Ochotnik do batalionu „Ajdar” walczącego z separatystami w Donbasie zastrzelił mężczyznę na oczach jego syna – mówi dowódca jednostki. Ukraińskie media piszą o nadużyciach i zbrodniach, których dopuszczali się bojownicy batalionu.

Sprawą przetrzymywanego w odosobnieniu przez bojowników batalionu Jurija Hukowa, byłego ochotnika „Ajdaru”, zajął się portal Obozrevatel.com. Hukow to dziennikarz, który zgłosił się na ochotnika do „Ajdaru”, jednak obecnie nie walczy, gdyż został zaaresztowany przez bojowników batalionu. Miał być tam nawet pozbawiany jedzenia. Przyczyną zatrzymania miało być to, że Hukow był świadkiem zbrodni i tortur stosowanych przez pozostałych „ajdarowców”:

Nikogo u nas nie torturowano i nie rozstrzeliwano. To sam Hukow półtora miesiąca temu strzelił w głowę mężczyźnie na oczach jego syna. Prowadzone jest nawet w tej sprawie śledztwo– odpowiada dowódca „Ajdaru” Siergiej Melniczuk. Dodaje on, że Hukow został zatrzymany przez pozostałych „ajdarowców” za próbę kradzieży celownika. Odpiera też zarzut o głodzenie zatrzymanego:

Ogłosił głodówkę i nie jadł. To, że go nie karmiliśmy, to nieprawda– mówi Melniczuk.

Batalion „Ajdar” został utworzony głównie z członków Samoobrony Majdanu. Jest to jedyny batalion walczący w Donbasie, który nie podlega resortowi spraw wewnętrznych, lecz Ministerstwu Obrony Narodowej.

Są to ludzie, którzy walczą, walczą za swój kraj. Na przykład w miejscowości Szczastie, która obecnie w pełni jest kontrolowana przez „Ajdar”, młode matki mogą spacerować z dziećmi po ulicach, pracują nawet zakłady szewskie. Miasto praktycznie normalnie funkcjonuje. I mogę powiedzieć, że przede wszystkim dzięki bojownikom „Ajdaru”. Niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o żadnym innym batalionie, w tym o batalionie „Donbass” – tam jest tylko PR, chociaż bojownicy tam nie najgrosi, w zasadzie mogą działać– mówi portalowi 112.ua oficer wywiadu znajdujący się na wschodzie kraju. Krytykuje on też Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i brak zdolności bojowej podległych mu pozostałych batalionów, a także Gwardii Narodowej

Pozostałe bataliony podporządkowane są MSW. Właściwie w obecnej sytuacji MSW działa jak jakaś mafia. Ponadto, tej mafii odpowiada to, co teraz dzieje się na Wschodzie. I jeszcze jedna dość słaba struktura, która podlega resortowi – Gwardia Narodowa. To właściwie struktura chora, w skład której wchodzą ludzie niezdatni do walki. I nie ma w tym nic dziwnego. Jak w ciągu 1,5-2 miesięcy można zrobić ze zwykłego człowieka żołnierza? Nijak. A Gwardia Narodowa składa się z ochotników, wezwanych i zmobilizowanych. I dlatego nie ma ich w akcji. Może oni gdzieś na jakichś blokadach stoją, ale ja ich nigdzie nie widziałem– relacjonuje oficer.

Mówi on tez o tym, jak reaguje miejscowa ludność na bataliony złożone z bojowników Prawego Sektora, w tym na Gwardię Narodową:

Miejscowi w wyzwolnych miastach w rzeczywistości z przerażeniem mówią o bojownikach Gwardii Narodowej i Prawym Sektorze. W wyzwolonym Lisiczańsku rozdawaliśmy pomoc humanitarną, podeszła matka z pięcioletnim dzieckiem, które drżącym głosem zapytał, czy nie jestem z Gwardii Narodowej, a kiedy dowiedział się, że jestem ukraińskim wojskowym, podał rękę… Gdybyście to widzieli. Jak drżały jego ręce, po prostu jak podczas epilepsji. Jego ojciec poszedł walczyć za Doniecką Republikę Ludową, poszedł walczyć przeciwko Gwardii Narodowej– mówi ukraiński oficer.

W Ministerstwie Obrony Narodowej „Ajdar” jest publicznie chwalony. Mówią, że bez nich wiele zadań byłoby praktycznie niemożliwych do wypełnienia” po prostu dlatego, że normalny człowiek nie poszedłby na takie nieuzasadnione ryzyko. Oni idą na „zaczystkę” takich miejsc, do których nawet czołgiści nie chcą wjeżdżać. Stądi takie straty w walkach. A do tego wróg nie bierze ich do niewoli. Tak, tym ludziom przypisuje się wiele „grzechów” i nadzwyczajną brutalność, i zamiłowanie do trofeów, i niesubordynację. Tak, większość tych rzeczy ma miejsce. Ale przecież takimi właśnie byli Kozacy, o których czytamy w książkach.To nasza kozacka krew– mówi bojownik batalionu, który przekazuje słowa ministerialnych urzędników.

Batalion „Ajdar” jest z pewnością ważną jednostką dla ukraińskiego MON-u. Kiedy pojawiły się pogłoski o jego rozformowaniu (m.in. z powodu mających miejsce przypadków znęcania się nad cywilami – jak donosiły media), do obozu batalionu przyjechał sam minister obrony gen. Walerij Geletej i ogłosił, że na bazie „Ajdaru” będzie utworzony specoddział w Siłach Zbrojnych Ukrainy.

112.ua/obozrevatel.com/Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    ruskiagent :

    Ajdar? Przecież Ajdar już prawie nie istnieje: część rozbitych grupek szwęda się na przedmieściach Ługańska i czyni dywersję(co w naszych tzw. „mediach” ogłoszono jako zdobycie Ługańska przez Ukraińców), reszta siedzi w okrążeniu we wioskach pod Ługańskiem wraz z 80 brygadą powietrznodesantową, która ostatkami sił kontroluje również lotnisko w Ługańsku, i to tylko dlatego, że obecne w tamtych okolicach wojska powstańcze to jednostki drugiej kategorii uzbrojone w broń zrabowaną z muzeów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.