Unia Europejska apeluje do Ukrainy o spełnienie wymogów i ostrzega przed opóźnieniami. Szefowie dyplomacji 28 krajów zażądali od Kijowa nadrobienia zaległości. Bez nich niemożliwe będzie podpisanie umowy stowarzyszeniowej za niecałe dwa tygodnie na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. To wnioski ze spotkania w Brukseli unijnych ministrów.
Przedstawiciele województwa kujawsko-pomorskiego odwiedzili Holandię, gdzie zapoznawali się ze sposobami nadawania nowych funkcji zabytkowym kościołom, które przestały być wykorzystywane do celów religijnych.
Wśród prezentowanych rozwiązań znalazły się restauracje, kawiarnie, muzea, szkoły, przestrzenie kulturalne i kino.
Wizyta w Groningen została zorganizowana w ramach międzynarodowego projektu REliHE, poświęconego dziedzictwu religijnemu na obszarach wiejskich. Jak podała TVP3 Bydgoszcz, uczestnicy z siedmiu państw omawiali sposoby zagospodarowania opuszczonych świątyń w związku z postępującą sekularyzacją, zmianami demograficznymi oraz kosztami utrzymania zabytkowych budynków.
Po tym, jak irański samolot pasażerski wyruszył do kontrolowanej przez Ansarullah stolicy Jemenu - Sany, na jej lotnisku doszło do eksplozji. Irańczycy wylądowali więc w innym jemeńskim mieście.
Saudyjczycy wraz ze swoimi regionalnymi sprzymierzeńcami od lat starają się blokować ruch lotniczy do Sany, nie uznając kontroli Ansarullahu nad jemeńską stolicą. Pierwszym samolotem od ponad roku, który pojawił się na jej lotnisku, był irański samolot, który zabrał delegację jemeńskich szyitów-zajdytów do Teheranu na uroczystości pogrzebowe zabitego przywódcy irańskiego Alego Chameneiego. Delegacja ta miała wrócić do Sany w poniedziałek. Tak się jednak nie stało.
Płyta portu lotniczego w Sanie została w poniedziałek ostrzelane pociskami. W efekcie samolot irańskich linii Mahan Air zmienił trasę i wylądował w innym jemeńskim mieście pod kontrolą Ansarullahu - Hudajdzie. Delegacja Ansarullahu opuściła samolot właśnie tam.
Teheran ma sojusznika zdolnego do zablokowania drugiej cieśniny morskiej, przez którą wiedzie kluczowy morskich szlak handlowy łączący Azję z Europą.
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zagroził zamknięciem „wszystkich innych korytarzy eksportowych, które przynoszą korzyści Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom”. Tym samym wskazał na cieśninę Bab al-Mandab łączącej Morze Czerwone z otwartym Oceanem Indyjskim. Przez tę cieśninę, Morze Czerwone i Kanał Sueski wiedzie najkrótszy morski szlak handlowy łączący Azję z Europą. Jeden z jej brzegów kontroluje sprzymierzony z Iranem jemeński Ansarullah.
„Regionalny eksport surowców energatycznych albo jest dla wszystkich, albo [zostanie] odebrany wszystkim” - przekazał w oświadczeniu, zacytowanym przez France24 za agencją IRNA, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Jest to czytelne odniesienie do blokady Cieśniny Ormuz dla irańskich statków, jaką ogłosił, na fali kolejnej kampanii zbrojnych ataków, prezydent USA Donald Trump.
Nowy Air Force One, zaprezentowany 4 lipca, nie posiada części systemów ochronnych znanych ze starszych samolotów prezydenckich.
Po ujawnieniu tych braków przez media Pentagon zapowiedział ściganie źródeł przecieków.
Amerykańskie władze próbują ustalić, kto przekazał mediom informacje o zabezpieczeniach nowego samolotu prezydenckiego. Kilka dni po wezwaniu dziennikarzy „New York Timesa” przed federalną ławę przysięgłych sekretarz obrony Pete Hegseth ogłosił utworzenie wspólnego zespołu Pentagonu i Departamentu Sprawiedliwości do ścigania źródeł przecieków.
Ukraina zabiega o zgodę na poszukiwania i ekshumacje ukraińskich pochówków w Łaskowie, Sahryniu i Przemyślu. Instytut Pamięci Narodowej udzielił wsparcia proceduralnego w sprawie Łaskowa, natomiast wnioski dotyczące dwóch pozostałych miejscowości wymagają uzupełnienia.
W środę ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar zapowiedział, że strona ukraińska chce rozpocząć w sierpniu poszukiwania pochówków ukraińskiej ludności cywilnej w Łaskowie. Planowane prace dotyczą ofiar wydarzeń z 1944 roku w Sahryniu.
Rosyjska maszyna wykonywała lot nad wodami międzynarodowymi i po sygnałach polskich pilotów oddaliła się w stronę Rosji. Minister obrony narodowej uznał incydent za próbę rozpoznania polskich systemów obrony powietrznej. Podobne zdarzenia z udziałem Iła-20 odnotowano we wcześniejszych miesiącach.
O incydencie z udziałem rosyjskiego samolotu poinformował podczas konferencji prasowej minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Po godzinie 12 nad Bałtykiem, około 30 kilometrów od Ustki, nad wodami międzynarodowymi doszło do przechwycenia przez parę dyżurną naszych samolotów bojowych rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20. Po kontakcie i po sygnałach o tym, że powinien opuścić tę przestrzeń, samolot oddalił się w kierunku Rosji” — powiedział szef MON.





























