Światosław Szeremeta, ukraiński urzędnik w randze ministra był osobą próbującą wymusić na polskich policjantach określone działania na cmentarzu w Przemyślu-Pikulicach. Publicznie twierdził też, że za polską kontrmanifestację, zorganizowaną “za pieniądze Putina”, odpowiadają polski poseł, a także działacz patriotyczny.
Jak informowaliśmy we wtorek, jeden z Ukraińców odpowiedzialnych za niedzielny pochód żądał rozmowy z oficerem dowodzącym akcją policjantów przy cmentarzu w Przemyślu – Pikulicach. Twierdził, że policja i polskie władze nie zabezpieczały porządku podczas pochodu, a polscy funkcjonariusze nie wypełniali swoich obowiązków.
ZOBACZ: Ukraińcy nie wpuszczają Polaków na cmentarz w Przemyślu. Oskarżają policję o prowokacje [+VIDEO]
Tym człowiekiem jest Światosław Szeremeta, szef Państwowej Komisji ds. uczczenia pamięci uczestników operacji antyterrorystycznej, ofiar wojen i represji politycznych – w randze ministra. Był również deputowanym Lwowskiej Rady Obwodowej z ramienia Ludowego Ruchu Ukrainy.
„Wy nie robicie swoich obowiązków, wy robicie prowokacje!”– twierdził Szeremeta. Zagadnięty przez demonstrującą przy wejściu na cmentarz w Pikulicach kobietę w pierwszym momencie potwierdził, że osoby w czerwono-czarnych barwach UPA to nie prowokatorzy i mogą wejść na cmentarz. Później zaznaczał, że równolegle do pochodu, w Truskawcu odbywały się rozmowy polsko-ukraińskie z udziałem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oraz przewodniczącego ukraińskiego parlamentu Andrija Parubija, na którego się powoływał. Twierdził też, że cała akcja związana z kontrmanifestacjami w Przemyślu to prowokacja zorganizowana przez Mirosława Majkowskiego, którą sfinansowano za rosyjskie pieniądze. Na innym nagraniuzarejestrowano, jak inny Ukrainiec, towarzyszący Szeremecie nie chciał pozwolić jednemu z Polaków na wejście na teren cmentarza, tłumacząc to tym, że ten „bierze pieniądze od Putina”. „Przekażcie Majkowskiemu od Szeremety, że będzie mieć duży problem. Na Ukrainie Majkowski nic nie zrobi teraz”– mówił Szeremeta.
Kontrowersyjny urzednik
Mirosław Majkowski to prezes Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych „X D.O.D”, a także działacz patriotyczno-społeczny i były kandydat na prezydenta Przemyśla. W 2013 roku współorganizował w Radymnie rekonstrukcję napaści bandy UPA na polską wieś. Według niego, Szeremeta jest odpowiedzialny za prowadzenie nielegalnych poszukiwań szczątków członków UPA na terenie Polski. Miał on rzekomo wielokrotnie próbować wymusić szantażem określone zachowania urzędników. Majkowski twierdzi, że Szeremeta był odpowiedzialny m.in. za inicjatywę usunięcia Szczerbca z Cmentarza Obrońców Lwowa, a także za ostatnie zamieszanie związane z lwowskimi Lwami.
„To przez jego działania kilkukrotnie przesuwany był termin odsłonięcia cmentarza polskich żołnierzy w Mościskach. Szantażuje wielokrotnie ROPWiM w celu ugrywania swoich celów”– napisał na FacebookuMajkowski. Dodał, że Szeremeta odpowiada za bezczynność także w sprawie upamiętnienia Ukraińców poległych podczas wojny z bolszewikami w 1920 roku. „Co ciekawe mimo chęci sfinansowania przez stronę polską remontu cmentarzy żołnierzy Petlury od kilku lat nie zrobił nic mimo monitów strony polskiej w tym celu”– pisze Majkowski. Według niego ukraiński minister blokuje również upamiętnienie Polaków, Ukraińców i Żydów zamordowanych na terytorium Ukrainy przez NKWD.
„Światosław Szeremeta działa na szkodę narodu polskiego i ukraińskiego. Jego działania mają charakter sabotażu, cechują je szantaż i próby wymuszania. Taka osoba nie może pełnić żadnej funkcji publicznej. (…) Ten człowiek sprawuje funkcję ministerialną i próbował wymusić określone zachowanie na funkcjonariuszach policji. To karygodne!”– napisał Majkowski.
W osobnym oświadczeniubyły kandydat na prezydenta Przemyśla zaprzecza, jakoby miał mieć coś wspólnego z przygotowaniem niedzielnej kontrmanifestacji. Majkowski powołuje się także na informację otrzymaną od ROPWiM, według której Szeremeta jako minister blokował i blokuje szereg inicjatyw mających na celu upamiętnienie Polaków, Ukraińców i Żydów zamordowanych przez NKWD na terenie dzisiejszej Ukrainy.Miał on również dopuszczać się nadużyć w związku z poszukiwaniem żołnierzy Armii Czerwonej poległych podczas walk o Przełęcz Dukielską w 1944 roku (przy okazji czego nawiązał współpracę z Majkowskim), których ekshumowane szczątki zostały pochowane jako szczątki Ukraińców. Według Majkowskiego podczas prac nie odkryto żadnych dowodów potwierdzających identyfikację etniczno-narodową szczątków.
Minister zarabia na grobach Polaków?
„Lista zaniedbań, prowadzenia nielegalnych poszukiwań, prób wywierania szantażem i groźbą określonych działań na polskich władzach i samorządowcach ze strony Szeremety jest długa”– pisze Majkowski. „To on blokował w ubiegłym roku pochówek i odsłonięcie cmentarza żołnierzy polskich w Mościskach poległych między Przemyślem i Lwowem we wrześniu 1939 roku. I tu kolejne kuriozum, bo w dywizjach zgrupowania gen. Sosnkowskiego znajdował się spory odsetek Ukraińców walczących w szeregach Wojska Polskiego. Dodam walczących bohatersko i z największym poświęceniem choćby w szeregach 11 Karpackiej Dywizji Piechoty. To także on szantażował stronę polską i groził zdjęciem Szczerbca z Cmentarza Obrońców Lwowa czym dopuściłby się dewastacji na wzór sowietów. Niczym by się nie różnił”.
Według nieoficjalnych informacji, Szeremeta jest również właścicielem firmy, zajmującej się poszukiwaniem szczątków Polaków na Ukrainie, w tym na zlecenie Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa. Pobierając za to pięciokrotnie wyższe stawki. Jak udało nam się ustalić, Szeremeta rzeczywiście współpracuje z ROPWiM. Według opinii osób znających ten temat, „dorabia się” on na grobach Polaków na Wschodzie. Z jednej strony wydaje pozwolenia na te poszukiwania. Przy braku możliwości wskazania odpowiedniego podmiotu – nie czyni tego, zaś pozwolenia wydaje nieml wyłącznie dla swojej, nienajtańszej firmy.
Poseł interweniuje
Poseł Wojciech Bakun z klubu Kukiz’15 zwrócił się do polskiego MSZ z zapytaniem dotyczącym zachowania posła Szeremety. „Zapytaliśmy, na jakiej podstawie pan Szeremeta żądał od polskich służb określonego zachowania”– mówi poseł. Jego zdaniem policja zachowała się tu bardzo sprawnie i nie dała się sprowokować. Ma również wątpliwości względem obecności ukraińskiego ministra podczas procesji. „Pochód został zgłoszony jako procesja religijna, a ukraińscy dostojnicy rządowi próbowali dążyć do wywołania określonych zachowań policji na terytorium Polski”– mówi Bakun. Zaznacza, że otrzymał od Związku Ukraińców w Przemyślu zaproszenie na obchody. Nie mógł jednak w nich uczestniczyć, ale reprezentował go jego asystent, Wojciech Pawliszak. „Pan Szeremeta nazwał nas osobami opłacanymi przez Putina i stwierdził, że prowodyrem i organizatorem kontrmanifestacji jest Mirosław Majkowski”-mówi Bakun. Zdaniem posła, Szeremeta formułował oskarżenia względem osoby cywilnej i próbował wpłynąć na zachowanie policji argumentując, że Polacy organizują prowokację. „Dla mnie prowokacją były słowa ‘Jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginąć’. Uważam, że policja powinna dokonać zatrzymania osoby, która to krzyczała. To jest otwarte nawoływanie do nienawiści”– mówi Bakun.
ZOBACZ: Ukraińcy na marszu w Przemyślu: Jeszcze Polska nie zginęła ale zginąć musi [+VIDEO]
W ubiegłym rokuSzeremeta zabronił stronie polskiej obecności podczas prac ekshumacyjnych w Tynnem k. Sarn, finansowanych przez ROPWiM – za polskie środki publiczne. Ponadto, to właśnie Światosław Szeremeta nagłośnił sprawę patriotycznej rekonstrukcji tablic na mogiłach zbrodniarzy z OUN-UPA, pochowanych na cmentarzu w Przemyślu – Pikulicach. W artykule opublikowanym na łamach rzeszowskiej „Gazety Wyborczej” jest on podpisany jako autor zdjęć. Prawdopodobnie to on, w towarzystwie miejscowych Ukraińców, próbował następnie bezskutecznie zgłosić sprawę m.in. urzędnikom miejskim. W końcu zawiadomili o sprawie warszawską centralę Związku Ukraińców w Polsce, która poinformowała policję.
KRESY.PL / mt





























