Rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow ocenił, że znaczna część Ukrainy chce być w składzie Rosji. Skomentował w ten sposób wypowiedź Donalda Trumpa.

„Fakt, że znaczna część Ukrainy chce stać się Rosją i że już stała się Rosją, jest faktem” – powiedział Pieskow, którego słowa zacytowała agencja informacyjna TASS. „To fakt, który wydarzył się na ziemi: cztery nowe regiony rosyjskie. Ludzie, którzy mimo wielu niebezpieczeństw ustawili się w kolejkach i głosowali w referendum za przyłączeniem do Federacji Rosyjskiej – to w dużej mierze odpowiada słowom prezydenta Trumpa” – dodał rzecznik Kremla.

Pieskow mówił w tym sposób o plebiscytach zorganizowanych we wrześniu 2022 r. w separatystycznych Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej oraz okupowanych dopiero po inwazji rosyjskiej na dużą skalę obwodzie chersońskim i zaporoskim. Posłużyły one Moskwie za uzasadnienie ogłoszenia aneksji czterech regionów Ukrainy, choć rosyjskie siły zbrojne do dziś nie opanowały całego, formalnie anektowanego wóczas terytorium.

“Mogą zawrzeć umowę. Mogą nie zawrzeć umowy. Mogą pewnego dnia być Rosjanami, a mogą nie być Rosjanami” – Donald Trump skomentował w ten sposób relacje między USA a Ukrainą w najnowszym wywiadzie dla Fox News. Mówiąc o umowie, Trump miał na myśli dostęp dla Amerykanów do ukraińskich złóż metali ziem rzadkich, czego zażądał publicznie już wcześniej.

Jak dodał Trump, Kijów “zasadniczo zgodził się” na przekazanie Stanom Zjednoczonym dostępu do surowców wartych około 500 miliardów dolarów.

Mówiąc o prawdopodobieństwie spełnienia się założenia amerykańskiego przywódcy, rzecznik Kremla powiedział, że „każde zjawisko występuje z 50-procentowym prawdopodobieństwem – albo tak, albo nie”.

Czytaj także: Trump liczy na pomoc Chin w zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą

tass.ru/kresy.pl

 

Tagi: ,
forma płatności