W poniedziałek do hali targowej ulicy Modlińskiej w Warszawie wtargnęła grupa uzbrojonych Czeczenów, która usunęła ze stanowisk kilku Wietnamczyków przeprowadzających nocną inwentaryzację. Dostęp do hali został odcięty. Konflikt w centrum handlowym trwa od kilku miesięcy.
W poniedziałek 5 maja br. nad ranem doszło do eskalacji konfliktu w Centrum Handlowym Modlińska 6D w Warszawie. Około godz. 6:00 na teren hali weszła grupa ok. 30 Czeczenów i siłą usunęła z budynku wietnamskich handlarzy. W trakcie zdarzenia użyto gazu pieprzowego, a dwóch Wietnamczyków trafiło na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
Do zdarzenia doszło w trakcie prowadzonej przez handlarzy nocnej inwentaryzacji. Według doniesień medialnych, grupa zablokowała bramy wjazdowe, uniemożliwiając powrót kupców do hali. W odpowiedzi na apel o pomoc na miejsce przybyła policja, która starała się rozdzielić obie strony. Przed halą zebrała się grupa kupców domagających się dostępu do swojego mienia. Jak informowała nadkom. Paulina Onyszko z policji na Białołęce, funkcjonariusze monitorowali sytuację, by zapobiec zagrożeniu zdrowia i życia, oraz informowali pokrzywdzonych o możliwości złożenia zawiadomień.
W relacjach świadków pojawiły się informacje o kolejnych aktach przemocy. W pewnym momencie zaatakowany miał zostać pracownik agencji PR obsługującej zarządcę hali – spółkę Mirtan. W odpowiedzi ochroniarze ponownie użyli gazu. Wietnamczycy mieli odpowiedzieć kamieniami. Obie strony były skonfliktowane już wcześniej, a incydenty przerywały działania mediacyjne. Komendant komisariatu Warszawa-Białołęka, podinsp. Marcin Chyczewski, po wstępnych rozmowach odmówił dalszych kontaktów z kupcami.
Według informacji „Gazety Wyborczej” na czele grupy ochroniarzy miał stać Zbigniew Bogusz, ojciec Sebastiana Bogusza – zarządcy hali z ramienia spółki Mirtan. Przedstawiciele spółki tłumaczyli działania decyzją wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego z 16 kwietnia 2025 r., która utrzymała w mocy wcześniejsze postanowienie PINB i nakazywała natychmiastowe zamknięcie obiektu.
Centrum Handlowe Modlińska 6D zostało otwarte pod koniec października 2024 r. i początkowo cieszyło się dużym zainteresowaniem wśród kupców, głównie tych, którzy przenieśli się z hali przy ul. Marywilskiej po jej pożarze. Zarządcy obiektu – Zbigniew i Sebastian Bogusz – oferowali wówczas atrakcyjne stawki za wynajem powierzchni handlowych. Jak podawała „Gazeta Wyborcza”, po sukcesie inicjatywy, od początku 2025 r. zdecydowano się na podniesienie czynszu, co stało się jednym z głównych źródeł narastającego konfliktu pomiędzy kupcami a zarządcą hali.
W styczniu pisaliśmy, że w Modlińskiej 6 dochodziło do zastraszania kupców, którzy nie zgodzili się na podwyżki czynszów. Z relacji redaktor Ilony Januszewskiej z programu Na Pomoc telewizji Republika wynika, że w zastraszanie są zaangażowane grupy Czeczenów, którzy używają metalowych rurek, by wywierać presję na handlarzy.
Hala przy ul. Modlińskiej była wcześniej kilkukrotnie kontrolowana przez PINB oraz straż pożarną. W styczniu PINB nakazał przywrócenie pierwotnego sposobu użytkowania budynku — jako obiektu biurowo-usługowego z centrum wystawienniczym, z wyłączeniem działalności gastronomicznej. Z kolei w lutym strażacy nakazali m.in. zapewnienie drożnych dróg ewakuacyjnych, dostępu do hydrantów oraz przywrócenie sprawności systemów przeciwpożarowych, takich jak oświetlenie awaryjne, oddymianie i sygnalizacja pożaru. Wskazano także na niedozwolone użycie butli gazowych przez kupców.
Zarządca hali podkreślał w oświadczeniach, że podejmował próby polubownego rozwiązania sytuacji, odwołując się od decyzji nadzoru budowlanego i dając kupcom czas na dostosowanie się do zaleceń. Według Mirtanu, kupcy odmawiali zawarcia umów najmu i opłacania czynszu, jednocześnie dokonując nieautoryzowanych przeróbek w obiekcie. Miało dochodzić także do blokowania wyjść, w tym ewakuacyjnych.
Kupcy otrzymali 22 kwietnia br. postanowienie sądu, które nakazywało zarządcy umożliwienie im dalszego handlu do czasu wydania prawomocnego wyroku. Spółka Mirtan nie uznała tego postanowienia, wskazując na jego sprzeczność z decyzją wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego.
Zarządca zapowiedział, że kupcy będą mogli odebrać swój towar z komisyjnie zabezpieczonych stoisk w najbliższych dniach.
Czytaj także: Kolejna szajka cudzoziemców rozbita. Zatrzymano Ukraińców, Turka i Gruzina
Kresy.pl/polskieradio24.pl































