Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oskarżył Litwę o posiadanie roszczeń terytorialnych wobec Rosji, co – jak twierdzi – uzasadnia działania Moskwy mające na celu zapewnienie jej bezpieczeństwa.
„Okazuje się, że ten kraj ma roszczenia terytorialne wobec nas. To uzasadnia nasze głębokie obawy i potwierdza wszystkie obecne i przyszłe działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa Rosji” – oświadczył Pieskow, odnosząc się do wypowiedzi litewskiego prezydenta Gitanasa Nausėdy.
Prezydent Litwy określił Kaliningrad jako część “Małej Litwy”, historycznego regionu zamieszkanego niegdyś przez Litwinów Pruskich. Teren ten, będący dawniej częścią Prus Wschodnich, po II wojnie światowej został podzielony między ZSRR i Litwę, wówczas republikę Związku Radzieckiego.
Kaliningrad, nazywany w Polsce Królewcem, został w 1946 roku przemianowany na cześć Michaiła Kalinina. Obecnie obwód kaliningradzki graniczy z państwami Unii Europejskiej, a jego połączenie z Rosją kontynentalną odbywa się głównie przez Litwę. W 2022 roku, w wyniku sankcji unijnych, ograniczono transport kolejowy z Rosji do Kaliningradu, co wywołało obawy o możliwość militarnej eskalacji.
Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami RP w 2023 roku zaleciła stosowanie nazwy Królewiec dla Kaliningradu oraz obwód królewiecki dla obwodu kaliningradzkiego. Decyzja ta miała na celu przywrócenie historycznego kontekstu tych nazw.
Pieskow podkreślił, że Litwa jest państwem „nieprzyjaznym i wrogim wobec Rosji”. Oskarżenie Wilna o roszczenia terytorialne według Kremla uzasadnia wszelkie środki bezpieczeństwa podejmowane przez Rosję. W tle wypowiedzi pojawia się obawa przed możliwym użyciem siły militarnej wobec Litwy.
Kresy.pl / dorzeczy.pl






























