Unia Europejska, Australia, Wielka Brytania, Kanada i Nowa Zelandia we wspólnym oświadczeniu odmówiły uznania wyborów prezydenta Białorusi za wolne i uczciwe.
W poniedziałek Unia Europejska, Australia, Wielka Brytania, Kanada i Nowa Zelandia wydały wspólne oświadczenie, w którym odmówiły uznania wyborów prezydenta Białorusi za wolne i uczciwe.
Oświadczenie potępia „sfingowane wybory prezydenckie” na Białorusi i trwające naruszenia praw człowieka przez białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki.
„Żadnych wyborów nie można uznać za wolne, uczciwe ani zgodne z międzynarodowymi standardami, jeśli odbywają się w atmosferze ciągłych represji, którym towarzyszy tłumienie społeczeństwa obywatelskiego, arbitralne zatrzymania i ograniczenia rzeczywistego udziału w życiu politycznym” – podkreślają państwa zachodnie.
Wezwały również do uwolnienia ponad 1250 więźniów politycznych przetrzymywanych przez reżim Łukaszenki i do zakończenia naruszeń praw człowieka.
„Stoimy po stronie narodu białoruskiego i uznajemy jego prawo do decydowania o swojej przyszłości w sposób prawdziwie wolny i uczciwy, bez strachu, ucisku i ingerencji z zewnątrz” – dodały UE i państwa zachodnie.
Z sondażu exit poll, wyemitowanego w niedzielę przez państwową białoruską telewizję wynika, że rządzący Białorusią od 31 lat Aleksandr Łuakszenko zdobył 87,6 proc. głosów w tzw. wyborach prezydenckich. Łukaszenko sięgnął więc po siódmą kadencję.
Sondaż exit poll został wyemitowany przez państwową telewizję wkrótce po zakończeniu niedzielnego głosowania. Frekwencja wyborcza miała wynieść 81,5 proc.
Oficjalne dane sugerują, że pozostali kandydaci zdobyli od 1 do 3 proc. głosów.
Białoruska opozycja oraz liderzy krajów Zachodu nie uznają wyborów na Białorusi.
Przebywające na emigracji liderka opozycji Swietłana Tichanowska powiedziała w tym tygodniu agencji Reuters, że Łukaszenko inscenizuje swoją reelekcję w ramach “rytuału dla dyktatorów”.
Poprzednie wybory w 2020 r. wywołały falę protestów na Białorusi. Oficjalnie ogłoszono wówczas zwycięstwo Łukaszenki z wynikiem 81 proc.
Czytaj: Sikorski: Łukaszenko nie jest “ostatnim dyktatorem Europy”
Kresy.pl





























