We wtorek po południu do Wilna ma przybyć delegacja TVP, by w środę przeprowadzić ze stroną litewską negocjacje w sprawie przedłużenia umowy o retransmisji Telewizji Polonia. Inaczej ten jedyny polski kanał telewizyjny nadawany drogą naziemną w Wilnie i okolicach zniknie z ekranów.
„Jesteśmy zainteresowani przedłużeniem umowy o retransmisji Telewizji Polonia” – powiedział we wtorek PAP Laimis Danis, kierownik działu promocji litewskiej prywatnej Telewizji Bałtyckiej, czyli właściciela nadajnika, za pośrednictwem którego od 15 lat jest nadawana TVP Polonia.
Zdaniem Danisa, problem leży po stronie polskiej. Chodzi o pieniądze, które TVP S.A. musi zapłacić za przekazywanie sygnału na Litwę. Strona litewska nie zdradza, o jaką kwotę chodzi, gdyż – jak zaznacza – „jest to tajemnica handlowa”.
Według „Dziennika”, władze TVP nie przedłużyły umowy z operatorem litewskim, tłumacząc się oszczędnościami, jednak na kilka godzin przed wyłączeniem sygnału zmieniły zdanie i postanowiły wysłać na Litwę swych przedstawicieli.
Poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Michał Mackiewicz mówi, że „winą za zniknięcie Telewizji Polonia z naszych ekranów nie można obarczać jedynie strony polskiej”. Mackiewicz twierdzi, że cena, której żąda strona litewska jest zbyt wygórowana i że należy ją negocjować.
Możliwość zniknięcia TVP Polonii bardzo niepokoi Polaków mieszkających na Litwie. „To po prostu niemożliwe – mówi Michał Mackiewicz. – Kablówki nie docierają wszędzie. Nie wszystkich stać na anteny satelitarne” – podkreśla. Według polskiego posła pozbawienie możliwości odbierania TVP Polonii za pomocą zwykłej anteny pokojowej oznacza, że zdecydowana większość Polaków na Litwie straci codzienny kontakt z poprawnym polskim językiem i ze swoją ojczyzną.
Kurier Wileński/PAP/Kresy.pl
Zobacz także:






























