Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił, że rosyjski atak dronowy na Polskę mógł być próbą zniechęcenia partnerów do przekazania Ukrainie systemów obrony powietrznej przed nadchodzącą zimą. Podkreślił, że Kreml testuje zarówno reakcję NATO, jak i gotowość państw Zachodu do udzielenia wsparcia.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zasugerował, że nocny atak rosyjskich dronów, które wtargnęły do polskiej przestrzeni powietrznej, mógł mieć na celu powstrzymanie transferu systemów obrony powietrznej na Ukrainę. Wypowiedź padła podczas konferencji prasowej z prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem, która odbyła się w Kijowie.
Zełenski wyjaśnił, że w jego ocenie działania Rosji były celowe i miały kilka wymiarów. – Przede wszystkim Rosja chciała uzyskać odpowiedź: co się stanie, na co gotowi są partnerzy, na co politycznie gotowe jest NATO, na co gotowi są partnerzy. Potem patrzyli, na co przygotowani są fizycznie, czy partnerzy są gotowi na taki atak. Po trzecie, jeśli mogę tak powiedzieć, moim zdaniem, mogli to zrobić także po to, by uniemożliwić partnerom przekazanie systemów obrony powietrznej Ukrainie przed zimą – stwierdził.
Ukraiński przywódca zaznaczył, że działania Moskwy mogą mieć również charakter demonstracyjny wobec państw wspierających Kijów. – Tym atakiem Rosja mogła pokazać partnerom, że potrafi ich zaatakować i że oni także potrzebują obrony powietrznej. To wygląda bardzo na [rosyjskiego dyktatora] Putina. Po prostu moim zdaniem tak jest, nie mam pewności, tylko się dzielę – podkreślił Zełenski.
Według niego, naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie bezzałogowce należy postrzegać w szerszym kontekście eskalacji prowadzonej przez Kreml. Zdaniem prezydenta Ukrainy, Rosja testuje reakcje sojuszników i stara się osłabić determinację Zachodu, wykorzystując presję militarną jako narzędzie polityczne.
W środę po południu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem na temat okoliczności i konsekwencji wtargnięcia rosyjskich dronów do Polski. Zełenski powiadomił na X, że incydenty z pojedyńczymi rosyjskimi dronami zdarzały się już wcześniej na wschodniej flance NATO, np. w Rumunii, ale tym razem sytuacja jest poważniejsza, dlatego musi spotkać się to z odpowiednią reakcją.
„Tym razem jednak liczba rosyjskich dronów była znacznie większa, a bezczelność znacznie większa – drony wlatywały nie tylko z terytorium Ukrainy, ale także z Białorusi. I wszyscy rozumiemy, że to zupełnie inny poziom eskalacji ze strony Rosji. Musi nastąpić odpowiednia reakcja. Donald poinformował o konsekwencjach i okolicznościach, które już ustalono. Szczątki rosyjskich dronów, w tym irańskich «szahidów», znaleziono w wielu miastach i wioskach. Od wczorajszego wieczoru nasze wojsko dzieli się wszystkimi posiadanymi informacjami i kontynuujemy tę współpracę” – czytamy we wpisie ukraińskiego przywódcy.
Prezydent Ukrainy dodał, że zaproponował Polsce pomoc nad systemem obrony powietrznej i stworzeniem skutecznej tarczy nad Europą.
„Powodów tego bezczelnego zachowania Rosji jest kilka i są one absolutnie oczywiste dla wszystkich. Musimy pracować nad wspólnym systemem obrony powietrznej i stworzyć skuteczną tarczę powietrzną nad Europą. Ukraina od dawna to proponowała i mamy konkretne rozwiązania. Musimy wspólnie stawić czoła wszystkim obecnym wyzwaniom i być gotowi na potencjalne zagrożenia dla wszystkich Europejczyków w przyszłości. Musimy również znacznie zwiększyć wspólne finansowanie produkcji dronów przechwytujących. Dowiodły one już swojej skuteczności. Zaoferowałem Polsce naszą pomoc, szkolenia i wiedzę specjalistyczną w zakresie zestrzeliwania rosyjskich dronów, zwłaszcza «szahidów». Donald i ja uzgodniliśmy odpowiednią współpracę na szczeblu wojskowym. Będziemy również koordynować działania ze wszystkimi państwami członkowskimi NATO” – napisał Zełenski.
W nocy 10 września polską przestrzeń powietrzną miało naruszyć ponad 20 obiektów, z których część zestrzelono przy udziale holenderskich F-35. Premier Donald Tusk poinformował w Sejmie o 19 potwierdzonych przypadkach, podkreślając, że operacja trwała całą noc.
Źródła w NATO sugerują, że wtargnięcie rosyjskich dronów do polskiej przestrzeni powietrznej było najprawdopodobniej działaniem celowym. Mimo to Sojusz nie uznaje incydentu za bezpośredni atak. W sprawie ma obradować Rada Północnoatlantycka.
W związku z incydentami Polska uruchomiła Artykuł 4 NATO, przewidujący konsultacje sojuszników w przypadku zagrożenia integralności terytorialnej, niezależności politycznej lub bezpieczeństwa państwa członkowskiego. Premier Donald Tusk odbył rozmowy z przywódcami europejskimi, którzy przedstawili propozycje wsparcia w zakresie obrony powietrznej Polski.
Kresy.pl/LIGA





























