Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
W środę rozpoczęło się Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne - ważna dla Rosji międzynarodowa konferencja. I właśnie w ten dzień miasto zaatakowali Ukraińcy.
Według gubernatora obwodu leningradzkiego Aleksandra Drozdienki, od początku dnia nad regionem zestrzelono łącznie 59 dronów, zacytował portal RBK. Słupy dymu jaki widać było nad miastem wskazują jednak, że nie wszystkie ukraińskie środku napadu Rosjanom udało się zneutralizować. Główmy celem wydaje się port w Kronsztadzie, ale drony ukraińskie uderzyły też w dzielnicy kirowskiej i krasnosielskiej.
Atak rozpoczął się jeszcze o zmroku. Rosyjskojęzyczna redakcja Deutsche Welle twierdzi, że zapłonął Petersburgi Terminal Naftowy. Jego przepustowość wynosi 12,5 miliona ton rocznie i obejmuje 21 zbiorników magazynowych na produkty naftowe. Do właśnie nad nim miał unosić się gupy, widoczny z daleka słup dymu. W najbliższych mu rejonach miasta miał być wyczuwalny zapach spalenizny, twierdzi rosyjskojęzyczna redakcja BBC.
Szwedzki sąd uznał, że zatrzymany w marcu statek Caffa może zostać przekazany Ukrainie - podały szwedzkie media. Jednostka jest podejrzewana o udział w transporcie zboża zrabowanego z okupowanych terytoriów Ukrainy, ale decyzja nie jest jeszcze prawomocna. (more…)
Minister transportu Litwy, Juras Taminskas zapewnił, że jej rząd nie odczuwa presji ze strony Stanów Zjednoczonych na zniesienie tej sankcji wobec Białorusi.
Jak podał w czwartek portal TVP Wilno, Taminskas wyraził przekonanie, że sankcje Unii Europejskiej zabraniające importu białoruskich nawozów potasowych zostaną przez wspólnotę przedłużone. Litwin wyraził swoje przekonanie z dużym wyprzedzeniem. Pakiet sankcji dotyczący tej sprawy obowiązuje bowiem do lutego przyszłego roku.
Wcześniej na ten sam temat wypowiadał się minister spraw zagranicznych Litwy, Kęstutis Budrys. Według TVP Wilno także on nie widział żadnych podstaw dla znoszenia sankcji na białoruskie nawozy.
Rosja utrzymuje obecność wojskową w Syrii mimo upadku rządu Baszszara al-Asada. Według doniesień amerykańskich mediów rosyjski statek zaopatrzeniowy dotarł do Tartusu pod eskortą okrętów wojennych. Część przedstawicieli administracji USA liczyła, że zmiana władzy w Damaszku doprowadzi do ograniczenia rosyjskich wpływów w regionie.
W maju w syryjskim porcie Tartus zacumował rosyjski statek towarowy „Sparta”, który dostarczył zaopatrzenie dla rosyjskich instalacji wojskowych w Syrii. Według ustaleń „Wall Street Journal”, opartych na analizie zdjęć satelitarnych i informacjach amerykańskich urzędników, operacja potwierdza zamiar Moskwy utrzymania strategicznej obecności wojskowej w tym kraju mimo zmiany władz w Damaszku.
Statek „Sparta” wypłynął z Sankt Petersburga w marcu i po kilku tygodniach dotarł do syryjskiego portu Tartus. Była to pierwsza tego typu operacja od upadku w 2024 roku rządu Baszszara al-Asada, który przez lata pozostawał bliskim sojusznikiem Kremla.
Władimir Putin oświadczył, że Rosja użyła pocisku Oriesznik przeciwko Ukrainie, aby obserwować rozproszenie jego głowic. Według rosyjskiego przywódcy dane te mają posłużyć do podejmowania decyzji o przyszłym „pełnoskalowym” wykorzystaniu tego systemu.
Komisja Europejska i Polska naciskają na Berlin w sprawie stopniowego zniesienia kontroli granicznych. Niemcy odrzucają te wezwania i zapowiadają jedynie elastyczność na wybranych odcinkach tras.
We wtorek w Brukseli Komisja Europejska opublikowała opinie dotyczące tymczasowych kontroli na granicach wewnętrznych strefy Schengen, w których wezwała dziewięć państw do podjęcia działań prowadzących do stopniowego znoszenia obowiązujących od dłuższego czasu ograniczeń. Komisja uznała, że choć środki te zostały wprowadzone z uzasadnionych powodów związanych z bezpieczeństwem i presją migracyjną, powinny pozostać rozwiązaniem wyjątkowym i tymczasowym. Opinia Komisji została skierowana do Austrii, Danii, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Norwegii, Słowenii i Szwecji.
Polska również naciska na Berlin w sprawie ograniczenia kontroli. Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk ocenił, że zmniejsza się liczba argumentów za ich dalszym utrzymywaniem.
Ileż to było śmieszków i heheszków, gdy były minister powiedział, że bałby się jeździć z prędkością 350 km/h.
Powiedzmy sobie szczerze, czy w Polsce pociągi jeżdżące 350 km/h są NIEZBĘDNE? – Moim skromnym zdanie NIE są. Ile minut można oszczędzić jadąc z prędkością 350 z Warszawy do Wrocławia – ok. 300 km? Gdyby pociąg jechał cały czas z taką prędkością, to
1) 350 km/h – czas jazdy ok. 52 minuty
2) 250 km/h – czas jazdy ok. 72 minuty
Co daje zysk 20 minut – ok. 30% szybciej. Teoretycznie, bo przecież taki pociąg musiałby zatrzymać się przynajmniej raz w Łodzi – hamowanie i rozpędzanie, postój – razem ok. 10 minut. A wtedy mamy odpowiednio: 62 i 82 minuty, co daje zysk 25%.
A jeśli pociąg zatrzyma się jeszcze w Skierniewicach i Sieradzu, to mamy: 82 i 102 minuty, co daje zysk ok. 20%.
Innych tras nie rozważam, bo szybkie koleje mają jeździć tylko Warszawa-Łódź-Wrocław i Warszawa-Łodź-Poznań.
Chyba nie trzeba tłumaczyć, że w polskich warunkach, gdzie mamy upały do 40 st., a mrozy do -35 st. każde podniesienie pułapu bezpieczeństwa to duże pieniądze.
Czy naprawdę warto pakować duże pieniądze tylko po to, żeby dać zapomogę niemieckim firmom?
Przykład katastrofy z Hiszpanii pokazuje, że NIE. Drobna ukryta wada materiału lub konstrukcji, niedokręcona śrubka, wiatr który naniesie patyk na tory może spowodować katastrofę. Dzikie zwierzę, pies, maleńka zaspa, szron, oblodzenie… bocian zrobi kupę…
Jechałem kiedyś IC z Wrocławia do Warszawy i na pewnym odcinku jechał ok. 200 km/h – nie było przyjemnie.
Chińczycy budują koleje ultra szybkie, do 900 km/h – to ma sens, bo pociąg jedzie w wyizolowanym tunelu, zwierzę nie wejdzie, deszczu nie napada, śniegu nie nawieje, wiatr nie przyniesie patyków, dowcipnisie nie wytną kawałka szyny…
Ale na otwartych torach?