Po latach okupacji i zniewolenia ze stron dwóch totalitaryzmów, Żydzi w Pińsku na Białorusi wznawiają życie religijne, kulturalne i społeczne. Działa tu synagoga, w której mogą się modlić, i szkoła, gdzie uczą się dzieci.
Przed drugą wojną światową wyznawcy judaizmu stanowili 75 procent mieszkańców, czyli ponad 30 tysięcy. Dziś w mieście mieszka około 600 Żydów.
Żydzi zaczęli czuć się swobodnie po upadku Związku Radzieckiego – mówi Josif Liberman z tutejszej Gminy Żydowskiej. I opowiada, że w 1993 roku wskrzeszono działalność synagogi. Jego zdaniem, Żydzi mogą bez skrępowania żyć według swoich tradycji i czuć się swobodnie. Josif Liberman podkreśla, że w mieście nie ma wystąpień antyżydowskich, zaś wspólnotę odwiedzają Żydzi z całego świata.
Leonid Lewin, przewodniczący Białoruskiej Gminy Żydowskiej dodaje, że działalności Żydów nie przeszkadzają również władze białoruskie, co w czasach Związku Radzieckiego nie było takie oczywiste. Jak podkreśla, relacje z władzami są normalne, lecz Gmina nie może liczyć na finansowe wsparcie, jak jest na zachodzie Europy.
Żydzi w Pińsku utrzymują się z datków zbieranych na całym świecie i działają jako organizacja pozarządowa. Coraz częściej Pińsk odwiedzają Żydzi z całego świata. Ostatnio do poleskiego miasta przyjechali goście z Argentyny, Stanów Zjednoczonych, Francji i Polski.
IAR/Kresy.pl





























