych), w ubiegłym roku kształtowała się na poziomie 0,83 zł/kWh. Tym samym była o 5,6 proc. wyższa niż rok wcześniej (0,78 zł/kWh)” – podano w komunikacie.

Dla porównania, w 2022 r. średnia cena wynosiła 0,73 zł/kWh, a w 2021 r. – 0,59 zł/kWh.

W marcu br. PIGSW opublikowała na swojej stronie raport, powołując się na informacje analityków Biura Maklerskiego Pekao SA, że „gdyby nie opłaty ETS moglibyśmy mieć praktycznie najtańszy prąd w Europie, z opłatami ETS mamy niemal najdroższy”.

Nowy system handlu emisjami ETS2, który zacznie obowiązywać od 2027 r. obejmie również sektor transportu i budownictwa. Wiąże się on z nałożeniem opłat za emisję dwutlenku węgla. Średnie gospodarstwo domowe emituje ok. 6 ton CO2 rocznie. Oznaczałoby to dodatkowy koszt w wysokości ok. 1,2 tys. zł rocznie.

Opłaty wiążą się z unijnym pakietem Fit fot 55, który zakłada ograniczenie emisyjności dwutlenku węgla o co najmniej 55 procent do 2030 r. względem poziomu z 1990 r.

Z obawy na wysokie koszty, niektóre kraje UE, jak Włochy czy Polska, rozważają czasowe zawieszenie unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji.

Zobacz również: Spółka z Ukrainy chce wydobywać węgiel w Polsce

Kresy.pl/DoRzeczy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności