Tłumy zwolenników Calina Georgescu protestowały w centrum Bukaresztu w nocy z niedzieli na poniedziałek. Ma to związek z unieważnieniem kandydatury polityka w zaplanowanych na 4 maja wyborach prezydenckich.
Centralne Biuro Wyborcze Rumunii zdecydowało w niedzielę, że prawicowy polityk Calin Georgescu nie może startować w powtórzonych w wyborach prezydenckich 4 maja. Decyzja ta nadal może zostać zaskarżona do sądu konstytucyjnego. Georgescu komentując tę decyzję wspomniał o “dyktaturze” i “tyranii”.
W nocy z niedzieli na poniedziałek w Bukareszcie protestowali jego zwolennicy.
Zwolennicy polityka próbowali wedrzeć się do siedziby Centralnego Biura Wyborczego forsując ustawione wokół budynku barierki i przerywając policyjny kordon.
Rumuńskie służby kilkakrotnie użyły gazu łzawiącego.
Materiały przedstawiające protesty obiegły media społecznościowe.
🇷🇴 BREAKING: Tear gas is being used against Romanians demanding justice after Georgescu’s candidacy for the presidential elections got rejected, children among the crowd
People have started blocking the streets of the capital demanding justice! pic.twitter.com/LRkvy97PXo
— Daily Romania (@daily_romania) March 9, 2025
Tłum początkowo protestował pod siedzibą Centralnego Biura Wyborczego. Później protesty przeniosły się w inne miejsca w stolicy Rumunii.
Rumuńskie służby poinformowały o co najmniej jednym przewróconym samochodzie i wybitych szybach w barach. Uczestnicy gwałtownych protestów mieli także rzucać w policję kostką brukową.
Prawicowy polityk Calin Georgescu startował w wyborach jako kandydat niezależny, wygrał I turę, choć sondaże nie dawały mu szans na wejście do II tury – tuż przed wyborami w niektórych miał ok. 5 proc. poparcia. Polityk zdobył 22,94 proc. głosów i wszedł do II tury. Rumuński Sąd Konstytucyjny zadecydował jednak o unieważnieniu pierwszej tury wyborów prezydenckich, podając jako powód podejrzenie ingerencji Rosji. Ponowne wybory prezydenckie odbędą się 4 maja, zaś ewentualna druga tura 18 maja.
Przeczytaj: Media: to nie Rosja, tylko rumuńscy liberałowie opłacili kampanię na TikToku, która pomogła Georgescu
bbc.com / apnews.com / Kresy.pl




























