1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. PolakNieTutejszy
    PolakNieTutejszy :

    Ileż to było śmieszków i heheszków, gdy były minister powiedział, że bałby się jeździć z prędkością 350 km/h.
    Powiedzmy sobie szczerze, czy w Polsce pociągi jeżdżące 350 km/h są NIEZBĘDNE? – Moim skromnym zdanie NIE są. Ile minut można oszczędzić jadąc z prędkością 350 z Warszawy do Wrocławia – ok. 300 km? Gdyby pociąg jechał cały czas z taką prędkością, to
    1) 350 km/h – czas jazdy ok. 52 minuty
    2) 250 km/h – czas jazdy ok. 72 minuty
    Co daje zysk 20 minut – ok. 30% szybciej. Teoretycznie, bo przecież taki pociąg musiałby zatrzymać się przynajmniej raz w Łodzi – hamowanie i rozpędzanie, postój – razem ok. 10 minut. A wtedy mamy odpowiednio: 62 i 82 minuty, co daje zysk 25%.
    A jeśli pociąg zatrzyma się jeszcze w Skierniewicach i Sieradzu, to mamy: 82 i 102 minuty, co daje zysk ok. 20%.
    Innych tras nie rozważam, bo szybkie koleje mają jeździć tylko Warszawa-Łódź-Wrocław i Warszawa-Łodź-Poznań.
    Chyba nie trzeba tłumaczyć, że w polskich warunkach, gdzie mamy upały do 40 st., a mrozy do -35 st. każde podniesienie pułapu bezpieczeństwa to duże pieniądze.

    Czy naprawdę warto pakować duże pieniądze tylko po to, żeby dać zapomogę niemieckim firmom?
    Przykład katastrofy z Hiszpanii pokazuje, że NIE. Drobna ukryta wada materiału lub konstrukcji, niedokręcona śrubka, wiatr który naniesie patyk na tory może spowodować katastrofę. Dzikie zwierzę, pies, maleńka zaspa, szron, oblodzenie… bocian zrobi kupę…
    Jechałem kiedyś IC z Wrocławia do Warszawy i na pewnym odcinku jechał ok. 200 km/h – nie było przyjemnie.
    Chińczycy budują koleje ultra szybkie, do 900 km/h – to ma sens, bo pociąg jedzie w wyizolowanym tunelu, zwierzę nie wejdzie, deszczu nie napada, śniegu nie nawieje, wiatr nie przyniesie patyków, dowcipnisie nie wytną kawałka szyny…
    Ale na otwartych torach?